"Krupówki" w sercu Los Angeles, czyli amerykańska sztuka komercjalizacji wszystkiego
Amerykanie i Amerykanki do perfekcji opanowali sztukę monetyzowania każdego, nawet najdrobniejszego aspektu popkultury. Samo widowiskowe rozwijanie czerwonego dywanu przed wejściem do Dolby Theatre stanowi tu pretekst do zwołania mediów i oficjalnego otwarcia oscarowego sezonu. W tych dniach słynny Hollywood Boulevard diametralnie zmienia swoje oblicze; z prestiżowej promenady przeobraża się w gwarny pasaż, który - jak zauważał Artur Zaborski - do złudzenia przypomina... zakopiańskie Krupówki. Lokalne stragany uginają się pod ciężarem tanich, plastikowych replik upragnionej nagrody, a tamtejsze biznesy oferują przyjezdnym ułożenie ich własnego nazwiska z ruchomych liter na fałszywej gwieździe, by choć przez ułamek sekundy mogli poczuć smak wielkiej sławy.
Kulinarne wariacje i kęs prostoty. O dwojakości oscarowego menu
Jarmarczny blichtr ulicy płynnie kontrastuje z prawdziwym luksusem za zamkniętymi drzwiami. Integralnym elementem oscarowych przygotowań pozostaje bowiem wyrafinowane menu, nad którym od lat pieczę sprawuje mistrz Wolfgang Puck. W tym roku na stołach podczas oficjalnego bankietu zagoszczą dania łączące kulinarną elegancję z zaskakującą bezpretensjonalnością - wśród serwowanych potraw znajdzie się więc choćby autorska wariacja na temat sałatki Cezar; największym zaskoczeniem dla wykwintnych podniebień zaproszonych gwiazd może okazać się jednak obecność klasycznej pizzy, co udowadnia, że nawet hollywoodzka elita docenia prostotę.
Rzemieślniczy kunszt na salonach. Małgosia Turzańska z szansą na statuetkę
Wśród blasku fleszy i kulinarnych rozważań nadrzędnym punktem zbliżającej się ceremonii dla rodzimej publiczności pozostaje szansa na kolejnego polskiego Oscara. Nadzieje budzi nominacja Małgosi Turzańskiej - wybitnej kostiumografki, która ma szansę opuścić Los Angeles ze statuetką za najlepsze kostiumy w wielokrotnie nominowanym "Hamnecie". Jej rzemieślniczy kunszt i niezwykłe oko do detali zostały docenione przez gremium jurorskie, a sama twórczyni już teraz bryluje na przedoscarowych salonach.
Podczas tradycyjnego, uroczystego lunchu, gromadzącego wszystkie nominowane do nagród osoby, polska kostiumolożka zaprezentowała się w nieoczywistej, dalekiej od klasycznych kanonów kreacji, podkreślającej jej unikalny, artystyczny charakter i wrodzone poczucie estetyki. Niezależnie od finalnego werdyktu Akademii, sama obecność w tym elitarnym gronie stanowi niepodważalny dowód uznania. Małgosia Turzańska już teraz zapisała się na kartach historii rodzimej i światowej kinematografii, udowadniając, że polski talent bez najmniejszych kompleksów wyznacza globalne trendy.

Zobacz też:
Materia utkana z emocji. Małgosia Turzańska o kulisach "Hamneta" i oscarowej nominacji







