Miłość, która nie miała prawa się wydarzyć
Czasem przeznaczenie sprawia, że spotykamy drugą połówkę w najmniej oczekiwanym momencie. Tak też było w przypadku Wiesławy Pajdak i Jerzego Śmiechowskiego, którzy poznali się jako młodzi ludzie, dwudziestokilkulatkowie. Był to mroczny moment w ich życiorysach - oboje odbywali wtedy karę pozbawienia wolności ze względów politycznych. Ich historia jest o tyle niesamowita, że przez pierwsze lata znajomości w ogóle się nie widzieli. Para porozumiewała się wyłącznie za pomocą alfabetu Morse’a - wystukiwali do siebie wiadomości przez ścianę więziennej celi. Takie działanie było bardzo ryzykowne, ponieważ groził za to pobyt w karcerze. Wiesia i Jerzy byli jednak zdeterminowani i... bardzo zakochani. Jak potem wspominali, od stukania w chropawą ścianę mieli poobdzieraną skórę na palcach.
Po kilku miesiącach rozmów postanowili się zaręczyć. Co ciekawe, pierwszy raz zobaczyli się dopiero po 5 latach znajomości, na własnym ślubie, który odbył się w 1953 roku. Mimo zawarcia związku małżeńskiego para nadal nie mogła cieszyć się swoim towarzystwem. Jedno z nich nadal odbywało karę więzienia.
Wszystko zaczęło się pod celą 42 i 43
Wiesława Pajdak została zatrzymana w 1947 roku na podstawie podejrzeń o działalność konspiracyjną. Wcześniej podczas II wojny światowej działała jako łączniczka. Z kolei Jerzy Śmiechowski został przez ówczesne władze oskarżony o szpiegostwo. Zorganizował akcję przerzutu do Szwecji ostatniego Delegata Rządu na Kraj — Stefana Korbańskiego. Po zatrzymaniu oboje trafili do tego samego zakładu. Los sprawił, że przyznano im sąsiednie cele.
Wiesława pierwsza zastukała nocą w ścianę do sąsiedniej celi. Jerzy wtedy jednak nie znał alfabetu Morse'a i nie potrafił odpowiedzieć na wiadomość. Wiesia postanowiła go jednak nauczyć kodu. Z czasem młodzi doszli do wprawy i potrafili w ten sposób rozmawiać na każdy temat. Z czasem okazało się, że mają wspólnych znajomych. Ta informacja pomogła im wypracować wzajemne zaufanie. Z czasem młodzi wymieniali się różnymi anegdotami z przeszłości i rozmawiali o swoich zainteresowaniach. Wiesława i Jerzy wypracowali dla siebie nawet pseudonimy — Mała i Ju.
Sekretne rozmowy były dla obojga ratunkiem, światełkiem w ciemnym tunelu. Jerzy jednak cały czas był w złym stanie psychicznym. Powodem jego załamania był grożący mu wyrok śmierci. Wiesława podtrzymywała ukochanego na duchu.
Ślub był przy naczelniku a świadkiem była strażniczka
Po pewnym czasie Wiesława wyszła na wolność. Nie zapomniała jednak o ukochanym. Udała się do jego ojca, aby otrzymać jakiekolwiek zdjęcie Jerzego. Kobiecie nie było jednak dane długo cieszyć wolnością. Rok później kobieta została ponownie aresztowana. Tym razem nie miała tyle szczęście i nie trafiła do tego samego zakładu co Jerzy. I tym razem para znalazła sposób na zachowanie kontaktu. Pisali do siebie listy, które najpierw były wysyłane do ojca Jerzego.
W międzyczasie Jerzy odsiedział swój wyrok i mógł wyjść na wolność. Jego wybranka nadal jednak przebywała w zakładzie. Mimo tych przeszkód para postanowiła się pobrać. Uroczystość miała miejsce w pomieszczeniu administracyjnym. Świadkiem był ojciec Jerzego oraz przypadkowa strażniczka. Po ślubie nie było czasu na świętowanie - Wiesława musiała wrócić do celi. Los się jednak do nich uśmiechnął. Już miesiąc później nastąpiła amnestia. Kobieta mogła wrócić do domu i rozpocząć nowe życie u boku męża.
O tej niesamowitej historii powstanie film
Wiesława Pajdak i Jerzy Śmiechowski dożyli wspólnie później starości. Przeżyli razem 55 lat. Ich piękna, a zarazem trudna historia stała się inspiracją do powstania książki autorstwa Eweliny Karpacz - Oboładze i Angeliki Kuźniak pod tytułem ''Krótka historia o długiej miłości''. W 2025 roku jest również zaplanowana premiera filmu. Melodramat będzie nosił tytuł ''Przez ścianę''. Reżyserem produkcji jest Maciej Sobieszczański. W rolach głównych wystąpią Maria Dębska oraz Jakub Gierszał.
Zobacz także:
Ina Benita była najjaśniejszą gwiazdą polskiego kina. Żyła... 40 lat dłużej, niż wszyscy sądzili







