Szwedzki pomysł na promocję, czyli "Recepta na Szwecję"
Szwecja jako jeden z pierwszych krajów zaczęła traktować kontakt z naturą jako element wspierający zdrowie. W ramach inicjatywy "Recepta na Szwecję" lekarze mogą zachęcać pacjentów do prostych aktywności na świeżym powietrzu, na przykład spacerów po lasach, korzystania z sauny czy kąpieli w zimnej wodzie. Wszystkie te zabiegi mają poprawiać samopoczucie i kondycję psychiczną.
Jak działa na nas kontakt z naturą?
Projekt powstał na podstawie badań prof. Yvonne Forsell i wykorzystuje naturalne atuty Szwecji - czyste powietrze, rozległe tereny zielone i bliskość przyrody. Szwecja nie jest jedyna - coraz więcej badań naukowych potwierdza, że regularny kontakt z naturą obniża poziom stresu i wspiera dobrostan psychiczny, dlatego w wielu krajach pojawiają się już tak zwane "zielone recepty", zachęcające do spędzania czasu na łonie natury jako elementu profilaktyki zdrowotnej.
Zobacz też: Tanie loty, dużo słońca i piękne widoki. Wielkanoc w Kalabrii - wiosenna podróż, która zachwyci każdego
Nie musisz lecieć do Szwecji, w Polsce też możesz skorzystać z zielonej terapii
O tym, że wypoczynek na łonie natury faktycznie dobrze działa na organizm, mówił w "halo tu polsat" dr n. med. Robert Jarema. Nasz gość zwrócił uwagę na to, że pomysł Szwedów jest genialny w swej prostocie, a jednocześnie stanowi znakomity chwyt marketingowy.
"To jest w ogóle świetny hit reklamowy, chapeau bas dla Szwedów, którzy to wymyślili, bo reklamują to, co naturalnie robią na co dzień, czyli właśnie spacer po lesie, przytulanie się do drzew, morsowanie w zimnych jeziorach czy fikę, czyli słynną przerwę na na kawę i ciasteczko, kiedy możemy porozmawiać ze znajomymi" - wyliczał dr Jarema.
"Są takie miejsca, gdzie oni przez 100 dni mają światło słoneczne, więc jest też naświetlanie. I oni sprzedają to, co naturalnie mają i jest albo >>recepta na Szwecję<<, albo >>Szwecja na receptę<<. (...) Oni wiedzą, jak podbić swoje życie i pokazać, że ich życie jest lepsze niż każdego innego kraju. Natomiast w Polsce mamy dokładnie to samo, tylko nie potrafimy tak się zareklamować" - zauważył nasz gość.

Natura dobra na alergie
Wypoczynek na świeżym powietrzu i codzienny kontakt z naturą jest bardzo ważną częścią życia Anity "Balaczki" Balakowicz, podróżniczki i twórczyni internetowej.
Anita przez wiele lat zmagała się z silną alergią. Szczególnie zimą dokuczały jej smog, kurz i sierść zwierząt. Z czasem odkryła, że najlepszym lekarstwem jest dla niej ruch i kontakt z naturą. Zimą często wyjeżdża do cieplejszych, wilgotnych miejsc, gdzie jej dolegliwości wyraźnie się zmniejszają, wyjazdy te oczywiście świetnie wpływają też na psychikę. Choć nasza gościni zwiedziła już niemal cały świat, równie chętnie odpoczywa w Polsce, zwłaszcza w górach, które uważa za najlepszy "reset" dla głowy. Jak mówi, najlepiej czuje się w Tatrach i nad Bałtykiem, gdzie świeże powietrze pozwala jej swobodniej oddychać i odzyskać równowagę.
Na kanapie "halo tu polsat" Anita zauważyła, że niekoniecznie trzeba latać do ciepłych krajów, by naładować akumulatory.
"Fajnie, że wszystko wraca trochę do tej natury i że ludzie zaczynają to dostrzegać ponownie. Bo tak naprawdę my wracamy do tego, co dobre, czyli właśnie do spędzania czasu na świeżym powietrzu, do chodzenia po górach, wyjazdów nad morze" - mówiła Anita.
"W Polsce mamy naprawdę bardzo dużo przepięknych miejsc, w których możemy korzystać" - podkreśliła.

Anita wyjaśniła, że w jej przypadku przebywanie na świeżym powietrzu jest nie tylko przyjemnością, ale i wpływa bezpośrednio na jej zdrowie.
"Kiedy w sezonie grzewczym jest smog, to to jest dla mnie bardzo ciężkie. Ja bardzo odczuwam jakość powietrza i gdy pójdę w góry albo do lasu, od razu to samopoczucie jest znacznie lepsze" - mówiła.
Zobacz też: Jedno z najpiękniejszych włoskich miasteczek. Perugia to idealny kierunek na reset przed wiosną
Dlaczego podróże są zbawienne dla naszego ciała?
