Marzec jest czasem przejścia z zimy do wiosny - w tradycji ludowej był więc uważany za szczególny. Zmienne i trudne do przewidzenia warunki pogodowe przekładano na wszystkie sfery życia, dlatego zwłaszcza w połowie miesiąca, tuż przed początkiem nowej pory roku, nasi przodkowie wierzyli, że wielu rzeczy warto się wystrzegać, aby nie ściągnąć na siebie pecha. Co ciekawe dzisiaj niektóre z nich właśnie w tym czasie planujemy.
Dawne przesądy związane z połową marca. Dzisiaj mało kto o nich pamięta
Najbardziej "kapryśny" miesiąc w tradycji ludowej nie był odpowiednim czasem na podejmowanie ważnych decyzji. Wierzono, że zwłaszcza w połowie marca, gdy pogoda zmieniała się właściwie z godziny na godzinę, wszelkie istotne sprawy lepiej odłożyć na później, bo wszystko, co postanowimy, może szybko się odwrócić na naszą niekorzyść - zupełnie tak jak przedwiosenna aura.
"Żeby nie wymieść szczęścia" w marcu
Dzisiaj może nam się to wydawać dziwne, przecież właśnie teraz w wielu domach zaczynają się wielkie wiosenne i przedświąteczne porządki, ale nasi przodkowie wierzyli, że połowa marca to nie jest dobry moment na większe sprzątanie. Ryzykowało się bowiem w ten sposób "wyrzucenie szczęścia z domu" razem z niepotrzebnymi przedmiotami, czy starym, nagromadzonym brudem. I właśnie w połowie marca najściślej tego przesądu przestrzegano.
Zobacz też: Czego lepiej nie robić w środę popielcową? W niektóre z tych dawnych przesądów wierzymy do dziś
Nie chowaj jeszcze zimowej kurtki
Chociaż pierwsze ciepłe dni sprawiają, że mamy ochotę natychmiast schować grube kurtki i wskoczyć w coś lżejszego, ludowe wierzenia mówiły, że takie zachowanie w pierwszej i drugiej dekadzie marca jest niewskazane. Wczesna wymiana garderoby i schowanie zimowych okryć miało, podobno, przyciągać choroby i przedłużać zimę. Dzisiaj w opóźnienie wiosny z powodu zmiany odzienia raczej nikt nie wierzy, ale o tym jak łatwo się przeziębić o tej porze roku, gdy wyjdziemy z domu bez kurtki, wielu z nas zdążyło się przekonać na własnej skórze.
Nowy związek? Na pewno nie w połowie marca
W kulturze ludowej "zaloty" zawsze zajmowały ważne miejsce i związane były z całym szeregiem zasad i przesądów. Dawniej wierzono, że połowa marca jest szczególnie niepomyślna dla nowych związków. Gdy przyroda budzi się do życia, młodzi bywają zbyt optymistyczni, przez co mogą dokonywać złych miłosnych wyborów - przynajmniej takie przekonania panowały kilka pokoleń wstecz.
Zobacz też: Najciekawsze zwyczaje i przesądy związane z tłustym czwartkiem. Znasz je wszystkie?
Czemu nie wolno gwizdać w domu?
"Nie gwiżdż nigdy koło domu..." - to jedno z tych powiedzonek, które nadal niektórzy powtarzają. A właśnie w marcu było dawniej szczególnie respektowane. Połowa miesiąca, czas tuż przed początkiem wiosny, miał być wyjątkowo ryzykowny - łatwo było "przyciągnąć" niepowodzenie, albo nawet "urok", dlatego stosowano wiele czynności ochronnych. Jedną z nich było własnie unikanie gwizdania, trzymanie czosnku w domu, albo przynoszenie gałązek leszczyny - wszystko, aby odgonić to, co złe.
Skąd się wzięły marcowe przesądy? Dzisiaj mało kto o nich pamięta
Polska tradycja jest pełna zabobonów, przesądów i wierzeń, które z czasem zostały zapomniane - przynajmniej w większości. Każdy z nich, chociaż dzisiaj wydaje się nielogiczny, brał się z czegoś prawdziwego, namacalnego. Tak samo było z marcowymi wierzeniami.
W kulturze słowiańskiej wszystkie okresy przejściowe, tak jak ten między zimą a wiosną, były traktowane szczególnie. Nasi przodkowie uważnie obserwowali pogodę i wysnuwali wnioski na jej podstawie. Unikanie wielu działań w połowie marca idealnie się w to wpisuje - nikt nie chciał "zepsuć" sobie wiosny i reszty roku przez nieopatrzne działanie.
Dzisiaj mało kto daje jeszcze wiarę tym zabobonom, ale jedno jest pewne - w połowie marca zdecydowanie nie warto jeszcze chować zimowej kurtki, chociaż trzymamy kciuki, aby nie była już potrzebna.
Zobacz też: Rumianek, który "szukał choroby", czyli fakty i mity o popularnym naparze







