"To jest mój dom". Władimir Siemirunnij o sympatii do Polski, medalach i życiu poza lodowiskiem
Prowadzący "halo tu polsat" połączyli się dziś w studiu na wideorozmowę z jednym z najbardziej utalentowanych polskich panczenistów młodego pokolenia. Władimir Siemirunnij opowiedział o emocjach po Zimowych Igrzyskach Olimpijskich, sportowych ambicjach oraz życiu poza lodowiskiem.

Emocje po igrzyskach. Medal i... niedosyt
Choć Władimir Siemirunnij wraca z igrzysk z olimpijskim medalem, nie ukrywa, że jego sportowe ambicje sięgają jeszcze wyżej. Panczenista przyznał, że myślami wciąż jest w sezonie i przed kolejnymi startami.
"Po prostu dalej myślę teraz o sezonie, bo nadal mamy jeszcze Mistrzostwa Świata. Naprawdę zawsze chcę wygrywać i wykonałem bardzo ciężką pracę, zdobyłem srebrny medal, ale no zawsze chcę wygrywać i dlatego mogę powiedzieć, że wyjeżdżam z niedosytem".
Sportowiec zdradził również, że podczas najważniejszych startów kluczowe było dla niego skupienie i ograniczenie bodźców z zewnątrz. Świadomie odciął się od mediów społecznościowych, by zachować spokój i koncentrację.
"Ogólnie byłem bardzo dobrze przygotowany mentalnie. Lubię czasami się zamknąć trochę w sobie. Usunąłem Instagrama i po prostu rozmawiam tylko z ludźmi obok mnie, których dobrze znam", wyznał Władimir.
Kiedy poczuł, że jest w światowej czołówce?
Medale mistrzostw świata i Europy oraz rekord Polski nie sprawiły, że od razu uwierzył w swoją pozycję w światowym łyżwiarstwie szybkim. Przełom nastąpił podczas startu w Tomaszowie Mazowieckim.
"Rok temu w Tomaszowie odbywał się Puchar Świata w łyżwiarstwie szybkim i wygrałem grupę B na 5 kilometrów. Wtedy zrozumiałem, że mogę rywalizować na wysokim poziomie i że potrafię być naprawdę dobry wtedy, gdy jest to potrzebne. To trochę śmieszne, bo ja teraz mam medal z igrzysk, medal z mistrzostw świata, medal z mistrzostw Europy, ale nie mam żadnego z Pucharu Świata", zdradził sportowiec.
Polska to jego dom
Rodzina Władimira Siemirunnija mieszka w Rosji, on sam jednak nie ma wątpliwości, że jego miejsce jest w Polsce. To tutaj, także poza Tomaszowem Mazowieckim, czuje się jak u siebie.
"Mogę powiedzieć, że nie tylko Tomaszów, a cała Polska, bo naprawdę bardzo dobrze się tu czuję. Nawet do Warszawy mogę przyjechać, nie tylko po prostu tam odpocząć ale jakieś tam ważne sprawy załatwić. Naprawdę mogę powiedzieć, że to jest mój dom".
W dalszej części rozmowy olimpijczyk zdradził, że poza sportem znajduje czas na kulinarne przyjemności - choć, jak sam przyznaje, nie zawsze pozwala na to napięty grafik treningowy.
"Lubię gotować, ale problem w tym, że nie mam za dużo na to czasu. Jak mam ciężkie treningi, to na pewno coś szukam gotowego. Robię to jak naprawdę mam dzień wolny i mogę się temu poświęcić. Bardzo lubię robić zapiekankę z batatów i wszystko, co związane z makaronem, chociaż po tych trzech tygodniach muszę trochę od niego odpocząć".
Na zakończenie rozmowy prowadzący zaskoczyli sportowca nietypowym wyróżnieniem. Decyzją widzów programu Władimir Siemirunnij został wybrany misterem zimowych igrzysk olimpijskich.
"Dziękuję bardzo, że mnie wybraliście. No, ja nie spodziewałem się tego", powiedział zawstydzony Władimir.
Zobacz też:






