Villa la Fleur i "Światy nierównoległe". Fascynująca podróż przez sztukę Bolesława Biegasa
Materiał zawiera linki partnerów reklamowych.
Artyści i artystki dzielą się przeważnie na dwie grupy - podczas gdy część płynie z głównym nurtem, inni postanawiają ów ostentacyjnie ignorować, wytyczając własny bieg. Do tego właśnie grona należał Bolesław Biegas - młodopolski rzeźbiarz i malarz, uchodzący za czołowego przedstawiciela secesyjnego symbolizmu. W przestrzeni konstancińskiego muzeum Villa la Fleur, końca dobiega wystawa jego prac - "Światy nierównoległe"; to zatem ostatni moment, by udać się w fascynującą podróż przez umysł artysty, który drogę do wielkiej sztuki rozpoczął w mazowieckiej wsi.

Wystawa zbiega się z piętnastą rocznicą działalności muzeum, które słynie z prezentowania dorobku École de Paris. Wybór Bolesława Biegasa na uświetnienie tego jubileuszu nie jest zaś przypadkowy. Jak zauważa bowiem Marek Roefler - właściciel przybytku - był to artysta, który "nie podążał za aktualnymi trendami w sztuce światowej", lecz zawsze kroczył własną, osobną ścieżką. Samotnictwo artystyczne nie wynikało jednak z braku talentu, lecz z głębokiego przekonania o własnej wyjątkowości. Magda Puchalska - kustoszka muzeum - celnie punktuje, że Biegas "odziewa się w szaty profety, widząc w sobie wieszcza, artystę wywyższonego i genialnego". Reportaż z wystawy zrealizowała zaś Karolina Ciesielska.
Genialny samouk i tygiel Młodej Polski
Biografia Bolesława Biegasa (a właściwie Bolesława Biegalskiego) mogłaby stanowić wzorcowy materiał pozytywistycznej noweli. Urodził się 29 marca 1877 roku w niewielkim Koziczynie na Mazowszu, w rodzinie zubożałej szlachty - toteż wczesne lata przyszłego artysty naznaczone były niedostatkiem. Kierowano go do różnych zajęć - zajmował się między innymi wypasem bydła. Po śmierci obojga rodziców w mroku dało się jednak dostrzec iskrę nadziei - w 1896 roku talent rzeźbiarski Bolesława, odkryty przez lokalne środowisko, zaprowadził go do Krakowa.
W dusznej i dekadenckiej atmosferze Młodej Polski Biegas trafił do gmachu Akademii Sztuk Pięknych, gdzie szlifował warsztat pod okiem mistrzów - Alfreda Dauna i Konstantego Laszczki; tam też rychło doczekał się statusu wybitnego członka awangardowej secesji wiedeńskiej. Szczególnie oddziaływał na niego wówczas wpływ Stanisława Przybyszewskiego i jego fin de siècle’owego pesymizmu. Rzeźby Bolesława były tedy tak nowatorskie i niepokojące, że ostatecznie został z uczelni usunięty (oficjalnie za stworzenie rzeźby "Księga życia", która zgorszyła podobno grono profesorskie).
"Z Krakowa wyjeżdża do Paryża; oficjalnie, by kontynuować naukę, której nigdy nie podejmie. Szuka własnej drogi", mówi Puchalska.
Dzięki wsparciu finansowemu licznych protektorów (w tym warszawskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych), Biegas mógł pozwolić sobie na luksus niezależności. Uwierzył wówczas, że możliwe jest niemal wszystko. Jego wystawy - fascynujące dla jednych i bulwersujące dla innych - recenzowały wkrótce największe nazwiska epoki (z Guillaume'em Apollinaire'em na czele).
Rzeźbiarskie uniwersum na granicy światów
Twórczość rzeźbiarska artysty to uniwersum zaludnione przez hybrydy - ten fascynował się bowiem tym, co pozostaje na granicy porządków - ludzkiego i zwierzęcego, pozostając w wyraźnej sferze oddziaływania sztuki Gustava Vigelanda. Jego prace pełne są fantastycznych stworzeń, które stają się metaforą ludzkich lęków i namiętności. Roefler zwraca uwagę na jedną ze swoich ulubionych rzeźb prezentowanych na wystawie - "Gadziny życia". Dzieło to przedstawia młodego, silnego mężczyznę, dynamicznie prącego naprzód, mimo oplatających jego nogi węży.
