50 kilometrów, mnóstwo ludzi i obowiązkowa wizyta w cukierni. Kasia Glinka rozpoczęła sezon na swój ulubiony sport
Piękne miejsca, przyroda, dobre towarzystwo, a do tego 50 km w nogach i... wizyta w cukierni w nagrodę. Kasia Glinka w "halo tu polsat" pokazała swój ulubiony sport - razem z Anną Rubaj otworzyły sezon na uwielbiany w Polsce sport, a przy okazji mogliśmy się przekonać, czemu aktorka zawdzięcza swoją piękną figurę mimo uwielbienia do słodkości.

Kasia Glinka w "halo tu polsat" otworzyła sezon na swój ulubiony sport
"Muszę przyznać, że to jest jeden z moich ulubionych sportów i takich aktywności letnich. I dlatego serce mi rośnie, że już jest tylu rowerzystów na trasie, że moje ukochane tereny po raz pierwszy już właśnie odwiedzam w tym sezonie", mówiła Kasia Glinka do Ani Rubaj, która towarzyszyła jej w ten pogodny, sobotni poranek 7 marca 2026 roku - tym samym panie wspólnie oficjalnie rozpoczęły sezon rowerowy.
Ukochane tereny aktorki to trasa do Góry Kalwarii, która już dzisiaj, na początku marca, jest naprawdę popularna. "Zobacz ile tutaj za nami jest rowerzystów. Mimo tego, że jest dopiero marzec, tak naprawdę tutaj latem jest multum ludzi, kafejki, cały taki »social life«, który wokół tego się stworzył", zdradziła aktorka, która na swojej ulubionej trasie pokonuje zwykle imponujące 50 km.
"Cudowna trasa, przepięknie obok Wisły, rozlewiska, jest naprawdę cudnie", mówiła i dodała, że na koniec w ramach nagrody czeka ją obowiązkowa wizyta w lokalnej cukierni - w końcu po takiej trasie można zjeść coś słodkiego bez obaw o figurę.
Zobacz też: "Mnie też zabrakło sił". Katarzyna Glinka o książce, szukaniu własnej drogi i zdalnej adopcji małej Angel
Piękne miejsca, przyroda i fajne towarzystwo. Kasia Glinka jest zapaloną rowerzystką
Kasia Glinka zwykle nie jeździ sama, ma całą społeczność rowerzystów. "Mam całą grupę przyjaciół, którzy również jeżdżą na rowerach. Są tak zwane poranki rowerowe, więc jest mnóstwo takich grup na Facebooku. Ludzi, którzy się po prostu skrzykują i piszą sobie: »słuchaj, jutro jadę o 9:00, kto chętny?«", zdradziła.
Kilometry to jedno, przyjemność z bezkarnego jedzenia słodkości to drugie, ale Kasia Glinka docenia też trzecią stronę rowerowych wycieczek. "Bardziej zależy mi na tym, żeby odwiedzać jakieś fajne miejsca, żeby tutaj był rodzaj też takiej turystyki po prostu. I takiej przyjemności ze spędzenia czasu w pięknych miejscach, cieszenia się przyrodą, słońcem i fajnym towarzystwem. To jest najważniejsze", opowiadała.
Kasia Glinka wspomniała, że na rower zabiera także swoje pociechy - wtedy już bez tak imponujących odległości i w nieco innym tempie. "Uważam, że zachęcanie do tego, żeby aktywnie spędzały czas, żeby ta sobota czy niedziela były właśnie takim dniem, który one zapamiętują jako wspólny, rodzinny wyjazd - myślę, że to takie bezcenne chwile dla nich", wyznała.
Na koniec rowerowej rozmowy Ania Rubaj zapytała Kasię Glinkę, jak zachęciłaby bardziej leniwych do zejścia z kanapy.
"Trzeba zacząć po prostu. Trzeba to zrobić, trzeba zejść z kanapy, trzeba wsiąść na ten rower. Najpierw może go nawet chociaż wypożyczyć, po to żeby się przekonać, czy to jest coś, co nas kręci. Dla mnie to, że właśnie zamiast siedzieć bezczynnie i nic nie robić, patrzeć w telefon, można po prostu zwyczajnie spotkać fajnych ludzi, pojechać, zwiedzić piękne miejsca", mówiła z przekonaniem.
"To daje energię, to daje adrenalinę, to daje takie fajne poczucie dobrze spędzonego czasu. Endorfiny się budzą, człowiek jest po prostu mega radosny na cały dzień, więc ja uważam, że warto", dodała na koniec i nie sposób się z nią nie zgodzić.