Nasi prowadzący dopytywali dra Jaremę, jakie są pozytywne efekty zmiany otoczenia i czy podróże mogą faktycznie poprawić nasze samopoczucie.
"Tak naprawdę z tym się wiążą emocje i po polsku to tak nie brzmi,ale po angielsku to jest słowo >>emotions<<, czyli >>energy in motion<<, czyli to jest energia, która zaczyna pracować" - tłumaczył nasz gość.
"Ta energia powoduje mnóstwo naszych dobrych doznań, bo uczymy się nowych języków, widzimy nowe miejsca, więc pobudzamy sobie neurony, zaczynamy tą neuroplastyczność pobudzać, wąchamy, smakujemy, uczymy się nowych rzeczy, więc wszystko, co dobre".
"Bardzo namawiam wszystkich do podróży, szczególnie podróży takich do natury, wróćmy do korzeni. I zobaczcie, my nie musimy mówić o Szwecji, możemy powiedzieć o Polsce, w Polsce mamy dokładnie to samo! Możemy wstać rano, popatrzeć sobie na Tatry, wypić dobrą kawę, może po góralsku i zjeść świeżą bułeczkę pieczoną, możemy pojechać potem do Wieliczki i być w Grocie Solnej wspaniałej, potem zaliczyć, nie wiem, Białowieżę i podrapać i przytulić się do żubra, potem mamy Mazury" - wyliczał lekarz.
Jak podróże działają na nasz organizm?
"Kiedy wyjeżdżamy już, to nasze emocje zaczynają się budzić. Przeważa ta praca układu przywspółczulnego, który nas uspokaja, jesteśmy nastawieni pozytywnie, a więc spowalnia praca serca, już jest przyjemniej. Jedziemy do świeżego powietrza, nie ma alergii, jest uspokojenie organizmu, czerpiemy tą przyjemność z przyrody" - opowiadał dr Jarema.
Warto dodać, że - jak pokazują badania - medytacja i relaksacja (np. joga, ale także kąpiele leśne) mogą pomagać obniżyć ciśnienie tętnicze, częstość akcji serca oraz pobudzenie układu współczulnego, co przekłada się na redukcję ryzyka sercowo‑naczyniowego u osób z podwyższonym ciśnieniem.
Weekend za miastem robi różnicę
Co więcej, nawet weekendowe wypady oparte na mindfulness, jodze i kontemplacji natury mogą redukować objawy lękowe i depresyjne oraz poziom wypalenia zawodowego. W części badań efekt przeciwlękowy był porównywalny z wynikiem krótkoterminowej psychoterapii grupowej, mimo znacznie krótszego czasu trwania samego wyjazdu.
Tymczasem dla Anity sposobem na totalny relaks są wyprawy w góry.
"No ja, jako że jestem z gór, ja po prostu kocham Tatry, także bardzo polecam, bo tutaj nie tylko to świeże powietrze, ale też przepiękne widoki" - mówiła.
"I mam coś takiego, że jeśli chodzi o te góry, to nie tylko pod kątem fizycznym, ale też mam takie wrażenie, że bardzo często zostawiam wszystkie problemy, zmartwienia gdzieś na dole, wyznaczam sobie ten cel, czyli jakiś szlak, bądź szczyt, bądź schronisko, bądź cokolwiek, jeśli chodzi właśnie o góry. I czuję taki reset, po prostu się totalnie resetuję" - podkreśliła Anita.
Zobacz też: Nawet 20 stopni w lutym, espresso za 1 euro i brak tłumów. Palermo to idealny kierunek na reset przed wiosną
Mikrowyprawy w swoim mieście - jak to działa?
Dr Jarema zwrócił również uwagę na to, by - gdy już wrócimy z podróży - nie zaniedbywać relaksu. Warto każdego dnia znaleźć moment na odpoczynek, by utrzymać to, co udało się nam osiągnąć podczas wyjazdu.
"My się bardzo nastawiamy na jakiś wyjazd, jedziemy na weekend, nagle odpuszczamy, leżymy, odpoczywamy, jest cudownie. Ale potem za chwilę wracamy znowu do tego kołowrotka. I dlatego w tej chwili to, co jest bardzo ważne, żeby pamiętać o tym, że się wyjechało, ale to nie jest koniec. Trzeba to ciągnąć potem w ciągu normalnego życia, w ciągu normalnego tygodnia pracy i robić sobie te mikrowyprawy. Mogą być do parku, do kina, mogę sobie wyjść na pół godziny, usiąść w parku na ławce i tam wypić tą kawę" - zachęcał dr Jarema.
A Ola Filipek zakończyła rozmowę trafną uwagą: "Poczujmy się turystą we własnym otoczeniu. W swoim mieście też możemy robić sobie mikrowyprawy, które będą ciągiem dalszym tego, co zyskaliśmy na tym wyjeździe i wtedy to ma sens".







