Dlaczego w PRL na 8 marca paniom wręczano goździki? Powód wcale nie był romantyczny
W PRL na sklepowych półkach mogło zabraknąć wielu rzeczy, jednak pewne elementy ówczesnego krajobrazu były stałe i niewzruszone. I tak 8 marca nie było nad Wisłą kwiaciarni, w której nie pyszniłyby się czerwone goździki. Nie było biura, instytucji czy szkoły, w której panie - młodsze i starsze - nie zostałyby obdarowane tym właśnie kwiatkiem. Gdy przeminął dawny ustrój, czerwone goździki też przestały być jedynymi słusznymi kwiatkami, jakie wręcza się paniom w dniu ich święta. Zastąpione tulipanami i różami ostatnio jednak wróciły, tyle że w nieco innej, na pewno bogatszej i bardziej urozmaiconej odsłonie. Takiej, która nie kojarzy się już z dawną epoką.

Dlaczego 8 marca wszyscy wręczali goździki? Prawda może zaskoczyć
W latach 60., 70. i 80. 8 marca był nie tyle prywatnym świętem każdej kobiety, co oficjalną uroczystością celebrowaną tradycyjnie we wszystkich zakładach pracy (później zastąpionymi przez lepiej brzmiące "firmy"), urzędach, szkołach i instytucjach. Na pewno wiele kobiet doskonale pamięta uroczyste akademie, szkolne apele i poczęstunki. Obowiązkowym elementem każdego takiego eventu było wręczanie kwiatów. W tej roli przez kilka dekad na pozycji podarunkowego lidera utrzymywał się czerwony goździk. W końcu kwiatek ten stał się symbolem Dnia Kobiet tak silnym, że do dziś wielu osobom kojarzy się wyłącznie z czasami PRL-u.
Dlaczego właśnie on? Powód wcale nie był romantyczny
Dlaczego nie róża czy frezja, a właśnie czerwony goździk trafiał w ręce bardziej lub mniej szczęśliwych wtedy kobiet? W okresie PRL wybór kwiatów w kwiaciarniach był ograniczony. Import był drogi i kontrolowany, a asortyment skromny. Goździki zaś były tanie w produkcji, można je było hodować masowo w krajowych szklarniach, były wytrzymałe i długo zachowywały świeżość, a także dobrze znosiły transport i przechowywanie. Nic więc dziwnego, że panowie organizujący oficjalne obchody na Dzień Kobiet wybierali poczciwego goździka, był on po prostu ekonomiczny i praktyczny.

Do goździka dokładano jeszcze jeden prezent
Wręczanemu paniom goździkowi często towarzyszyły inne dobra - z dzisiejszej perspektywy mało wyszukane i wręcz trywialne. Kto by dziś pomyślał, by kobiecie w dniu jej święta wręczać na przykład rajstopy albo mydło? W lata niedoborów takie podarunki nikogo jednak nie dziwiły.
Dlaczego po 1989 roku goździk zniknął?
Po transformacji ustrojowej wiele osób chciało odciąć się od skojarzeń z poprzednim systemem. Goździk, choć sam w sobie neutralny, stał się bowiem symbolem minionej epoki. Wkrótce na miejsce przez wielu goździka weszły tulipany i róże. Lżejsze, bardziej wiosenne i pozbawione przykrego dla wielu kontekstu.
Co ciekawe, moda bywa przewrotna. W ostatnich latach goździki znów pojawiają się w nowoczesnych bukietach - w pastelowych kolorach, łączone z eukaliptusem czy gipsówką. Szczególnie dla młodszych pokoleń nie są wcale symbolem PRL-u, ale po prostu trwałym i efektownym kwiatkiem. Starszym kojarzą się nieco sentymentalnie, przypominając nie tyle lata słusznie minione, co lata ich młodości - więc te wspominane jako najpiękniejsze.
Czy dziś ma jeszcze znaczenie?
Współczesny 8 marca wygląda zupełnie inaczej niż kiedyś. Jest mniej oficjalny i zdecydowanie bardziej prywatny. Często zamiast jednego czerwonego kwiatu pojawia się bukiet, goździki zastąpiły kolorowe tulipany, róże i egzotyczne kwiaty w doniczkach. Zamiast akademii i poczęstunków panowie zapraszają panie na wspólne kolacje, nikt też nie myśli, by wręczać żonie paczkę rajstop czy mydełko. Święto zmieniło się tak, jak my, wciąż jednak budzi emocje. Wiele pań, choć cieszy się z róży czy tulipana, wolałaby jednak zdecydowanie zamiast kwiatka raz w roku, dostawać realne wsparcie każdego dnia.
I o tym też warto pamiętać.
Zobacz:






