Polscy strażacy z tytułem mistrzów świata
Polscy strażacy zostali mistrzami świata w jednej z najbardziej wymagających konkurencji służb mundurowych - biegu po schodach w pełnym rynsztunku bojowym. Damian Wicki (ORLEN Straż Gdańsk) i Andrzej Zaborowski (KM PSP Gdynia) zwyciężyli w prestiżowych zawodach Berlin Firefighter Stairrun 2026, pokonując 39 pięter jednego z najwyższych budynków w stolicy Niemiec w zaledwie 5 minut i 38 sekund. To wynik, który zapewnił im pierwsze miejsce wśród 364 drużyn z 11 krajów i potwierdził ich światową klasę w tej niezwykłej dyscyplinie.
"Konkurencja była mega, 11 krajów. 770 schodków. Na szczęście nie musieliśmy nikogo wyprzedzać. Od dołu do góry ogień, udało się", mówił w naszym studiu Andrzej Zaborowski, a w studiu mogliśmy zobaczyć materiał wideo z ich niesamowitego wyczynu.
Miesiące treningów w trudnych warunkach. Tak polscy strażacy przygotowywali się do turnieju
W czasie biegu mierzyli się nie tylko z własnymi ograniczeniami, ale też z około 20‑kilogramowym wyposażeniem - aparatami powietrznymi, hełmami i ognioodpornymi kombinezonami. Firefighter Stairrun to zawody, które w wyjątkowy sposób pokazują, jak wymagający jest zawód strażaka i które wymagają pełnych poświęcenia przygotowań.
"Nad budowaniem techniki pracowaliśmy kilka dobrych miesięcy, pokonujemy takie właśnie schody co dwa, a liczy się technika i szybkość", opowiadał Zaborowski.
"Jeździmy na treningi na Sea Tower w Gdyni, często tam właśnie spędzamy dużo czasu. Albo biegamy na sportowo, bądź w kamizelce dziesięciokilogramowej, bądź pełny rynsztunek, zależy jak mamy trening zaplanowany", dodał Damian Wicki.
Za ich sukcesem stoją nie tylko miesiące intensywnych treningów, ale też historia oparta na zaufaniu i współpracy. Jeszcze kilka lat temu Wicki i Zaborowski rywalizowali ze sobą na podobnych zawodach, dziś tworzą jeden z najlepiej uzupełniających się duetów w tej konkurencji.
"Zawsze są cięzkie chwile". Te momenty były dla nich najtrudniejsze
Maciej Kurzajewski był ciekawy, kiedy w trakcie zawodów pojawia się kryzys - porównał to do momentu załamania, jaki towarzyszy biegaczom podczas każdego maratonu. Nasi goście przyznali, że najtrudniejsze momenty przychodzą w drugiej części trasy, gdy zmęczenie daje o sobie znać, a każdy kolejny krok wymaga ogromnej determinacji.
"Myślę, że zawsze są ciężkie chwile w bieganiu po schodach. Suchość w ustach, bo jest to suche powietrze, zmęczenie całego organizmu, zmęczenie nóg, nogi palą. Jest to w granicach 5 minut. To już się pojawia. Całe szczęście, że byliśmy z Andrzejem dosyć dobrze przygotowani na takie zawody", odpowiedział Wicki.
W takich chwilach kluczowe okazuje się wsparcie partnera, który pomaga utrzymać rytm i koncentrację. Emocje towarzyszące startowi panowie porównywali do tych znanych z akcji ratowniczych - liczy się skupienie, opanowanie i działanie pod presją czasu.
"Oczywiście jak wbiegamy, na metę wpadamy, jest to niesamowite zmęczenie całego organizmu", dodał Damian, a o tym jak bardzo wyczerpujący jest bieg mogliśmy się przekonać oglądając nagranie z konkursu.
Wygrał zawody strażaków i padł na kolana. Tak oświadczył się swojej ukochanej
W tej historii ważną rolę odgrywają także najbliżsi, którzy towarzyszą strażakom w drodze po kolejne sukcesy. Damian Wicki postanowił w wyjątkowy sposób dać wyraz swojej miłości. W zeszłym roku, tuż po zakończeniu biegu w konkursie o mistrzostwo Polski w Pałacu Kultury i Nauki, padł na kolana przed swoją ukochaną, co również mogliśmy zobaczyć na wideo.
"Tak jak widać, w pierwszym momencie, to myślałam, że tam po prostu słabo mu jest i przytrzymałam mu chwilę głowę. A nagle klęknął, dał telefon i to wszystko się zadziało. Byłam w ogromnym szoku", opowiadała narzeczona Damiana Wickiego, a strażak wspominał tylko, że dobrze ukrył pierścionek i przez całą drogę po schodach zastanawiał się jak ma sfromułować to najważniejsze w życiu pytanie.

Żona strażaka o życiu w ciągłej niepewności. "Czy w ogóle wróci?"
Żona Andrzeja i narzeczona Damiana, obecne w naszym studiu, są obok zarówno w chwilach triumfu, jak i podczas codziennych przygotowań. Bo choć tytuł mistrzów świata w Firefighter Stairrun robi ogromne wrażenie, za nim stoi systematyczna praca, konsekwencja i ogromne zaangażowanie. Panowie wykonują też pracę strażaków w normalnym życiu, a to wiąże się nie tylko z wyzwaniami fizycznymi, ale także ryzykiem.
"Jeżeli chodzi o same zawody, to doskonale wiem, jak mój mąż się przygotowuje na co dzień i ile czasu na to poświęca. Wiem, że kładzie to swoje 100%. Jeżeli chodzi o akcje, no to nigdy nie wiem, gdy syrena zawyje na przykład w naszej Ochotniczej Straży Pożarnej, gdzie mąż też należy i aktywnie uczestniczy. Dokąd jedzie i kiedy wróci? Czy w ogóle wróci? Zawsze jest to taki znak zapytania, no ale na szczęście zawsze wraca", mówiła żona Andrzeja Zaborowskiego.

To przypomina, że strażaków podziwiamy nie tylko za imponującą formę, której dowód dają na konkursach takich jak ten w Berlinie, ale także, a może przede wszystkim, za to, że każdego dnia nie wahają się postawić na szali własne życie, aby ratować cudze. I za to należą im się, niezmiennie, ogromne brawa.







