Muzyczny dom Sławka Uniatowskiego. Winylowa kolekcja, unikatowy fortepian i wiele więcej
Mglisty, szary poranek nie zawsze daje się oswoić kawą, ale są głosy, które robią to skuteczniej - bez wysiłku i niemal odruchowo. Wizyta w domu Sławka Uniatowskiego to opowieść o miejscu będącym realnym azylem. O domu, w którym najważniejszy okazuje się wyjątkowy fortepian, a odpoczynek i tworzenie przenikają się płynnie, artysta opowiadał Oli Filipek.

Muzyka, która nie wychodzi z domu, czyli o azylu Uniatowskiego
Uniatowski nie ma wątpliwości - dom to przestrzeń, w której zbiera energię. Od trzech lat - odkąd ma własne miejsce - mówi o sobie wprost jako o domatorze. Wymienia przy tym rzeczy pozornie drobne, ale mówiące wiele: fortepian, kanapę, filmy, płyty, a nawet... dobrą wodę - to one budują bowiem jego codzienny rytm.
Work-life balance w tym układzie istnieje w osobliwej formie. Fortepian daje satysfakcję, ale nie jest miejscem odpoczynku - to wciąż praca, koncentracja, przygotowanie. Odpoczynek przychodzi na kanapie, najczęściej z winylem w tle (tych zaś w domu Sławka nie brakuje). Muzyka nie znika jednak nigdy całkiem; zmienia jedynie funkcję.
Kolekcja płyt, którą pokazuje Uniatowski, nie jest zamkniętym zbiorem, a fragmentem większej całości. Wśród winyli pojawiają się zarówno unikatowe japońskie tłoczenia Franka Sinatry, jak i Teddy Pendergrass, Journey, Tears for Fears czy Michael McDonald w pierwszym wydaniu. Obok nich - fascynacje mniej oczywiste, jak twórczość Tatsuro Yamashity, do której Sławek wraca z wyraźnym entuzjazmem. Swoje miejsce na półce ma także jego debiutancki album - ten sam, który wkrótce przyniesie artyście platynową płytę.
Jeśli sercem domu bywa zwykle kuchnia, tutaj jego funkcję przejmuje fortepian. Instrument wyjątkowy - jeden z dwóch takich w Polsce (drugi znajduje się w domu Korteza) - staje się centrum nie tylko przestrzeni, ale i codziennej dyscypliny.
Ola dopytywała również o grudniowe plany - nadchodzący miesiąc zapowiada się wszak niezwykle intensywnie. Trasa "New York Christmas" oznacza świąteczne standardy w amerykańskim stylu, uzupełnione polskimi akcentami. Święta nie mają przy tym u Uniatowskiego jednej, sztywnej formy - bywają w trasie, wśród fanów i fanek, czasem prowadzą za granicę, aż do sylwestra. Zawsze jednak pozostają "na własnych warunkach".
Na finał zapowiedziany został też koncert "Christmas Party - świąteczna lista przebojów", który już 6 grudnia odbędzie się we Wrocławiu (i transmitowany w Polsacie) - z repertuarem, który łączy klasykę z osobistym wyborem, w tym polską wersję "Driving Home for Christmas", czyli "Do domu czas na święta", jednego z ostatnich tekstów Jacka Skubikowskiego.
Muzyczny dom Sławka Uniatowskiego nie jest więc ucieczką od pracy, lecz jej naturalnym przedłużeniem - miejscem, gdzie fortepian, winyle i cisza układają się w jeden, spójny porządek.
Całą rozmowę Oli ze Sławkiem zobaczyć można zaś poniżej.
Zobacz też:






