Niedzielę Palmową chrześcijanie obchodzą na pamiątkę wjazdu Jezusa do Jerozolimy, a palmy, które tego dnia święcą, nawiązują do gałązek, jakimi wiwatujący tłum machał i które rzucał pod stopy jego osła. Ale w Polsce znaczenie wielkanocnych palm jest podwójne, bo ich słowiański pierwowzór na naszych ziemiach pojawił się wieki wcześniej niż samo chrześcijaństwo. Dlatego atrybut, który jest jednym z najważniejszych w święta wielkanocne, jest związany z tak wieloma przesądami.
Wielkanocna palma ma słowiańskie korzenie. Nasi przodkowie wierzyli, że ma wielką moc
W naszym klimacie palm brak, dlatego ich rolę w upamiętnieniu wydarzenia z życia Jezusa przejęły inne rośliny, a z czasem coraz wymyślniejsze kompozycje suszonych kwiatów, liści i kłosów, które teraz najczęściej kupujemy, a kiedyś sami sporządzaliśmy.
Jednak "słowiańskie palmy" w naszej kulturze były na długo przed 966 rokiem, co w pewnym stopniu ułatwiło ludowi przestawienie się z pogańskiej na chrześcijańską religię - takich zaadaptowanych na potrzeby Kościoła symboli i atrybutów mamy przecież całe mnóstwo.
Na początku wiosny Słowianie obchodzili Jare Gody, podczas których żegnali zimową Marzannę, a witali wiosennego Jaryło, czy też Jarowita. W trakcie obrzędów ważnym symbolem były wierzbowe witki - bo wierzba jako pierwsza budzi się do życia, wypuszczając bazie. Wiechy z jej gałązek symbolizowały płodność, witalność, pełniły funkcje ochronne, miały przynosić pomyślność i zdrowie.
Do wierzby dołączały czasem gałęzie brzozy, bukszpanu czy jałowca, z których nasi przodkowie wiązali bukiety - do dziś, zwłaszcza na wsi, można spotkać seniorów, którzy w Niedzielę Palmową właśnie takie własnoręcznie robione wiązanki święcą podczas mszy. Jednym z najciekawszych zwyczajów było... smaganie się nawzajem tymi gałęziami dla zdrowia i powodzenia.
Przez wieki transformacji wiązki gałęzi w kolorową palmę zdążyła ona obrosnąć w tyle przesądów, że mało który przedmiot może się pochwalić aż taką ich ilością.

Przesądy związane z Niedzielą Palmową. Nasi przodkowie mieli ich całe mnóstwo
Wspomniane smaganie gałązkami przetrwało i to bardzo długo. Dawniej na wsiach wszyscy wiedzieli o tym, że wychodząc z kościoła z poświęconą palmą, trzeba się nią nawzajem uderzać. Zwyczaj ten miał zapewnić zdrowie, urodzaj i pomyślność. Wierzono, że nie powinno się smagania odmawiać - takie zachowanie miało ściągać choroby i niepowodzenia na cały rok.
Co ciekawe, palmami symbolicznie smagano nie tylko ludzi, ale też zwierzęta gospodarskie. Żeby konie były silne i zdrowe, żeby krowy miały dużo mleka - i tak dalej. Niektórzy uderzali także ziemię, zwłaszcza tę uprawną, aby obudzić ją do życia i wzmóc jej płodność.
Wielu Polaków do dziś pamięta dawny zwyczaj połykania jednej baziej kotki z poświęconej palmy. Kiedyś wierzono, że rytuał ma lecznicze właściwości - miał pomagać na ból i infekcje gardła, później bazie zjadano, aby zapewnić sobie ogólne zdrowie. I tak jak w przypadku smagania, odmowa lub pominięcie zwyczaju, według dawnych przesądów, miało skutkować złą kondycją dolnych dróg oddechowych przez kolejne 12 miesięcy.
