Od YouTube’a do 6-krotnego mistrza świata. Steve Nash zdradza tajniki finger drummingu
Widzowie "halo tu polsat" dostali dziś prawdziwy muzyczny spektakl. Gościem programu był Steve Nash, czyli Kacper Minor-Nowak - sześciokrotny mistrz świata w finger drummingu. Artysta nie tylko dał popis umiejętności na żywo w studiu, ale też opowiedział, czym właściwie jest ta widowiskowa forma grania, jak wygląda droga do mistrzostwa i dlaczego palce bolą nawet po latach ćwiczeń.

Muzyka tworzona palcami. Czym jest finger drumming?
Rozmowa zaczęła się od występu, który natychmiast przykuł uwagę wszystkich obecnych w studiu. Steve Nash zaprezentował grę na specjalnej maszynie perkusyjnej, wyjaśniając, że to nie DJ-ski set, lecz granie muzyki w czasie rzeczywistym.
"To jest maszyna perkusyjna, w zasadzie sampler, czyli MPC. Gram na padach. Sztuka, którą uprawiam, nazywa się finger drummingiem" - tłumaczył.

Jak dodał, w przeciwieństwie do klasycznego miksowania DJ-a, każdy dźwięk powstaje tu pod palcami artysty. "Utwory buduję, ruszając palcami w czasie rzeczywistym, a nie puszczając gotowe nagrania z gramofonu".
Każdy pad to osobny instrument, który można łączyć w rytmy i melodie, tworząc pełnoprawne utwory na żywo.
Od inspiracji z YouTube’a do precyzji mistrza
Steve Nash przyznał, że jego fascynacja finger drummingiem zaczęła się kilkanaście lat temu, jeszcze w czasach raczkującego YouTube’a.
"Zainteresowałem się tym jakieś 12-13 lat temu. Był artysta ze Stanów, Arab Music, który zagrał niesamowity performance. Jak to zobaczyłem, pomyślałem: >>muszę to robić<<".
Droga do mistrzostwa nie była jednak natychmiastowa. Choć ma wykształcenie muzyczne, musiał nauczyć się zupełnie nowego sposobu grania:
"Skończyłem akademię muzyczną w Łodzi na fortepianie, ale klasyka nie była do końca dla mnie", wyjaśnił Steve. Wyznał również, że od zawsze miał potrzebę "wystukiwania" rytmów palcami - finger drumming okazał się naturalnym przedłużeniem tej cechy.
Codzienne ćwiczenia i ból palców. Tak wygląda mistrzostwo
Finger drumming, choć wygląda efektownie i lekko, w rzeczywistości wymaga ogromnej dyscypliny i pracy nad sprawnością dłoni. Prowadzący dopytywali, czy trening przypomina ćwiczenia pianistów - zwłaszcza że w tym przypadku precyzja i tempo są absolutnie kluczowe. Steve Nash nie miał wątpliwości, że bez systematycznego treningu nie da się osiągnąć mistrzowskiego poziomu.
"Tak samo trzeba ćwiczyć palce, żeby były sprawne". Artysta podkreślił również, że droga do płynnej gry była długa i daleka od ideału. Początki, mimo muzycznego wykształcenia, wymagały cierpliwości i zaakceptowania błędów, które pojawiały się na każdym etapie nauki.
"Na początku grałem krzywo, nierówno. Trzeba po prostu ćwiczyć codziennie", powiedział Steve.
Jak przyznał, nawet wieloletnie doświadczenie nie zwalnia z fizycznych konsekwencji intensywnej gry. Regularny kontakt z instrumentem jest konieczny nie tylko dla formy muzycznej, ale też kondycji palców. Steve zdradził, że przed występem w "halo tu polsat" celowo wrócił do bardziej intensywnych ćwiczeń, by przygotować się do grania na żywo.
"Mam zakwasy do dziś. Jak się nie gra codziennie, palce to odczuwają", wyznał artysta.
Telewizja, eventy i scena klubowa. Gdzie czuje się najlepiej?
Steve Nash świetnie odnajduje się w różnorodnych przestrzeniach scenicznych - od kameralnych klubów po wielkie realizacje telewizyjne. W rozmowie podkreślał, że każda z tych form daje mu inne możliwości wyrazu i pozwala pokazać umiejętności w pełni. Szczególnie ceni sobie występy eventowe i telewizyjne, gdzie każdy ruch jest starannie zaplanowany i wyreżyserowany.
"Scena eventowa czy telewizyjna jest mi bardzo bliska. Lubię zaplanowane scenariuszem działania", przyznał Steve.
Nie krył też, że w takich produkcjach odnajduje satysfakcję i komfort, wynikający z precyzji i odpowiedzialności za każdy element show. "To jest taka praca, gdzie trzeba zrobić coś w danej sekundzie. Ja się w tym bardzo dobrze odnajduję", dodał.
Mimo sympatii do dużych realizacji, Steve wciąż koncertuje klubowo i chętnie prezentuje swoje sety także poza granicami Polski, łącząc profesjonalizm z energią i spontanicznością charakterystyczną dla mniejszych scen.
Zobacz też:






