"Małgośka" śpiewana przez Marylę Rodowicz to hit w pewnym sensie sezonowy, kojarzący się z wiosną, majem i złamanym sercem. "To był maj, pachniała Saska Kępa" - śpiewa królowa polskiej piosenki jak kraj długi i szeroki - nie ma chyba wesela, imienin czy grillowej playlisty bez tego kultowego utworu.
Obok tej piosenki nie da się przejść obojętnie. "Małgośka" ma w sobie przeróżne emocje - od radości, przez wzruszenie, melancholię i rozczarowanie, po poczucie ulgi. Genialny tekst piosenki, którą od 1972 roku śpiewa Maryla Rodowicz, jest kojarzony głównie z nią, królową polskiej sceny. Ale za powstaniem przeboju stoją jeszcze dwie inne kobiety - równie zdolne i wyjątkowe. To właśnie ich spotkanie doprowadziło do zaistnienia przeboju, który Polska nuci od ponad 40 lat.
Piosenka, która trafiła do szuflady, bo słowa były "zbyt poważne"
Poruszające słowa piosenki o Małgośce, która "tamtą dziewczynę pod rękę ujrzała z nim" napisała Agnieszka Osiecka, niepowtarzalna i niemożliwa do podrobienia mistrzyni słowa, której poezja i teksty piosenek poruszają do głębi. Słowa do późniejszego hitu Rodowicz Osiecka zaproponowała początkowo swemu przyjacielowi, znanemu kompozytorowi, Mateuszowi Święcickiemu.
W rozmowie z Magdą Umer ("Rozmowy o zmierzchu i o świcie", 1997) poetka mówiła o tym, że po raz pierwszy "Małgośkę" napisała do muzyki swojego dobrego kolegi Mateusza Święcickiego - kompozytora i dziennikarza radiowego (Osiecka również pracowała w tamtym czasie w Polskim Radio). Ten jednak uznał, że słowa są zbyt poważne, w efekcie rękopis trafił do szuflady.

Myszkująca Maryla i zachwyt
Dogodny moment na ponowne sięgnięcie do tekstu nastąpił latem 1972 roku podczas spotkania Osieckiej z Marylą Rodowicz i kompozytorką, Katarzyną Gärtner. Panie miały się spotkać w sopockim Grand Hotelu, choć według słów Osieckiej, najpierw Rodowicz znalazła tekst piosenki u niej w domu:
"Któregoś dnia przyszły do mnie Maryla z Kaśką Gärtner - wspominała Agnieszka Osiecka. - Maryla zaczęła myszkować, jak miała w zwyczaju. Wiedziała, że gorsze rzeczy trzymam na wierzchu, a lepsze mam schowane. I tak myszkując, znalazła słowa "Małgośki", zachwyciła się nimi".
Choć w nieco zmienionej formie - Osiecka musiała bowiem przyciąć kilka wersów, by pasowały do układu muzycznego - piosenka zyskała aprobatę zarówno kompozytorki, jak i wokalistki. Muzyka do "Małgośki" miała być inspirowana melodią, którą Gärtner zapamiętała z Saskiej Kępy, wygrywana przez tamtejszego kataryniarza.
Sama autorka muzyki do przeboju tak wspominała inspiracje, które stały za przebojem:
"W Londynie zetknęłam się z wieloma sławnymi ludźmi. Miałam kontakt z resztkami Beatlesów. W rezultacie nauczyłam się ciekawych rzeczy warsztatowych, przede wszystkim komponowania krótkich, rytmicznych utworów, pisania krótkich wersetów. To w konsekwencji miało decydujący wpływ na formę >>Małgośki<<".
Warto dodać, że Katarzyna Gärtner, która jest nie tylko kompozytorką, ale i producentką muzyczną, pianistką i aranżerką, napisała również inne przeboje, które są z nami od lat. 70 - wśród nich są "Tańczące Eurydyki", "Wielka woda" Rodowicz czy jej "Bądź gotowy dziś do drogi".