Zobacz też: Nim nastała Warszawa, czyli o byłych (i niedoszłych) stolicach Rzeczypospolitej
Wielka moc wielkanocnej palmy
Nie tylko zdrowie ludzi i zwierząt, pomyślność oraz dobre plony miała zapewnić odpowiednio potraktowana palma wielkanocna według dawnych przesądów. Nasi przodkowie wierzyli, że trzymana w honorowym miejscu - na przykład za obrazem - będzie odganiała od domu wszystko, co złe.
Gałązki palmy wtykano też w pola i ogrody w czasie zasiewów, aby zapewnić urodzaj i ochronę plonów. Święcone witki miały odstraszać grad, burzę i suszę. Czasem wiązano z nich krzyżyki i wtykano w grządki, aby odpędzić szkodniki, a podczas wyjątkowo gwałtownych zjawisk atmosferycznych fragmenty palmy wrzucano do ognia, aby ochronić domostwo, zgodnie z ówczesnymi wierzeniami.
Według dawnych przesądów palma wielkanocna chroniła więc w zasadzie przed wszystkim - tym, co zagrażało ze strony przyrody, z rejonów nadprzyrodzonych, ale także i od ludzi, którzy mogli źle życzyć. Łatwo sobie wyobrazić, że przedmiot, który miał mieć taką siłę, trzeba było specjalnie traktować.
Zobacz też: Los zmienny jak pogoda, czyli dawne przesądy na połowę marca - niektóre są bardzo zaskakujące
Tego lepiej nie robić w Niedzielę Wielkanocną. Dawne przesądy Polaków
Wieki temu nikt nie wyobrażał sobie, że poświęconą palmę można by wyrzucić. Wierzono, że taki czyn sprowadzał same nieszczęścia na całą rodzinę - od chorób, po biedę i wszelkie niepowodzenia.
Idąc dalej, ochronnego amuletu w postaci wielkanocnej palmy nie wolno było nikomu podarować. Nasi przodkowie wierzyli, że w taki sposób można oddać własne szczęście. Każda rodzina miała więc swoją palmę, którą trzymała w domu przez cały rok i nie oddawała pod żadnym pozorem.
Wiadomo też, że podobnie jak w inne święta, w Niedzielę Palmową nie wolno było pracować. W dawnej Polsce, szczególnie na wsiach, ludzie byli przekonani, że pracując odbierają palmie dobre moce, mogą ściągnąć na siebie i rodzinę pecha, słabsze plony i choroby zwierząt.
Niedziela Palmowa była traktowana trochę jak przejście z zimy do wiosny, więc unikano wszystkiego, co mogłoby tę przemianę zaburzyć - praca w polu czy "grubsze" sprzątanie albo niepotrzebne gotowanie miały być właśnie takimi czynnościami. Niezwykle popularny był również przesąd, który mówił, że im dłuższa palma, tym większy dostatek gospodarza - czego pięknym odzwierciedleniem są spektakularne palmy wytwarzane m.in. w Lipnicy Murowanej w trakcie słynnego konkursu.
Zobacz też: Wileńskie święto tradycji. O wielowiekowych dziejach kaziukowego jarmarku
Słowiańskie korzenie i cała masa przesądów. Nasze babcie wierzyły, że wielkanocna palma ma szczególne znaczenie
Dzisiaj wszystkie te przesądy, wierzenia i przekonania, zaskakują, dziwią i może trochę śmieszą, ale kiedyś były ważną częścią naszej kultury. Wielkanocna palma wiąże się z ogromną ilością zwyczajów, a nasi przodkowie wierzyli, że ma moc odpędzania wszystkiego, co złe i przyciągania tego, co dobre. Chociaż teraz prawie nic nie zostało z tamtych zwyczajów, nadal są ważnym świadectwem, bo pozwalają nam zrozumieć, że kiedyś żyliśmy zupełnie inaczej - mocno związani z rytmem przyrody i niezwykle zależni od jej kaprysów.







