Mówi się, że wakacyjną miłość najlepiej zostawić w albumie ze zdjęciami, tymczasem - jak zauważyła Paulina Sykut-Jeżyna - oni mają album ze zdjęciami z wakacji i album ze zdjęciami ze ślubu. Wakacyjna miłość Natalii i Dawida przetrwała bowiem próbę czasu i zaprowadziła ich na ślubny kobierzec, o czym zakochani opowiedzieli dziś na kanapie "halo tu polsat".
Poznali się, gdy jej turnus już się kończył
Natalia Gnojewska-Spigolon swego przyszłego męża, Dawida, poznała na wakacyjnym wyjeździe. 9 lat temu wybrała się do Hiszpanii, a jej turnus dobiegał już końca, gdy na jednej z imprez poprosił ja do tańca chłopak - jak się miało okazać po latach jej przyszły mąż.
"Dawid poprosił mnie do tańca i w ten sposób się poznaliśmy. Zapytał, czy byłam kiedyś w Rzymie. Powiedziałam, że nie" - wspominała Natalia.
Gdy okazało się, że Dawid, choć jest Włochem, również nie był w Rzymie, Natalia nie kryła rozbawienia: "A, no to fajny Włoch z ciebie" - miała mu powiedzieć. I tak zaczęła się ich znajomość.
Dawid wspominał, że był zauroczony dziewczyną, która potem została jego żoną. Ale przyznał, że nie myślał, iż kiedyś razem z nią zamieszka w Polsce.
Natalia też nie sądziła, że ostatnie dwa dni jej wyjazdu zmienią jej życie.
"Ja już byłam na końcu swojego wyjazdu, to był taki obóz młodzieżowy, więc dosłownie spędziłam z nim dwa dni. On mnie odprowadził do autokaru i dwa dni wystarczyło, żeby odmieniło się życie" - wspominała z uśmiechem.
"Wsiadłam w autokar i jechałam 30 godzin do Polski, a on wsiadł sobie w samolot i odleciał do Włoch. I myślałam, że już na tym się kontakt zakończy, a jednak..." - opowiadała.

Co powie mama?
Jak się okazało, Dawid szybko zaproponował Natalii spotkanie.
"Pamiętam taką historię, kiedy jeszcze pisałam z Dawidem, jak dosłownie to minęło dwa, trzy tygodnie od poznania i on bardzo szybko napisał wiadomość, to ja cię odwiedzę w tej Polsce, tylko powiedz gdzie przylecieć" - wspominała ze śmiechem Natalia.
"I ja poszłam do mamy do kuchni i mówię, mamo, ten Włoch, z którym piszę, który przyjechał na tych wakacjach w Hiszpanii, no to chce przylecieć tutaj do nas. >>Jak to? Do nas? Do Polski?<< - zdziwiła się mama. Tak, chce. >>No to niech przyleci, ale niech nie śpi u nas w domu<<" - brzmiała odpowiedź mamy.
Po pierwszym spotkaniu w Polsce przyszły kolejne. Natalia i Dawid opowiadali, że od tej pory spotykali się już regularnie.
"Raz w miesiącu, raz na pięć tygodni na początku. Potem raz na trzy tygodnie, coraz częściej" - mówili oboje.
A co na to rodzina?
Paulina Sykut-Jeżyna była ciekawa, jak na wiadomość o dziewczynie i chłopaku spoza kraju zareagowały rodziny Natalii i Dawida.
"No na pewno pierwszy był taki szok" - śmiał się Dawid. - "Pierwsze pytanie rodziców brzmiało >>A we Włoszech nie było dziewczyn?<<" - wspominał.
"Ale oczywiście rodzice też widzieli, że to nie był tylko taki moment, widzieli, że ta relacja się buduje coraz głębsza" - opowiadał.
Natalia zaś wspominała, że choć jej mama początkowo z pewną rezerwą zareagowała na wiadomość o wizycie "tego Włocha z wakacji", gdy Dawid przyleciał do niej, błyskawicznie zdobył serca rodziców.
"Później bardzo ciepło go przyjęli, bo Dawid tak da się lubić od razu przy pierwszym poznaniu. Wydaje mi się, że dwie strony jakoś tak fajnie nasze rodziny nas zaakceptowały, przyjęły bardzo dobrze" - wspominała.
Dawid o Polsce - byłem zaskoczony
Jeśli zaś chodzi o Polskę, partnera Natalii zaskoczyło na miejscu kilka rzeczy. I były to zaskoczenia pozytywne.
"Na pewno byłem zaskoczony Warszawą, że takie nowoczesne miasto, bardzo ładne budynki, też transport bardzo dobrze działa i jest czysto. I to było dla mnie bardzo dobre zaskoczenie" - mówił.
"I potem, kiedy poznałem właśnie też rodzinę Natalki i miałem bardziej, jak się mówi, pierwszy kontakt z taką polską kulturą, no to też było pozytywne, że wszyscy byli bardzo otwarci, wszyscy próbowali rozmawiać ze mną" - dodał.
Dawid szybko nauczył się też polskiego - choć nie chodził na żadne kursy, w towarzystwie Natalii, jej rodziny i znajomych język "złapał" niejako z powietrza.
"Natalia mi pomagała i mnie nauczyła. Nawet kiedy zdecydowaliśmy, że ja będę się prowadzał do Polski, zaczynaliśmy już się uczyć. Kiedy rozmawialiśmy po angielsku, ona zawsze dodawała polskie słówka".
A Natalia dodała: "Tak powoli te słówka się pojawiały w naszych rozmowach i on zaczął to podłapywać i kopiować te polskie słowa. Później zaczął ze mną telewizję słuchać, radio, jak jechał do pracy. I jakoś tak naturalnie to się stało, że ten polski stał się jakąś częścią naszego życia" - podsumowała.
Kłócą się w swoich językach
W codziennych rozmowach Natalia i Dawid mieszają angielski z polskim. Paulina była zaś ciekawa, czy robią to również wtedy, gdy... się kłócą.
"Nie, wtedy ja mówię po polsku" - śmiała się nasza gościni. "A ja udaję, że nie rozumiem" - dodał jej partner.
Na koniec rozmowy nie mogło oczywiście zabraknąć pytania o ulubioną polską i włoską potrawę pary. Natalia zdradziła, że jeśli chodzi o włoskie jedzenie, jest wielką fanką pizzy. Dawid zaś wyznał, że uwielbia... flaki.
Jak widać, nie każda wakacyjna miłość kończy się wraz z końcem urlopu. U Natalii i Dawida dwa dni w Hiszpanii zamieniły się w wspólne życie, ślub i rodzinę. Czasem z wakacji przywozi się magnes na lodówkę, a czasem... miłość na całe życie.








