Polak, który mieszkał z Johnnym Deppem. Radosław Sass i jego niesamowita historia
Dzisiaj Radek prowadzi własną restaurację w Gdyni, ale w 2002 roku wyjechał z Polski do Anglii do pracy. W końcu trafił do rezydencji pewnego bogatego lorda. Wkrótce okazało się, że jej zarządca dostał pracę w posiadłości Deppa pod Paryżem i potrzebował pomocy w przeprowadzce.
"Chciał przewieść swój samochód z północnej Anglii do Paryża, a w związku z tym, że był Anglikiem, nie czuł się swobodnie w prowadzeniu samochodu po drugiej stronie ulicy i poprosił mnie, abym mu przewiózł ten samochód", opowiada Sass. Nie spodziewał się jeszcze, do czego ta przysługa go zaprowadzi.
"Później cztery lata spędziłem z Johnny'm. Mieszkałem z nim, podróżowałem po świecie, byłem z nim przy trzech filmach", wspomina.
"We dwóch, jak Paweł i Gaweł". Polak, który mieszkał z Johnnym Deppem
Żona Radosława, Anna Witt-Sass, przyznaje, że w tamtym momencie byli na etapie organizowania powrotu do Polski, ale takiej okazji jej mąż nie mógł przegapić.
"Skończyło się tak, że Radek dorwał taką a nie inną pracę. Grzechem było jej nie przyjąć, więc ja wróciłam z synami, a Radek był na takim rozdrożu między Polską a Anglią", mówi.
Mężczyzna na początku nie wiedział, czego się spodziewać, ani jak się zachować. Początek współpracy z gwiazdą był dla niego po prostu stresujący, ale szybko znalazł wspólny język z hollywoodzkim aktorem.
"Spędziliśmy trzy miesiące w posiadłości pod Paryżem. Później Johnny zdecydował, że chce mieszkać w Anglii. Dwa lata mieszkałem z nim Soho. Mieszkaliśmy we dwóch, jak Paweł i Gaweł. To była taka kamienica - ja mieszkałem na dole, a on na górze", relacjonuje Radosław Sass.
Szybko okazało się, że Johnny Depp go polubił i zaufał mu na tyle, że zaproponował stanowisko menagera domu.
"Czad! Super! Johhny to jest w ogóle mój bezkonkurencyjny ulubiony aktor. Maksymalne szczęście dla mnie jakbym dostała autograf, a później się okazało, że poznałam nawet", komentuje Anna wspominając ten moment.
Co je Johnny Depp? Zaskakująco proste menu - "7,8 pozycji"
Niewielu ludziom udało się poznać Deppa tak dobrze, jak Radkowi. Wspólne mieszkanie sprawiło, że aktor nie był tylko jego szefem - zbudowali bardzo przyjacielską relację.
Bohater reportażu wspomina, że Johhny to typowy artysta - ciągle jest zajęty, śpiewa, maluje, tworzy grafiki - a kilka z nich wisi dzisiaj w restauracji Sassa, jako pamiątki, które dostał od gwiazdora na zakończenie współpracy. "Wszystkie podpisane, limitowana edycja", opowiada z dumą.
Johnny Depp dobrze znał imię swojego pracownika, ale nie zwracał się do niego typowo. Wymyślił mu szczególny przydomek.
"Nazywał mnie >>Radical<< [przyp. red - w jęz. ang. radykalny]. Do dzisiaj nie wiem dlaczego. Kiedyś próbował mi to wytłumaczyć, ale do końca nie zrozumiałem jego logiki. Pamiętam tylko jak krzyczał: >>Radical!<< na cały dom", opowiada Radek z uśmiechem.

Ważną częścią jego pracy było gotowanie dla hollywoodzkiej gwiazdy i akurat ten aspekt okazał się zaskakująco prosty. Sass wspomina m.in. ulubione śniadanie Deppa - jajecznicę z dodatkami zapiekaną w tortilli, które nazywał "burrito Jasia".
"Mnie to zawsze dziwiło, bo Johnny potrafił to jeść codziennie przez dwa, trzy miesiące", zdradza Radek i dodaje, że mimo prób z jego strony, polskie przysmaki nie zdobyły serca aktora. Spróbował na przykład tradycyjnych pierogów, ale więcej już ich u swojego polskiego kucharza nie zamówił.
"Miał 7, 8 tych samych pozycji, które ja powtarzałem, więc wbrew pozorom, to nie była ciężka praca jako kucharz", podsumował Sass.
