Urodziła się na prowincji, a jej rodzina nie była zbyt zamożna. Jednak dzięki talentowi, ogromnej pracowitości i wytrwałości, a także wsparciu sprzyjających jej osób, Anna Bilińska zdobyła laury, o których w 2. połowie XIX wieku marzyli najwięksi polscy malarze. Dziś, na fali zainteresowania twórczością kobiet sprzed ponad 100 lat, jej nazwisko pojawia się jako jedno z pierwszych. Nic dziwnego jej prace były wyjątkowe, a ich wartość i urodę docenili (co nie zawsze oczywiste) już współcześni Annie krytycy i znawcy.
Kim zatem była ta, którą Paryż docenił jeszcze przed Marią Skłodowską-Curie? Jak to się stało, ze urodzona w odległym od stolic kulturalnych Złotopolu malarka zdobyła sławę i uznanie?
Złotopolski dom Anny Bilińskiej
Anna Bilińska przyszła na świat w czasach historycznej zawieruchy. Był grudzień 1854 roku. W rodzinnym, złotopolskim domu, przyszła artystka spędziła dzieciństwo. Miała 15 lat, gdy zaczęła brać lekcje rysunku, co dla dziewczyny nie było niczym zaskakującym. Podobnie kształcono większość nastolatek, których rodzice mieli ambicje i środki - panna Anna wykazała się jednak wyjątkowym zapałem i talentem, który zauważył jej pierwszy nauczyciel, malarz Michał Elwiro Andriolli. Bilińska uczyła się też pod okiem innego artysty, Ignacego Jasińskiego.
Gdy rodzina Anny przeniosła się do Warszawy, przed dziewczyną pojawiły się nowe możliwości. W 1875 roku zaczęła naukę w konserwatorium, ale okazało się, że zdecydowanie bardziej od muzyki pociągają ją sztuki plastyczne. Rozpoczętą naukę kontynuowała tym razem w prywatnej Klasie Rysunkowej Wojciecha Gersona - jednym z nielicznych miejsc, w którym (oczywiście nie za darmo) oferowano naukę warsztatu młodym kobietom.
"Co babie do pędzla?"
Był rok 1877. W tym czasie sytuacja kobiet, które chciały być artystkami, nie wyglądała tak jak dziś. W rozdartej wówczas Polsce nie było praktycznie żadnej uczelni, która kształciłaby kobiety - na Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie kobiety były przyjmowane dopiero od 14 grudnia 1918 roku, kiedy to grono profesorów oficjalnie przyjęło wniosek o dopuszczeniu kobiet do studiów na równych prawach z mężczyznami. Jedynym wyjściem były prywatne lekcje. Warunki kształcenia kobiet w Europie też nie wyglądały różowo - zazwyczaj do akademii nie przyjmowano pań, jednym z wyjątków była uczelnia w Petersburgu, gdzie nie było jednak studiów z żywego modela, a umiejętność oddania tegoż była uznawana za kluczową. Brak znajomości anatomii uniemożliwiał kobietom malowanie scen historycznych czy religijnych - a jak zauważa historyczka sztuki, Joanna Mackiewicz w swym artykule poświęconym Bilińskiej, należały one do najbardziej "prestiżowych".
Chcące uczyć się warsztatu kobiety musiały liczyć na majętnych rodziców albo wsparcie rodzin czy bogatych przyjaciół. I tak właśnie rzecz wyglądała z Anną Bilińską - zamarzyła, by uczyć się za granicą, a wybór jej i rodziny padł na Académie Julian w Paryżu (dodajmy, że tam również nie było możliwe malowanie męskich modeli).
Artystyczny rekonesans
Decyzja o wyjeździe do Paryża była poprzedzona podróżą, która otworzyła oczy i zafascynowała młodą Annę. W 1882 roku Bilińska wraz z przyjaciółką, Klementyną Krassowską udała się na rekonesans artystyczny - rzecz w tamtym czasie naturalną dla pasjonatów sztuki, którzy chcieli poszerzać horyzonty i poznawać zarówno historyczne, jak i współczesne prace. Anna była pod wrażeniem tego, co zobaczyła w Berlinie, Monachium, Salzburgu, w Wiedniu i we Włoszech. Zapragnęła uczyć się w Paryżu, w czym pomogła jej pierwsza polska studentka w Académie Julian, Zofia Stankiewicz. To właśnie z nią i jej matką wyjechała do Paryża Anna Bilińska.
Na miejscu malarka podjęła studia w pracowni dla kobiet, pod kierunkiem Williama-Adolphe'a Bouguereau, Tony'ego Roberta-Fleury'ego i Julesa Josepha Lefebvre'a.
Trudny okres
Szybko jednak zaczęły się kłopoty finansowe. W 1884 roku zmarł ojciec artystki, wkrótce po nim odeszła przyjaciółka Anny, Klementyna Krassowska. To dzięki jej wsparciu, jakie pozostawiła w testamencie, Anna mogła kontynuować naukę. Lata 80. były dla malarki wyjątkowe trudne i bolesne. W 1885 roku zmarł bowiem jej narzeczony, Wojciech Grabowski. Wszystkie te wydarzenia sprawiły, że malarka podupadła na zdrowiu. Wsparła ją wówczas Maria Gażycz, malarka, z którą Anna poznała się w warszawskiej pracowni Gersona. Kilka miesięcy spędzonych w normandzkim Pourville-les Bains nie tylko wpłynęło na samopoczucie artystki, ale też zaowocowało pięknymi obrazami.
Czas ten był przełomowy dla malarki nie tylko z powodu utraty bliskich osób. W tym bowiem czasie Bilińska zaczęła zbierać owoce swej pracy i spotykać się z coraz większym uznaniem.
Przełom w karierze
Do Paryża wyjechała w 1882 roku, a już w 1884 roku słynny Salon Paryski przyjął jej rysunek Postać kobiety. W kolejnych latach Bilińska pokazała tam następne prace - w 1887 roku na Salonie wystawiła swój słynny Autoportret z paletą, który spotkał się z uznaniem - był to prawdziwy przełom w karierze Bilińskiej.

