Czym jest ube i ile kosztuje?
Ube to jadalna bulwa pochodząca z Azji, znana z intensywnie fioletowego koloru oraz delikatnego, lekko waniliowo-orzechowego smaku.
"Ube to jest nic innego jak fioletowy pochrzyn. Co to jest pochrzyn? To taka bulwiasta roślina, która rośnie jak ziemniaki", wyjaśniła Justyna Sekunda.
Coraz częściej pojawia się w trendach kulinarnych, jednak wciąż nie jest łatwo dostępny w klasycznych supermarketach. Znacznie częściej można spotkać przetworzone formy, takie jak proszek lub pasta, które wykorzystywane są w deserach i napojach.

Najłatwiej znaleźć go w sklepach internetowych oraz punktach oferujących produkty azjatyckie. Ceny zależą od jakości i pochodzenia. Tańsze wersje kosztują około 40-60 zł za 100 g, natomiast produkty premium o intensywniejszym kolorze i wyższej jakości sięgają nawet 80-100 zł za 100 g.
Skąd bierze się intensywny fiolet ube?
Ube wygląda jak produkt z dodatkiem sztucznego barwnika, ale jego kolor jest w pełni naturalny. Odpowiadają za niego antocyjany - związki roślinne występujące m.in. w jagodach i borówkach.
Dzięki nim ube może pełnić funkcję naturalnego barwnika, bez potrzeby stosowania sztucznych dodatków.
"To jest natura. Nie ma żadnych barwników spożywczych" - zaznaczono w programie.

W efekcie ube coraz częściej wykorzystywane jest w deserach i napojach jako składnik, który nie tylko nadaje smak, ale przede wszystkim efektowny, intensywnie fioletowy kolor.
Dlaczego ube zaczyna konkurować z matchą?
Ube coraz częściej pojawia się w kawiarniach i social mediach jako alternatywa dla matchy. Choć oba składniki stały się częścią kulinarnego trendu na efektowne napoje i desery, różnią się niemal wszystkim poza popularnością wizualną.
Matcha kojarzy się z pobudzeniem i intensywnym, herbacianym smakiem. Ube działa inaczej - stawia przede wszystkim na kolor i delikatny, deserowy profil smakowy.
Jak podkreślano w programie, ube nie zawiera kofeiny, co daje mu zupełnie inne możliwości zastosowania:
"Nie ma kofeiny w sobie, dlatego zaraz przygotuję taki napój… ale na kawie bezkofeinowej", tłumaczyła Justyna Sekunda.

Dzięki temu ube trafia nie tylko do deserów, ale też do napojów light, które mogą pić również najmłodsi czy osoby unikające kofeiny. W praktyce pełni więc przede wszystkim rolę naturalnego barwnika i wizualnej bazy.
Szybki efekt "wow" w kuchni - od latte po desery
Największą siłą ube jest jego wygląd - intensywny, głęboki fiolet sprawia, że nawet najprostsze mleczne napoje i kremy wyglądają jak z viralowych kawiarni i restauracji.
W "halo tu polsat" pokazano, że z proszku ube można w kilka chwil przygotować fioletowe latte, kremowe desery na bazie mleka, a nawet kolorową czekoladę z owocami i orzechami. Wystarczy naprawdę niewielka ilość, żeby zwykły napój zmienił się w efektowną, warstwową kompozycję.
Trend w cukiernictwie, który dopiero nabiera tempa
Ube wciąż nie jest łatwo dostępne w świeżej formie, ale jego proszek i pasta coraz częściej pojawiają się w nowoczesnych cukierniach. Nie oznacza to jednak, że nie można przygotować efektownej kawy czy deseru z ube w domu - jest to naprawdę proste.
Wystarczy niewielka ilość, by nadać wypiekom intensywny kolor i całkowicie zmienić ich wygląd. Dzięki temu ube przestaje być traktowane wyłącznie jako ciekawostka, a coraz częściej staje się naturalną alternatywą dla sztucznych barwników w deserach i napojach.
Zobacz też:
Ulubione danie Gamou Fall. Skuś się na gulasz Mafé
Hit internetu - zapiekane burgery w cieście drożdżowym. Ten viralowy przepis z TikToka robi furorę







