"Chcę przestać w końcu śpiewać" - Sławek Uniatowski i jego miłość do muzyki, która zaczęła się od... filmów
"Chcę przestać w końcu śpiewać" - mówi Sławek Uniatowski, a serca fanów drżą. Gwiazdor w studiu "halo tu polsat" zdradził swoje bardzo bliskie oraz dużo dalsze plany i rzeczywiście - rezygnacja ze śpiewania jest w nie wpisana. Piosenkarz ma na siebie zupełnie inny pomysł - na pewno nie nowy. Dziedzina twórczości, z którą chciałby się bowiem związać, w jego życiu zagościła dużo wcześniej niż wokal. "To mnie ukształtowało", zdradził w naszym programie.

Grać na instrumentach klawiszowych zaczął się uczyć sam, jeszcze w przedszkolu. W szkole już komponował piosenki, a na studiach był wokalistą i pianistą w bluesowym zespole. W 2005 roku zajął drugie miejsce w finale programu "Idol" w telewizji Polsat. Przez kolejne 20 lat Sławek Uniatowski zagrał mnóstwo koncertów, czarując publiczność swoim genialnym głosem, a w grudniu 2025 roku otrzymał Platynową Płytę za album "Metamorphosis". Często porównuje się go do Franka Sinatry - świetnie czuje się w jazzie, soulu i popie, ale dzisiaj Sławek Uniatowski chce być przede wszystkim sobą. I chciałby... przestać śpiewać, chociaż to wcale nie znaczy, że miałby kiedykolwiek zrezygnować z muzyki.
"Chcę przestać w końcu śpiewać". Sławek Uniatowski zaskoczył wyznaniem w "halo tu polsat"
Miłością Sławka Uniatowskiego jest nie tylko muzyka, ale także kino, a jedno i drugie świetnie łączy festiwal KinoBrzmienia, który właśnie rozpoczyna się na warszawskiej Pradze i potrwa do 10 lutego 2026 roku. Poza 10 filmami uczestnicy będą mogli podziwiać koncerty naszego gościa, który wystąpi ze specjalnym programem, śpiewając m.in. przeboje Hollywood i kultowe piosenki polskiego kina.
"Jutro gram koncert, będę tam śpiewał najróżniejsze piosenki, m.in. »She's Like the Wind«, Patricka Swayze i wiele innych, przepięknych, bardzo dobrze znanych", mówił wokalista i kompozytor w rozmowie z Agnieszką Hyży i Maciejem Rockiem.
Muzyka kinowa zajmuje szczególne miejsce w sercu naszego gościa i właśnie z nią wiąże swoje plany zawodowe. "Bardzo lubię i chcę być kompozytorem muzyki filmowej. Chcę przestać w końcu śpiewać, ale jeszcze nie teraz", zdradził i wprawił w osłupienie naszych prowadzących - bo trudno sobie wyobrazić polską scenę muzyczną bez takiego głosu.
"Bo ja gram na kilkunastu instrumentach, chciałbym to wykorzystać wreszcie, bo pokazuję się od tej strony bardziej wokalnej, a chciałbym, zdecydowanie, grać", wyjaśnił Sławek Uniatowski.

Zobacz też: Muzyczny dom Sławka Uniatowskiego. Winylowa kolekcja, unikatowy fortepian i wiele więcej
Wokalista zdradził swoje plany zawodowe. Chciałby się zająć inną dziedziną twórczości
Agnieszka i Maciek zauważyli, że komponowanie muzyki do filmu, to zupełnie co innego, niż pisanie piosenek. Dzieło musi rezonować z historią, odpowiadać wizji reżysera, scenarzysty... Taka odpowiedzialność dla naszego gościa nie wydaje się jednak żadną przeszkodą.
