Habit i stadion, a konkretnie kultowy Kocioł, w którym kibicują najbardziej zagorzali fani Lecha Poznań, wydają się nie iść w parze. Ale siostra Józefa Krupa wspiera Kolejorza już ponad 40 lat i piłka nożna jest jej sercu bardzo bliska. W studiu "halo tu polsat" razem z siostrą Mariettą Łakomską opowiedziała nie tylko o miłości do futbolu. Okazuje się, że z jej nietypowa jak na zakonnicę pasja sprawiła, że kibice wsparli wyjątkowe dzieło pomocy najbardziej potrzebującym.
Zakonnica na trybunach. Siostra Józefa od ponad 40 lat kibicuje Lechowi Poznań
Sport pojawił się w życiu siostry Józefy na długo przed tym, jak wstąpiła do zakonu.
"Nie urodziłyśmy się w habicie od razu, mamy swoje życie przed", mówiła w naszym studiu.
W młodości grała zarówno w "nogę" jak i w siatkę, jej starsi bracia trenowali i zabierali ją na mecze. Gdy wybrała drogę zakonną, nie porzuciła sportowej pasji, a Lech Poznań przez kolejne dekady pozostał jej ukochanym klubem.
"Nie ma innej miłości niż Lech Poznań!", deklarowała.
Swoją miłość siostra Józefa wraz z siostrą przełożoną miała okazję pojawić w miejscu dla kibiców kultowym, a filmiki z ich kibicowania zebrały w sieci tysiące wyświetleń. Trudno się dziwić - klubowy szalik na tle szarego habitu nie jest zwyczajnym widokiem.
Siostry zakonne w Kotle z kibicami Lecha. Elżbietanki mówią o emocjach na stadionie
Podczas niedawnego ważnego meczu o Superpuchar Polski siotry czekała niespodzianka. Kibice zabrali je do Kotła, sektora, który jest prawdziwym sercem trybun i który rozgrzewa kibiców Kolejorza. To było szczególne przeżycie, zwłaszcza dla siostry przełożonej Marietty Łakomskiej , która do tej pory oglądała mecze głównie w telewizji.
"Realizowałyśmy moje pragnienie. Zawsze chciałam być na meczu, poczuć tamtą atmosferę", przyznała siostra Marietta.
Na stadionie szybko przekonała się, że w Kotle nie da się być tylko obserwatorem, bo atmosfera udziela się wszystkim. "Te dwie godziny minęły jak 10 minut!", mówiła siostra Józefa. Nasze gościnie dodały, że słyszały wcześniej różne opinie o kultowym miejscu kibiców, ale okazało się, że spotkały się z serdecznym przyjęciem i wszyscy byli przekonani, że z takim wsparciem Lech musi wygrać.
"Były takie momenty, że nasze serca znalazły się bliżej >>szefa<<", dodała siostra Józefa i wyjaśniła, że na stadionie wraz z siostrą przełożoną modliły się o wsparcie dla drużyny.
">>Szefie<<, coś tam działaj, bo nasza bramka zagrożona jest!", wspominała.
Nie wiadomo, czy podczas tamtego meczu zadziałał "szef" czy umiejętności Lecha, faktem jest, że wygrał Kolejorz, a w Kotle wybuchła radość nieporównywalna z niczym, co siostry doświadczyły do tej pory.
Zobacz też: Zamienił sto metrów na kamper. Od dwóch lat jego dom jest "w drodze"
Kibice ruszyli na pomoc. Fani Lecha Poznań wsparli zbiórkę siostry Józefy
Siostra Józefa na co dzień prowadzi jadłodajnie dla osób w kryzysie bezdomności i pomaga potrzebującym. Przed meczem o Superpuchar Polski z Górnikiem Zabrze zwróciła się do kibiców Lecha z nietypowym apelem: "Braci i Sióstr po szalu się nie zostawia w potrzebie".
Elżbietanki prowadzą dom, który wspiera ponad 1300 podopiecznych. Potrzeby są ogromne. Siostra Józefa Poprosiła "kiboli" - bo tak się w Poznaniu nazywa najbardziej zagorzałych fanów Lecha - aby wpłacali na rzecz jadłodajni 19,22 zł - kwota nawiązywała do 1922 roku czyli daty powstania Lecha Poznań. Odpowiedź fanów futbolu przerosła wszelkie oczekiwania.
"Udało nam się zakupić za część tych funduszy ponad 4 tony żywności. [...] Po raz pierwszy wtedy zapaliłam racę dobra!", opowiadała siostra Józefa.
Zakonnica kibicuje Lechowi Poznań. Siostra Józefa zbudowała wyjątkową więź z fanami piłki nożnej
Siostra Józefa przyznaje, że stadion dla niej to nie tylko miejsce sportowych emocji. Wiele razy zdarza się, że kibice, z którymi dobrze się już zna, zostają po meczu, aby porozmawiać, a wtedy wyniki z tabeli schodzą na dalszy plan. Zaczynają się rozmowy o rzeczach dużo ważniejszych.
"W każdym kibicu jest bardzo dużo dobra, rozwijajmy to. Wspólnie, nie tylko kibicując, możemy czynić wiele dobra i też możemy podnosić innych na duchu", mówiła w naszym studiu.
Na koniec rozmowy na siotry czekała jeszcze jedna niespodzianka: pozdrowienia i podziękowania nagrane specjalnie dla nich przez Mateusza Skrzypczaka, obrońcy w klubie Lecha Poznań.
Zobacz też: Grzech ekologiczny w praktyce. Co nowy dokument Watykanu oznacza dla katolików?







