O makijażu wiedzą więcej niż większość kobiet, bo ta sztuka już dawno przestała być zarezerwowana tylko dla jednej płci. Polscy "Beauty Boys", Kamil Lichota czyli Liszotee i Stanisław Wołosz czyli Stysio byli jednymi z pierwszych, którzy przecierali szlaki dla męskiego makijażu w naszych mediach społecznościowych. Tworzą make-up, pokazują kosmetyki, produkty, omawiają trendy już od ponad 10 lat.
Mężczyźni z najpiękniejszym makijażem. Liszotee i Stysio w "halo tu polsat"
Kamil i Stanisław mogą się dzisiaj pochwalić ogromnymi zasięgami w social mediach oraz współpracą z branżą beauty, modową i muzyczną. A jak zaczynali tę nadal nieoczywistą dla mężczyzn ściężkę?
"U mnie to był totalny przypadek, bo ja zawsze robiłem zdjęcia. I zwróciłem uwagę w bardzo młodym wieku, jak dużo makijaż jest w stanie zrobić na samej sesji zdjęciowej. Więc żeby zaoszczędzić czas, nauczyłem się przy okazji robić make-up i jakoś się to przerodziło w moją pracę z po prostu", wyznał Stanisław Wołosz.
Stysio dodał też, że umiejętności ćwiczył na początku tylko na sobie, a przyjaciele akceptowali jego wyjątkowe hobby. Nieco inaczej jednak było ze społeczeństwem.
"Bywało różnie i jest różnie do dzisiaj, jakby żyjemy w Polsce, wiadomo. Natomiast mnie nie interesuje zdanie osób, które mnie nie obchodzą. Więc jeżeli moi najbliżsi to akceptowali, to miałem święty spokój”, dodał.
U Kamila Lichoty pasja narodziła się jeszcze wcześniej. "Byłem w liceum plastycznym. Zawsze gdzieś to rękodzieło, ta sztuka była mi bliska. I jak to bywa w nastoletnim wieku - problemy z cerą, niedoskonałości... Od tego się zaczęło, że ja chciałem po prostu gdzieś tam zakryć swoje kompleksy, czuć się pewniej ze sobą. [...] No i tak krok po kroku i jestem taki dzisiaj", opowiadał.

"Z tym się spotyka każdy twórca internetowy". Influencerzy mówią wprost o krytyce w internecie
Nasi prowadzący byli ciekawi, jak reagują ludzie, gdy Stanisław i Kamil wychodzą w makijażu. Liszotee wspomniał, że na co dzień nosi minimalny make-up, który właściwie nie zwraca uwagi, ale w przypadku Stysia jest nieco inaczej.
"Na mnie zwracają uwagę gdzieś tam na ulicy, natomiast jest to tak rzadko. Jakbyście mnie zobaczyli generalnie na co dzień, to byście mnie nie poznali. Ja w dresach, w kapturze, w czapce... Natomiast ludzie kiedyś reagowali gorzej, teraz jest już troszkę lepiej. Po prostu nie zwracają aż tak bardzo uwagi", odpowiedział.
Może i na ulicy nie zwracają na siebie uwagi, ale w mediach społecznościowych już tak. Stanisław przyznał, że i tutaj sytuacja się poprawia, ale nadal spotyka się z dużą ilością niewybrednej krytyki.
"Z tym się jakby spotyka tak naprawdę każdy twórca internetowy. Nieważne, czy to make-up czy nie", mówił Stysio, a Liszotee wtrącił: "Nieważne, czy chłopak czy nie, przede wszystkim".
Stanisław dodał jeszcze, że znalazł sposób na swoich najbardziej zawziętych krytyków: "Ja to po prostu przerodziłem w content i zrobiłem serię [...] I jest to w jakiś sposób tam wyśmiewane i jest to po prostu bardzo ładnym żartem".
Polscy "Beauty Boys" zdradzają, kto najczęściej prosi ich o radę. Jest zaskoczenie
Ewa Wachowicz była ciekawa, kto najczęściej zwraca się do naszych gości z prośbą o radę.
"99% u mnie kobiety, to takie dojrzałe kobiety raczej są w grupie moich odbiorców", zdradził Kamil Lichota i dodał, o co panie najczęściej go pytają:
"Pielęgnacja. Jaki make-up dla dojrzałej skóry? Jaki make-up, żeby coś zakryć? Jaki podkład? Jaki puder, żeby nie wysuszyło pod okiem? [...] Bardzo, bardzo szerokie spektrum pytań, na które staram się odpowiadać systematycznie".
Stysio ma jeszcze bardziej zaskakującą grupę pytających - wśród nich znajdują się zarówno mężczyźni, jak i kobiety.
"Mają problem na przykład z zacięciami po goleniu. Z jakimiś wypryskami, pryszczami, trądzikiem, czy też proszą o pielęgnację. Jakiś taki minimalny, delikatny make-up na wyjście, na jakąś imprezę ze znajomymi. [...] Więc od takich osób, poprzez trochę starsze, do dojrzałych kobiet czy mężczyzn. Tak naprawdę wszyscy", opowiadał.
"Najlepsza praca ever". Mężczyźni, którzy malują się lepiej niż kobiety
Krzysztof Ibisz zastanawiał się, czy dzięki swojej pasji panom udało się spotkać jakieś gwiazdy. Kamil zdradził, że Agnieszka Dygant obserwuje go na Instagramie - "Bardzo ucieszyłem, jak to kiedyś zobaczyłem. Byłem ogromnym fanem".
Dzisiaj dla naszych gości pasja jest już pełnoprawnym zawodem. "To jest pełen etat, bo to było kiedyś hobby, które przerodziłem w dochodowe hobby, więc zrobiłem z tego pracę", mówił Stanisław.
"Najlepsza praca ever", dodał Kamil.
Stanisław Wołosz rozwija się też na innych niż internetowe polach, bo pracuje z młodymi polskimi gwiazdami. "Z Young Leosią pracuję od pięciu lat, dbam o jej wizerunek z Oliwką Brazil. Kiedyś pracowałem też z Bambi [...]. Z całą rzeszą artystów. Dbam o ich teledyski, koncerty, wszystko, więc ja stoję za tym wizerunkiem", zdradził w naszym studiu.
Zobacz też:
Michał Wiśniewski o trudnych relacjach z rodzicami: "Popełniają błędy, tak jak my"