Maryla jak Mick Jagger
Zanim piosenkę usłyszała publiczność, Maryla Rodowicz musiała się jeszcze mocno namęczyć nad utworem. Gärtner bowiem miała w głowie konkretną wizję wykonania - przede wszystkim chciała usłyszeć skomplikowaną gitarową przygrywkę rozpoczynającą piosenkę w wykonaniu Maryli. Po drugie, autorka muzyki pragnęła usłyszeć w tej piosence zadziorny charakter wokalu Rodowicz, zasugerowała więc piosenkarce śpiewanie w stylu... Micka Jaggera, aby wydobyć charakterystyczną chrypkę. Maryla wspominała później, że szczególnie trudne były dla niej próby gitarowe, w końcu jednak wszystko poszło zgodnie z planem - gwiazda nie tylko brawurowo wykonała gitarową przygrywkę, ale i "zachrypła", dzięki czemu piosenka dostała pazura i oryginalnego brzmienia.

Niezwykła scenografia i "maluch" na scenie
Całość zachwyciła publiczność. "Małgośka" wybrzmiała ze sceny w sierpniu 1973 roku. Wystąpiła wtedy w kreacji zaprojektowanej przez malarza Rafała Olbińskiego - długa suknia bez pleców miała wyszyty tytuł piosenki, czerwone serce oraz oko, z którego płynęły łzy. Scenografia występu okazała się równie przebojowa, co sam utwór - Maryla wjechała na scenę Opery Leśnej Fiatem 126. I choć towarzyszący jej muzycy próbowali zepsuć występ gwiazdy w ramach rewanżu za rozstanie Maryli z ich przyjacielem, gubili więc rytm i dogadywali podczas występu, "Małgośka" okazała się hitem - zdobyła serca widowni i jurorów, którzy nagrodzili Marylę Rodowicz Grand Prix festiwalu.
W tej piosence wszystko jest "w punkt" - słowa, które trafiają w sercem muzyka, która idealnie oddaje nastrój, wokal artystki, niepokorny, buńczuczny, a jednocześnie tkliwy - jak emocje w "Małgośce".
A kim jest sama Małgośka?
Agnieszka Ociecka nigdy nie wyznała wprost, o kim myślała, pisząc tekst do piosenki. Ale jej przyjaciółka, Hanna Bakuła, miała swoją teorię. A że znały się doskonale, wydaje się, że można jej wierzyć.

Zanim jednak dojdziemy do sedna, wspomnijmy, co o przyjaźni z Osiecką mówiła Hanna Bakuła.
"Nasza przyjaźń nie miała w sobie nic z typowej znajomości dwóch kobiet. Nigdy się sobie nie zwierzałyśmy, no bo i po co? Za to dużo rozmawiałyśmy o tym, co robimy. Agnieszka nie lubiła kwiatów i muzyki, nie lubiła się dobrze ubierać i czesać, nie lubiła biżuterii; inaczej niż ja. Nasza przyjaźń była zbudowana na niebywałej różnicy" - opowiadała podczas spotkania w rybnickim muzeum z okazji Dni Rybnika w 2022 roku.
"Nie obchodziło ją, jak wygląda, co myślą inni i jakie mają zdanie, o tym co pisze. Obchodziło ją tylko to, by na jakiejś pogiętej serwetce napisać piosenkę, którą później pięknie wyśpiewa Marylka Rodowicz. Była niezwykłą osobą. Była kosmitką - mówiła Hanna Bakuła" - opowiadała Hanna Bakuła.
I to właśnie ona, powiedziała w jednym z wywiadów, że "Małgośka" jest właśnie o Agnieszce:
"To piosenka autobiograficzna, bo Agnieszka zawsze prosiła o miłość. Jak Małgośka".
Jak było faktycznie? Być może nigdy się nie dowiemy, ile rzeczywiście było Agnieszki w Małgośce. Ile by jej jednak nie było, brzmi prawdziwie, mocno i wzrusza do dziś, a o popularności utworu świadczy fakt kolejnych jego wydań i aranżacji.









