Dlaczego Hiszpanie rzucają w siebie pomidorami?
Już 26 sierpnia w hiszpańskim Buñol odbędzie się kolejna edycja La Tomatiny - słynnego festiwalu, podczas którego tysiące uczestników obrzucają się dojrzałymi pomidorami.
Historia tej niezwykłej tradycji sięga 1945 roku. Według jednej z najczęściej powtarzanych przez miejscowych historii podczas lokalnej parady doszło do sprzeczki między grupą młodych ludzi. W pobliżu znajdowało się stoisko z warzywami, więc uczestnicy zaczęli rzucać w siebie pomidorami. Z pozornie przypadkowej bójki narodziła się tradycja, która dziś jest znana na całym świecie. Festiwal był nawet przez pewien czas zakazany, jednak mieszkańcy Buñol skutecznie wywalczyli jego powrót. Dziś La Tomatina ma status wydarzenia o międzynarodowym znaczeniu turystycznym.
Jedna godzina wystarczy, by całe miasto zrobiło się czerwone od pomidorów
Choć przygotowania trwają od rana, sama bitwa trwa zaledwie godzinę. O wyznaczonej porze do centrum Buñol wjeżdżają ciężarówki wypełnione przejrzałymi pomidorami, a chwilę później rozpoczyna się prawdziwe szaleństwo.
W ruch idzie ponad 100 ton pomidorów, a uczestnicy muszą przestrzegać kilku prostych zasad. Każdy pomidor należy wcześniej zgnieść, aby nikogo nie zranić, nie wolno rzucać innymi przedmiotami, a po sygnale kończącym zabawę wszyscy natychmiast przestają. Dzięki temu, mimo ogromnego chaosu, wydarzenie uchodzi za bezpieczne i świetnie zorganizowane.
Zobacz też: To tam Polacy polecą na wakacje we wrześniu. Tureckie "Santorini" zachwyca
Nie musisz być Hiszpanem. Każdy może wziąć udział
Jeszcze kilkanaście lat temu do zabawy mógł dołączyć praktycznie każdy. Dziś, ze względu na ogromne zainteresowanie, obowiązują bilety i limit uczestników wynoszący około 20 tysięcy osób. To właśnie dlatego warto zaplanować wyjazd wcześniej.
Organizatorzy radzą, by założyć stare ubrania i buty, których nie będzie szkoda wyrzucić po zakończeniu imprezy. Telefon najlepiej schować do wodoodpornego etui, bo po kilku minutach praktycznie wszystko jest pokryte sokiem pomidorowym.
Największym błędem byłoby przylecieć tylko na samą imprezę
Buñol leży zaledwie około 40 kilometrów od Walencji, do której z Polski można dolecieć bezpośrednimi lotami. Wielu turystów nocuje właśnie tam, a w dniu festiwalu rano jedzie pociągiem lub autobusem do Buñol. Sama podróż trwa około 40 minut.
To świetna okazja, by połączyć nietypową atrakcję z kilkudniowym zwiedzaniem jednego z najpiękniejszych miast Hiszpanii. Walencja zachwyca szerokimi plażami, zabytkowym centrum, futurystycznym Miastem Sztuki i Nauki oraz restauracjami serwującymi oryginalną paellę, która właśnie stąd pochodzi.
Co roku internet zalewają nagrania z tego wydarzenia
Jeśli kiedykolwiek trafiłeś na nagranie, na którym całe ulice zamieniają się w czerwone morze pomidorów, bardzo możliwe, że pochodziło właśnie z La Tomatiny.
Co roku filmy z festiwalu zdobywają miliony wyświetleń w mediach społecznościowych. Trudno się dziwić. Widok ciężarówek wysypujących tony pomidorów i tysięcy uśmiechniętych ludzi bawiących się razem jest czymś, czego nie zobaczymy nigdzie indziej.
To nie jedyna ciekawostka
Mało kto wie, że pomidory wykorzystywane podczas La Tomatiny nie trafiają na stoły. Są to bardzo dojrzałe owoce przeznaczone specjalnie na festiwal, nienadające się już do sprzedaży w sklepach. Po zakończeniu zabawy ulice są dokładnie myte, a dzięki naturalnym kwasom zawartym w pomidorach kostka brukowa podobno lśni bardziej niż przed rozpoczęciem imprezy.
Jeszcze zdążysz zaplanować taki wyjazd
Jeżeli szukasz pomysłu na nietypowy koniec wakacji, La Tomatina to jedno z tych wydarzeń, które przynajmniej raz w życiu warto zobaczyć na własne oczy. Godzina szalonej zabawy, hiszpańska atmosfera, a później kilka dni na plażach Walencji i zwiedzanie miasta - trudno o bardziej oryginalny sposób na pożegnanie lata.
Zobacz też:
Myślisz, że o Zakopanem wiesz już wszystko? Te miejsca potrafią zaskoczyć







