Zazdrość nie zawsze oznacza coś złego. Może być sygnałem
Jak tłumaczyła w studiu Jessica Kmieć, pojawienie się zazdrości nie musi automatycznie oznaczać, że z relacją dzieje się coś złego. Może po prostu pokazywać, że druga osoba i sama relacja są dla nas ważne. Kluczowa jest jednak reakcja na tę emocję.
"Przede wszystkim zaczęłabym od tego, że tutaj, tak jak Joanna i Aleksander powiedzieli, zazdrość jest taką emocją, która się pojawia, kiedy coś albo ktoś jest dla nas ważny. I kluczowe jest to, co my z nią zrobimy, czyli jakie zachowanie podejmiemy w związku z tą emocją, która się pojawia. Dlatego że ona jest po prostu sygnałem" - mówiła.
To rozróżnienie jest bardzo ważne. Możemy poczuć ukłucie zazdrości, ale to jeszcze nie przesądza o jakości relacji. Znacznie więcej mówi o niej sposób, w jaki partnerzy ze sobą rozmawiają i jak reagują na własne emocje.
Kiedy zazdrość może pomóc w związku?
Zazdrość może stać się pretekstem do rozmowy o granicach, potrzebach i poczuciu bezpieczeństwa. Nie chodzi więc o to, by ją wypierać, ale by potraktować ją jako informację - coś mnie poruszyło, coś jest dla mnie ważne, warto o tym powiedzieć.
Jessica Kmieć zwróciła uwagę, że ta sama emocja może prowadzić w dwóch bardzo różnych kierunkach:
"Może być taka zazdrość, która będzie dla nas konstruktywna, która będzie dla nas powodem do podjęcia rozmowy z partnerem, na przykład na temat naszych granic, że coś istotnego się dla nas wydarzyło. Ale też jest taka zazdrość, która jest destrukcyjna dla związku, tak jak Joanna powiedziała, która zaczyna się przekształcać w pewnym momencie w taką nadmierną kontrolę" - tłumaczyła.
Granica przebiega więc nie tyle między "jestem zazdrosny" i "nie jestem zazdrosny", ile między rozmową a próbą kontrolowania drugiej osoby.
"Zamiast przyciągać kobietę do siebie, odpychałem ją"
O własnym doświadczeniu z zazdrością opowiedział Aleksander Mackiewicz. Aktor przyznał, że z czasem zauważył, iż jego sposób reagowania zaczyna wpływać na relację z żoną.
"Jak ja widziałem, że w pewnym momencie to się źle odbija na naszej relacji i zamiast przyciągać kobietę do siebie, to ja ją odpycham od siebie. No to mówię: coś trzeba z tym zrobić. I na całe szczęście poczytałem kilka mądrych rzeczy, posłuchałem kilku mądrych osób" - wspominał.
"Biorę przykład z mojego teścia Mirosława. Otaczam się fajnymi ludźmi, więc mam fajne przykłady i cieszę się, że jakoś udało mi się z tego wszystkiego wyjść" - podsumował nasz gość.
Mackiewicz podkreślał również, że nadal zdarza mu się odczuwać zazdrość, ale dziś patrzy na nią inaczej niż kiedyś.
"Kocham Magdę, kochamy się. Dwa lata temu był ślub. My piętnaście lat jesteśmy razem i, żeby nie było, ja cały czas jestem zazdrosny o moją żonę, bo jest piękna, inteligentna, mądra, wspaniała. Jest moją przyjaciółką przede wszystkim i boję się jej utracić, ale na pewno będąc w związku takim zazdrosnym, kontrolującym, to do niczego dobrego nie dojdzie na pewno" - podkreślał.
To ważne rozróżnienie także z perspektywy codziennych relacji. Bo samo pojawienie się zazdrości nie musi być problemem, ten zaczyna się wtedy, gdy emocja zamienia się w działania ograniczające drugą osobę.
Zobacz też: Na miłość nigdy nie jest za późno. Wacław i Haneczka znaleźli szczęście po latach
Kontrolowanie partnera to nie dowód miłości
Sprawdzanie telefonu, domaganie się wyjaśnień po każdym spotkaniu, wymaganie stałego kontaktu czy nieustanne podejrzewanie drugiej osoby mogą być przedstawiane jako troska albo "dowód, że komuś zależy". Z rozmowy w "halo tu polsat" wynika jednak, że takie zachowania warto odróżniać od zwykłej zazdrości.
Joanna Majstrak opowiadała o relacji, w której zazdrość partnera przybrała właśnie taką formę.
"Tak, dzisiaj jest super, dlatego że jestem sama już od roku. Nie mam partnera, który był nadmiernie zazdrosny i kontrolujący, tak jak rozmawialiśmy poprzednim razem. I przez to cieszę się dużą radością z życia" - mówiła gwiazda.
Aktorka mówiła również, że jej wcześniejsze doświadczenia sprawiły, że dziś bardzo uważnie reaguje na pierwsze sygnały zazdrości u potencjalnego partnera.
"Ja muszę powiedzieć, że jestem na takim etapie, że teraz jeśli widzę jakikolwiek najmniejszy przejaw zazdrości ze strony potencjalnego partnera, to od razu się wycofuję" - dodała aktorka.
To indywidualne doświadczenie Joanny Majstrak, nie zasada, którą można zastosować do każdej relacji. Dobrze jednak pokazuje, jak różne znaczenie może mieć zazdrość dla osób z odmiennymi doświadczeniami.
Najważniejsze pytanie: czy potrafimy o tym rozmawiać?
W zdrowej komunikacji ważne jest, aby partner mógł powiedzieć, że dana sytuacja wzbudziła w nim niepokój albo zazdrość, bez natychmiastowego oskarżania drugiej strony. Równie istotne jest wysłuchanie tej informacji bez wyśmiewania czy umniejszania jej znaczenia.
Jessica Kmieć podkreśliła, że do rozmowy potrzebne jest zaangażowanie obojga partnerów:
"To jest bardzo ważne, dlatego że my potrzebujemy jednak zaangażowania z jednej i z drugiej strony. To znaczy potrzebujemy widzieć, że po drugiej stronie mamy partnera, który jednak liczy się z tym, co my czujemy, co myślimy" - podsumowała.
Zazdrość sama w sobie nie daje więc prostego werdyktu o związku. Może być chwilowym ukłuciem, sygnałem do rozmowy albo początkiem zachowań, które zaczynają ograniczać drugą osobę. Warto przede wszystkim przyglądać się temu, co dzieje się później: czy pojawia się rozmowa i próba zrozumienia, czy raczej kontrola, oskarżenia i naruszanie granic.