"To nie jest łatwe życie". Polak zdradził, jak wygląda codzienność Johnny'ego Deppa
Polak dosłownie wszedł do osobistego świata Johnny'ego Deppa, a tym samym przekonał się, jak naprawdę wygląda życie sławy tego formatu. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna on wyobrażeń.
"Dwa lata udało nam się [mieszkać - przyp. red.] w samym centrum Soho i nikt się nie dowiedział. Jak ludzie by się dowiedzieli, to musielibyśmy się wyprowadzić", przyznaje Radosław i dodaje, że zwykłe wyjście z domu w życiu Deppa właściwie nie istnieje.
"On ma taką maskę. Zakłada maskę i wtedy wygląda jak stary dziadek. Tak chodzi czasem po ulicach", zdradza.
"Jeżeli ktoś jest tak słynny jak Johnny Depp, to to nie jest łatwe życie. On mi zawsze powtarzał: >>Radek, ja oglądam świat zza okien<<. To jest zza okna pokoju hotelowego, zza okna samochodu, którym przejeżdża. Johnny nie może wyjść do ludzi", opowiada dalej i od razu dodaje, że nie chciałby dla siebie takiego życia.
"Johnny, Angelina i ja, skromny chłopak z Gdyni". Radek Sass 4 lata spędził z Johnnym Deppem
"Radical" i Johnny Depp spędzali razem naprawdę dużo czasu. "Graliśmy w szachy do piątej, szóstej rano", wspomina Rdek i opowiada anegdotę, która barwnie opisuje z jak niespodziewanymi sytuacjami i z jak wspaniałymi ludźmi stykał się za sprawą swojej pracy.
"Jednego wieczoru Johnny mówi: >>Radical, jedziemy<<. Ja mówię - ale gdzie jedziemy? I się okazuje, że jedziemy na koncert Boba Dylana do Royal Albert Hall. Po drodze Johnny mówi, że tam gdzieś się jeszcze zatrzymujemy, bo musimy kogoś odebrać. [...] Drzwi się otwierają, wchodzi Stella McCartney", relacjonuje.
Inna historia dotyczy ich wspólnego pobytu w Budapeczcie, gdzie Depp reżyserował film.
"W tym samym czasie Angelina Jolie kręciła film o słynnej operowej śpiewaczce i przyjechała na kolację. Także miałem taki dość surrealistyczny wieczór: Johhny, Angelina i ja, skromny chłopak z Gdyni", opowiada.
"To przestało działać". Dlaczego Radosław Sass musiał zakończyć pracę u Johnny'ego Deppa?
"Nie wiem, jak wylądowałem w jego świecie, ale nie byłem z jego świata i to mu się chyba podobało. Ja się bardzo szybko nauczyłem, że będąc z Johnny'm nie możesz być jego fanem", mówi Radek Sass.
Dalej opowiada o wspólnych podróżach, podczas których jego obowiązkiem było m.in. rozpakowywanie gwiazdy - a bagaży Depp miał zwykle zwykle imponującą ilość.
"Potrafiliśmy do siebie nic nie mówić przez pięć godzin, a ja go w tym czasie rozpakowywałem. I to było ok - zarówno z jego, jak i z mojej strony", wspomina kucharz, a po chwili dodaje, że umiejętność zachowania ciszy w odpowiednich chwilach, była kluczowa.
"Mówisz, kiedy on do ciebie mówi, nie odwrotnie", podsumowuje.
Przez te cztery lata Radek Sass każdego roku spędzał około 8 miesięcy z Deppem i 4 ze swoją rodziną. "Na pewnym etapie to przestało działać", przyznaje, a jego żona Anna wspomina moment, gdy nie widzieli się całe siedem miesięcy.
"Super praca jakbym był singlem", mówi Radosław i wyjaśnia, że mając rodzinę nie był w stanie dłużej prowadzić takiego życia. W końcu podjął decyzję o powrocie do Gdyni, a ten wcale nie był łatwy.
"Wysyłałem CV do różnych restauracji, nikt nie dzwonił", wspomina. "Zderzyliśmy się ze ścianą obydwoje, więc musieliśmy coś wymyśleć", dodaje Anna. Znaleźli więc miejsce na restauracje i w dwa dni stwierdzili, że to właśnie to.
"Każdy tu może przyjść, poczuć się swobodnie, zapytać o Johnny'ego - ja zawsze odpowiem", mówi Radek, a żona dodaje, że na gościach ogromne wrażenie robią zgromadzone przez niego pamiątki.
"Super przygoda. Johnny był super człowiekiem, ale teraz czas na nowe wyzwania", mówi Radosław Sass na koniec.
Zobacz też: Violetta Villas została sama na scenie. Małgorzata Potocka ujawnia kulisy