"Pędzimy w życiu do przodu, mamy wielkie aspiracje, a jednak coś próbuje nas przed tym powstrzymać", interpretuje.
Biegas nie uciekał przy tym od spraw społecznych, choć filtrował je przez swoją mistyczną wrażliwość. Rzeźba "Robotnik rozrywający swe łańcuchy" z 1906 roku to echo ówczesnego wrzenia, stanowiące przedstawienie triumfu woli i siły nad uciskiem.
Sferyzm, czyli malarstwo cyrklem kreślone
O ile rzeźba przyniosła mu rozgłos, o tyle to malarstwo (którym miał zająć się za sprawą Stanisława Wyspiańskiego) stało się dlań polem najbardziej osobliwej teorii - sferyzmu. W Paryżu Biegas zaczął bowiem tworzyć obrazy oparte na geometrii koła i łuku.
"Najbardziej znany jest z obrazów sferycznych, czyli takich, które powstają z zakreślania na płótnie cyrklem kół i następnie wypełniania ich różnymi kolorami", objaśnia Roefler.
Te mozaikowe, wibrujące kompozycje tworzą portrety o niezwykłej sile wyrazu. Postacie na nich mają "niesłychanie przenikliwe spojrzenie", a ślady farby imitują szlachetne kamienie czy świecące perły, nadając płótnom niemal biżuteryjny charakter. W tym stylu Bolesław Biegas uwiecznił wielkich przywódców swojej epoki - od Józefa Piłsudskiego, przez Charlesa de Gaulle’a, po Winstona Churchilla, co okazało się swoistą próbą uporządkowania chaosu historii za pomocą idealnej harmonii sfer.
Mistyka nieskończoności w cieniu zapomnienia
Wystawa w Villa la Fleur odsłania także inne, bardziej nastrojowe oblicze artysty; jego nokturny nawiązują wszak do symbolizmu Arnolda Böcklina i słynnej "Wyspy umarłych" (uchodzącej za jedno z najważniejszych dzieł tegoż), łącząc wątki tanatyczne z subtelną zmysłowością. Doskonałym tego przykładem jest oniryczny cykl "Mistyka nieskończoności", pełen tajemniczej symboliki i teatralnego światła.
Jednym z najciekawszych wątków ekspozycji jest relacja Bolesława Biegasa z Paulem Swanem - amerykańskim tancerzem i aktorem, który uchodził swego czasu za "najpiękniejszego mężczyznę na świecie". Sam Swan wspominał pracownię Biegasa jako miejsce tonące w tajemniczym półmroku - ta specyficzna aura sprawiła, że tancerz na prośbę artysty podjął się pozować w owym atelier w sposób, którego wcześniej unikał - a więc w "adamowym stroju" - co zaowocowało niezwykłymi studiami ruchu.
Owocem tej fascynacji jest prezentowana na wystawie rzeźba, a także liczne obrazy o tematyce tanecznej - Puchalska wymienia w tym kontekście między innymi "Taniec pogardy", "Baletnicę" czy "Taniec śmiechu". Uwagę przykuwać winien również niezwykły portret Stasi Napierkowskiej - francusko-polskiej tancerki i aktorki kina niemego, którą twórca zamknął w swojej geometrycznej wizji świata.
Bolesław Biegas zmarł 30 września 1954 w Paryżu i pozostawił po sobie dorobek niezwykle eklektyczny - od symbolicznych rzeźb, przez geometryczne malarstwo, aż po literaturę (obejmującą liczne dramaty i misteria) oraz filozofię (wyrażaną w wizjonerskich traktatach). Mimo dawnej sławy, schyłek jego życia naznaczony był jednak smutnym paradoksem - artysta, którego podziwiał niegdyś Paryż (a wraz z nim i inne zakątki świata), umierał bowiem w zapomnieniu; ostatecznej scenerii bliżej niż do paryskich luksusów było zaś do materialnej degrengolady. Sprawiedliwość upomniała się oń dopiero po czasie, przynosząc zasłużony, choć spóźniony renesans wizjonerskiej spuścizny.
Wystawa w Konstancinie udowadnia, że w jego "światach nierównoległych" każdy widz i każda widzka może odnaleźć własne odbicie - czy to w walce z "gadzinami życia", czy w hipnotyzującym rytmie sferycznych portretów.
Reportaż Karoliny Ciesielskiej, podobnie jak wszystkie odcinki "halo tu polsat", odnaleźć można na platformie Polsat Box Go.
Zobacz też:






