To mama zrobiła pierwszy krok
Bohaterkami najnowszej metamorfozy w "halo tu polsat" były Sandra Maliszewska i jej mama Irena Krawczuk. To właśnie pani Irena zgłosiła siebie i córkę do programu. Jak przyznała na antenie, od początku nie miała wątpliwości, że warto spróbować. Choć Sandra podchodziła do pomysłu z rezerwą, mama postanowiła zaryzykować.

Za zgłoszeniem nie kryła się jednak wyłącznie chęć zmiany wyglądu. Pani Irena nie ukrywała, że kierowała się przede wszystkim uczuciem do córki. W programie mówiła o niej z ogromnym wzruszeniem, podkreślając, że jest dla niej najważniejszą osobą w życiu.
"Ja swoją córkę kocham nad życie. To jest najważniejsza osoba w moim życiu i zawsze chciałam dla niej jak najlepiej" - wyznała.
Sandra początkowo nie była przekonana do udziału w telewizyjnej metamorfozie. Jak sama przyznała, jest znacznie mniej odważna od swojej mamy i potrzebowała chwili, by oswoić się z tym pomysłem. Ostatecznie dała się jednak namówić.

Całej historii dodatkowego znaczenia dodał termin realizacji programu. Metamorfoza odbyła się tuż przed Dniem Matki i Dniem Dziecka, stając się dla obu kobiet wyjątkowym prezentem. W studiu pojawiła się także rodzina uczestniczek, dzięki czemu ten dzień zamienił się w prawdziwe rodzinne święto.
Maniewski i eksperci wzięli sprawy w swoje ręce
Nad przemianą obu pań pracował zespół specjalistów. Za fryzury odpowiadał Maciej Maniewski, który postawił na nowoczesne cięcia i odświeżenie koloru włosów. O makijaż zadbała Maja Adamiak, a stylizacje przygotowała Karolina Wąska.
Eksperci podkreślali, że nie chodziło o radykalne zmiany, lecz o wydobycie naturalnych atutów każdej z uczestniczek. Efektem były lekkie, modne fryzury, rozświetlony makijaż i eleganckie stylizacje utrzymane w jasnej kolorystyce.
Chwila prawdy wywołała ogromne emocje
Najbardziej wyczekiwanym momentem programu było oczywiście zobaczenie efektów metamorfozy. Najpierw mama i córka zobaczyły siebie nawzajem, a następnie stanęły przed lustrem.
Sandra nie mogła uwierzyć w efekt metamorfozy.
"Nie wierzę. To ja? Nie, to nie ja" - powiedziała wzruszona Sandra.

Jeszcze większe emocje towarzyszyły pani Irenie, która nie kryła wzruszenia po zobaczeniu swojego odbicia. Zachwycona swoim nowym wyglądem przyznała:
"Przez 65 lat nigdy tak nie wyglądałam. Całe życie czekałam na tę metamorfozę".

Prowadzący zapytali również rodzinę uczestniczek, jak podoba im się metamorfoza. Wtedy głos zabrał syn Sandry, który rozładował atmosferę w studiu krótkim, zabawnym komentarzem:
"Rzęsy ma jakieś długie, jak krzaki" - powiedział Marcel.
Nie zabrakło także podziękowań dla ekspertów, którzy przez kilka godzin pracowali nad metamorfozą obu kobiet. Zarówno prowadzący, jak i specjaliści byli wyraźnie wzruszeni szczerością ich reakcji na metamorfozę.
Na zakończenie uczestniczki zgodnie przyznały, że decyzja o zgłoszeniu się do programu była strzałem w dziesiątkę. Dla pani Ireny metamorfoza okazała się spełnieniem marzenia, na które czekała od dawna.
"Ja jestem najszczęśliwsza. To mój wyjątkowy dzień" - powiedziała 65-latka.

Trudno o lepsze podsumowanie tej historii. Metamorfoza w "halo tu polsat" okazała się nie tylko zmianą wyglądu, ale także wyjątkowym przeżyciem dla mamy i córki, które wspólnie świętowały swój szczególny dzień.
Zobacz też:
Gwiazdor "Pierwszej miłości" usłyszał diagnozę. "To może uratować życie"
Te modele okularów przeciwsłonecznych optycznie wysmuklają twarz. Gwiazdy je uwielbiają







