"On tak sobie po studiach chodził"
Przygoda Wiktorii i Daniela z kupowaniem i sprzedażą rzeczy z drugiej ręki zaczęła się jeszcze na studiach. Na kanapie "halo tu polsat" para opowiadała, że ich początki były bardzo proste.
"On sobie tak po studiach chodził, wyszukiwał takie pojedyncze rzeczy i wstawiał to na aukcję. I zobaczył, że w sumie, kurczę, idzie to nieźle" - wspominała Wiktoria.
Szybko okazało się, że intuicja i cierpliwość mogą zamienić się w realne pieniądze, wkrótce do poszukiwań i sprzedaży dołączyła Wiktoria.
Koszulki Diora za 5 zł sprzedane za 200
Największe emocje budzą oczywiście konkretne liczby. Wśród pierwszych "perełek", na których naszym gościom udało się sporo zarobić, były koszulki znanej marki.
"Kilka sztuk koszulek Diora. Wtedy bardzo tanio, nie wiem, po 5 zł to było kupowane. I one schodziły po 200 złotych" - opowiadała Wiktoria.
Para zgodnie przyznała, że wtedy był to dla nich ogromny przełom finansowy.
"Dla nas to była wtedy fortuna. Przebitka była już ogromna - kupić za 5, sprzedać za 200" - wspominali.
Największy hit? Sukienka za 30 zł. Zarobili na niej ponad 12 tys. zł
Najbardziej spektakularne historie ich biznesu dotyczą jednak pojedynczych, wyjątkowych rzeczy.
"To była sukienka Diora, o której powiedziałem na początku" - wspominał Daniel, nawiązując do jednej z najbardziej zyskownych transakcji, a Wiktoria doprecyzowała skalę:
"Kupiliśmy ją za trzy >>dychy<<, a sprzedaliśmy dokładnie za 12,5 tysiąca złotych".
Daniel potwierdził, że finalna kwota była jeszcze wyższa, ale część zysku "zjadły" prowizje platform sprzedażowych.
"Wystarczy dycha w kieszeni". Czy każdy może tak zarabiać?
Twórcy "Lump gry" podkreślali, że wejście w ten biznes nie wymaga dużych pieniędzy.
"Próg wejścia w ten biznes jest absurdalnie niski. Wystarczy >>dycha<< w kieszeni, kupujesz, sprzedajesz, masz kolejne pieniądze" - opowiadał Daniel Olender.
Jednocześnie nasi goście zaznaczyli, że kluczem nie jest tylko szczęście, ale systematyczność i wytrwałość: "Ważniejsza jest cierpliwość" - dodała Wiktoria.
"To nie tylko biznes, to też hobby"
Choć mowa o zarabianiu pieniędzy, para nie ukrywa, że second handy wciąż są dla nich czymś więcej: "Ja uwielbiam to właśnie, że idę i nigdy nie wiem, co znajdę" - mówiła Wiktoria i dodała: "To jest piękne".
Z kolei Daniel podkreślał element nieprzewidywalności: "Mało kto wytrzymuje w tej pracy, bo to jest to, co widać w social mediach - to sukcesy. A nie widać tych godzin przesuwania, kiedy nie ma nic" - podsumował.
Od lumpeksu do dużych pieniędzy. "Zarobiliśmy pierwszy milion"
W rozmowie padło też pytanie o skalę biznesu. Odpowiedź była jednoznaczna.
"No tak. Zarobiliśmy" - przyznał Daniel Olender, mówiąc o pierwszym milionie.
Jednocześnie szybko dodał: "Aczkolwiek, powiedzmy sobie szczerze, kwota się zdewaluowała".
Para obaliła też popularne przekonania o "lepszych i gorszych" miejscach na zakupy.
"Nie ma reguły" - podkreślili zgodnie, pytani o najlepsze dni czy lokalizacje lumpeksów. Ich zdaniem rynek bardzo się zmienił i dziś równie dobrze można znaleźć perełki zarówno w dużych miastach, jak i mniejszych miejscowościach.
"My na przykład teraz bardzo rzadko jeździmy poza miasto, głównie zostajemy u siebie w Białymstoku, bo jest tyle sklepów, że i tak nie nadążamy czasami tego przeglądu wszystkiego" - zdradzili nasi goście.