"Pierwsze moje spotkanie z muzyką, ogólnie, taką na większą skalę, to było spotkanie z Enio Morricone. Więc od tego się zaczęło. Od filmów się zaczęła moja przygoda z muzyką. To mnie ukształtowało, wszelkie obrazy, zapachy, plan itd.", mówił Sławek Uniatowski. "Muzyka filmowa jest tak pojemna", dodał, po czym wymienił całą serię najsłynniejszych kompozytorów muzyki filmowej, których ceni, których słyszeliśmy w największych kinowych hitach i z których twórczości mógłby czerpać pełnymi garściami. "Jest wiele inspiracji", mówił, ale równie wiele jest jeszcze miejsca na nowe. I, kto wie, może właśnie Uniatowski to "nowe" do historii muzyki filmowej mógłby wprowadzić.
Wrażliwość na muzykę, jak mówił wokalista w naszym studiu, zwykle ma decydujący wpływ na to, jak odbiera dany film. "Bardzo często jest tak, że film sam nie byłby tak bardzo interesujący, gdyby nie muzyka. I czasami jest tak, że muzyka jest tak słaba, że kładzie film. Zapraszam serdecznie na festiwal jutrzejszy, są jeszcze bilety", dodał Sławek Uniatowski.
Porównują go do Sinatry, Kravitza, Wodeckiego... Czy Sławek Uniatowski wystąpi w "TTBZ"?
Podczas festiwalu KinoBrzmienia pojawią się także piosenki Franka Sinatry, do którego nasz gość bywał wielokrotnie porównywany. W ogóle, porównań swojej osoby do innych gwiazd, Sławek Uniatowski słyszał już bardzo wiele.
"Wczoraj śpiewałem po francusku i już wiem, jak będzie emisja tego mojego śpiewania po francusku, to na pewno będę ochrzczony polskim Garou. [...] Już jestem polskim Sinatrą, drugim Wodeckim, drugim Zauchą, będę pewnie Garou teraz, byłem Seal'em, byłem Kravitzem...", mówił wokalista, a Maciek Rock wtrącił: "Kiedy wreszcie będziesz Sławkiem Uniatowskim?".
Być może właśnie droga kompozytora muzyki filmowej dałaby mu wolność od porównań, ale póki co, gwiazdor przy wokalu pozostaje, a skoro tak często się go z kimś zestawia, może pora to wykorzystać w programie "Twoja Twarz Brzmi Znajomo"? "My się nie możemy doczekać!", mówiła Agnieszka Hyży, jednak gość "halo tu polsat" odpowiedział raczej wymijająco. "Nie doczekamy się", podsumował Maciek Rock.
Debiutował w "Idolu" - Sławek Uniatowski szczerze o muzycznych talent-show
A telewizja Polsat stoi nie tylko jednym muzycznym show - już niedługo rusza kolejna edycja "Must Be The Music. Tylko muzyka", dlatego Agnieszka Hyży była ciekawa, czy zdaniem Uniatowskiego, który ma doświadczenie w tego typu programach, warto brać udział w takich formatach i jakie rady, z perspektywy czasu, mógłby przekazać młodym artystom, którzy biorą udział w konkursach.
"Przede wszystkim trzeba wiedzieć komu ufać, komu nie ufać", odpowiedział szczerze nasz gość i wspomniał o kontraktach, które muzycy zawierają, a które bywają różnie skonstruowane, o czym sam się przekonał. "Trzeba czytać, ja tego nie zrobiłem, byłem bardzo młodym człowiekiem", przyznał.
Udział w programie telewizyjnym rządzi się swoimi prawami, to jasne - daje możliwości, ale wymaga też kompromisów: "Ja chciałem śpiewać jazz, ale mi tego jazzu nie pozwolono śpiewać. [...] Co jest zrozumiałe, wytwórnia chce dobrego strzału, jak ktoś jest w takim programie. [...]". Sławek Uniatowski zaczynał więc od bardziej popowego repertuaru i nie ma w tym niczego złego: "Frank Sinatra kiedyś śpiewał muzykę popularną, to był pop, teraz to jest jazz, za 20 lat techno będzie jazzem. [...] Ja już się przestałem obrażać na cały świat", podsumował Sławek Uniatowski, a na koniec dodał, także w stronę przyszłych uczestników programów muzycznych: "Trzeba po prostu robić swoje".







