Zaczęło się od uśmiechu w Sopocie. Wacław i Haneczka pokazują, że miłość nie zna wieku
Ich historia brzmi jak gotowy scenariusz romantycznego filmu. Wacław zobaczył Haneczkę pod urzędem miasta w Sopocie i postanowił zrobić pierwszy krok.
"Uśmiechnęła się kobieta, no to ją zaczepiłem" - wspomina.
Zaczęło się od spaceru i rozmowy, potem była herbata w małej kawiarence nad morzem. Zwykłe spotkanie szybko okazało się początkiem czegoś wyjątkowego.
Razem stworzyli swoje miejsce na ziemi
Wacław zaprosił Haneczkę do swojego świata - domu na Warmii, który przez lata tworzył własnymi rękami. Miejsce to zrobiło na niej ogromne wrażenie.
"Stwierdziłam, że to jest facet ze świecą szukaj, a nie znajdziesz takiego" - mówi Hania z uśmiechem.
Dziś ich codzienność wypełniają wspólne zajęcia, żarty, spacery i wieczory przy ognisku. Doskonale się uzupełniają - on jest człowiekiem czynu, ona wnosi do ich życia artystyczną energię i radość.
"Majsterkujemy, to znaczy ja dyktuję, co ma być zrobione, a Wacław wykonuje" - żartuje Haneczka.
Haneczka: Miłość to praca
Bohaterka reportażu nie ukrywa, że zanim się zaangażowała, poważnie zastanawiała się nad konsekwencjami.
"Zastanawiałam się, czy mogę sobie pozwolić na tę miłość. Tak, w tym wieku tak się zastanawiałam (...) czy będę szczęśliwa? Czy to jest miłość, która się zakończy i będę cierpiała? A poza tym wysiłek - to jest praca. Miłość to jest praca" - dodała z mocą.
Ale też, jak pokazuje ona i jej partner, to praca, która przynosi piękne owoce.
Miłość to radość z każdego dnia
Wacław i Haneczka pokazują, że na zakochanie zawsze jest dobry moment. Oboje wiedzą, że miłość wymaga troski, ale przede wszystkim daje szczęście i poczucie bliskości.
"My się cieszymy każdym dniem. Każdym" - podkreślają.
"Każdy człowiek zakochuje się tyle, ile razy potrzebuje i każda miłość jest pierwsza. I każda jest największa" - dodaje Haneczka.
A Wacław uzupełnia: "Myślę, że każdy wie, jaki jest dobry na zakochanie. Ja przecież mam już 15 lat więcej od >>60<<. Nie wydaje mi się, żebym nie mógł się zakochać".
Historia Haneczki i Wacława przypomina, że czasem najpiękniejsze rzeczy przychodzą wtedy, gdy zupełnie się ich nie spodziewamy. Bo miłość nie pyta o metrykę i naprawdę nigdy nie jest na nią za późno.