Autoportret zdobył złoty medal III kategorii (wg innych źródeł: srebrny) i szeroki rozgłos w międzynarodowej prasie. Krytycy chwalili warsztat i psychologiczny sposób przedstawienia modelki "o niekanonicznej urodzie". Przedstawiając siebie Anna nie zamaskowała oznak zmęczenia, jej portret był realistyczny, w przeciwieństwie do wielu innych przedstawień kobiet - niewyidealizowany.
Zarówno wtedy, jak i po latach, zwraca się uwagę na atrybuty i postawę malarki, która zaprezentowała się jako profesjonalistka w artystycznym świecie, w którym dominowali mężczyźni. Autoportret Bilińskiej jest uznawany za symbol emancypacji kobiet w XIX wieku.
Autoportret Anny Bilińskiej po sukcesie na Salonie Paryskim był nagradzany także na kolejnych prestiżowych wystawach. W 1887 roku zdobył wyróżnienie na Wystawie Sztuki Polskiej w Krakowie, a rok później na wystawie Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie. Obraz prezentowano również trzykrotnie w monachijskim Glaspalast, a w 1889 roku na Wystawie Powszechnej w Paryżu, gdzie otrzymał medal i zapewnił artystce prawo wystawiania prac poza konkursem. W następnych latach dzieło zdobyło złote medale na wystawach w Londynie i Berlinie. Łącznie pokazano je na 11 europejskich ekspozycjach, a w 1893 roku Bilińska podarowała obraz Muzeum Narodowemu w Krakowie, gdzie znajduje się do dziś.
Małżeństwo i plany, które przerwała choroba
W 1892 roku Anna Bilińska poślubiła lekarza Antoniego Bohdanowicza, poznanego wcześniej w Paryżu. Małżonkowie planowali powrót do Warszawy, gdzie artystka chciała otworzyć szkołę malarstwa dla kobiet na wzór paryskich uczelni, jednak plany te przerwała choroba.
Bilińska zmarła 8 kwietnia 1893 roku, zaledwie kilka miesięcy po ślubie. Jej ostatnie ukończone dzieło, Portret młodej kobiety z różą w ręku (1892), pokazano już pośmiertnie na wystawie, gdzie zostało ozdobione czarną szarfą na znak żałoby po artystce. Obraz znajduje się dziś w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie.

Nie tylko portrety
A teraz kilka słów "prywaty" - kiedy w 2025 roku byłam na genialnej wystawie "Co babie do pędzla" zorganizowanej w Muzeum Narodowym w Lublinie, obrazy Bilińskiej od razu zwróciły moją uwagę. Przy autoportrecie malarki stałam bardzo długo, tak intensywne i piękne było doznanie. Siła wyrazu, świetny warsztat malarki i emocje, jakie kryje dzieło, dosłownie odebrały mi mowę.
Na wystawie były również inne prace Anny Bilińskiej. Artystka, znana głównie z pięknych portretów, tworzyła również pejzaże, sceny rodzajowe, martwe natury oraz studia postaci. Jej malarstwo wpisuje się w nurt realizmu - cechowały je precyzyjny rysunek, doskonały warsztat i dbałość o detal, a zarazem wyczucie koloru i światła, działające niezwykle, gdy patrzy się na obraz w rzeczywistości.

Choć zmarła mając zaledwie 38 lat, zdążyła osiągnąć coś, o czym marzyli najwięksi polscy artyści swojej epoki. Dziś jej Autoportret wciąż przyciąga uwagę widzów, a historia Anny Bilińskiej przypomina, że talent potrafi przebić nawet bariery, które wydają się nie do pokonania.









