Polka zdobyła 11 okulistycznych Oscarów. Światowy sukces Zofii Nawrockiej
Zdobyła 11 "okulistycznych Oscarów" - prestiżowych nagród przyznawanych podczas największych międzynarodowych konferencji poświęconych chorobom siatkówki. Zofia Nawrocka, okulistka i chirurg witreoretinalna, od lat łączy precyzję medycyny z artystyczną wrażliwością, tworząc innowacyjne techniki operacyjne oraz filmy edukacyjne, które oglądają specjaliści z całego świata.

Zofia Nawrocka jest okulistką i chirurgiem witreoretinalnym. Co kryje za sobą to trudne, specjalistyczne określenie? Oddajmy głos samej pani doktor: "Jest to taka dziedzina okulistyki, która zajmuje się chorobami siatkówki, czyli części oka bezpośrednio powiązanej z mózgiem" - wyjaśnia Zofia Nawrocka, bohaterka reportażu Karoliny Ciesielskiej" wyemitowanego w "halo tu polsat".
"Zupełny przypadek zrządził, że zdecydowała się jednak na okulistykę"
Co ciekawe, kariera lekarza okulisty początkowo nie interesowała Zofii Nawrockiej, której oboje rodzice byli właśnie okulistami. Jak wspomina jej ojciec, Jerzy Nawrocki: "Ona się nigdy nie interesowała okulistyką. Zawsze wiedziała wszystko dobrze, co chce robić, czyli na pewno nie okulistykę. Aczkolwiek w pewnym momencie zdecydowała się pójść na medycynę, a na medycynie zupełny przypadek zrządził, że zdecydowała się jednak na okulistykę" - wspominał.
Praca chirurga specjalizującego się w chorobach oczu wymaga gruntowanego wykształcenia i ciągłego doskonalenia się. Bohaterka reportażu Karoliny Ciesielskiej zdradziła, że finalna operacja jest tylko częścią całej ogromnej pracy, jaką musi wykonać. Ważną rolę odgrywają tu filmy - nagrania z momentu operacji.
Filmy z operacji - kiedy dokument zamienia się w dzieło sztuki
To specyficzne dzieła sztuki - medycznej, ale i filmowej. Zofia Nawrocka mówi o nich tak: "Okulistyczne filmy z operacji to jest coś, co ja robię praktycznie przy każdej operacji. Tak naprawdę, zanim pacjent trafi na stół operacyjny i zanim kamera będzie wycelowana na jego oko, to my musimy zrobić całą taką podkładkę naukową, czyli często wieloletnią pracę, w której opracowujemy nowe techniki chirurgiczne. I w momencie, kiedy wpadamy na jakiś pomysł, opracowujemy podłoże naukowe, potem zaczynamy w ten sposób leczyć naszych pacjentów, to wtedy kręcimy film albo wracamy do starych nagrań i tutaj wchodzi ta część artystyczna" - opowiada.
A jej ojciec wspomina początki tworzenia filmów, które mają w sobie mnóstwo artyzmu, choć pokazują przecież techniczną pracę chirurga: "Na początku lat dwutysięcznych przemysł filmowy, który kiedyś istniał w Łodzi, z którego Łódź słynęła, w zasadzie został prawie zlikwidowany. Pozostali ludzie, więc mieliśmy możliwość korzystać z techników, którzy byli bardzo wykształceni, a niekoniecznie mieli coś do roboty" - opowiadał.
I tak - w gronie najlepszych fachowców zaczęły powstawać filmy, które ściągnęły na siebie uwagę całego środowiska lekarskiego.
"To nie są filmy, które mógłby oglądać przeciętny człowiek, ponieważ jednak w nich mamy do czynienia z operacją wnętrza oka" - mówi Zofia Nawrocka, dodając, że i tu jest pole do wykazania się artyzmem i polotem: "Taką operację można przedstawić z różną dynamiką, można to połączyć z muzyką, można do tego dołączyć również animację" - mówiła.
Tak zaangażowany zespół nie mógł zostać niedoceniony. Medyczne filmy z operacji Zofii Nawrockiej przyniosły jej aż 11 tak zwanych "okulistycznych Oscarów".
"Okulistyczne Oscary" dla Polki
"Oskary okulistyczne są to Oskary wręczane na największej konferencji dla specjalistów od chorób szklistkowo-siatkówkowych" - tłumaczy bohaterka reportażu, pokazując imponującą kolekcję 11 statuetek. - "Te Oskary wyglądają dokładnie tak jak przy nagrodach filmowych, tylko to, na co warto zwrócić uwagę, to w każdej z nich na górze Oskar trzyma w rękach siatkówkę oka".
"W tej chwili mamy już 11 Oscarów okulistycznych. Na przykład ten Oscar to nagroda, którą otrzymałam za wykonanie operacji techniką odwróconego płatka. Jest to metoda leczenia otworów w plamce, opracowana w naszym ośrodku" - opowiadała Zofia Nawrocka, pokazując kolejne statuetki.
Okazuje się, że nagrody stanowią symbole milowych kroków, jakich dokonała nasza bohaterka wraz z zespołem: "Ten Oscar również jest bardzo bliski mojemu sercu, ponieważ tutaj opracowywaliśmy technikę leczenia takiej bardzo rzadkiej choroby genetycznej, czyli dołka rozwojowego tarczy nerwu wzrokowego" - mówiła, pokazując inną statuetkę.
Fotografia to dla niej odpoczynek i inspiracja
Praca naukowa okazała się więc dla Zofii Nawrockiej impulsem do rozwoju nowych pasji - bo filmy, za które zebrała tak wiele wyróżnień, to nie tylko dokumenty, ale i dzieła sztuki. Jak mówi bohaterka reportażu, praca ta wymaga nie tylko skupienia, ale i weny: "Pracuję bardzo aktywnie naukowo. Żeby wpaść na pomysł, muszę być odprężona. I faktycznie jeżeli jestem w podróży, jeżeli jestem na spacerze, robię zdjęcia, mam czas nie tylko skupić się na tej fotografii, ale gdzieś z tyłu głowy myśleć o tym, w jaki sposób opracować na przykład nową technikę chirurgiczną albo jakąś nową metodę leczenia" - opowiada Zofia, dla której w ostatnich latach fotografia stała się prawdziwą pasją i momentem wytchnienia oraz inspiracji.
"W pracy fotografuję oczy" - opowiada. - "Kiedy podróżuję, fotografuję ciekawych ludzi i dzikie zwierzęta, ale w takim codziennym życiu głównym moim obiektem jest mój pies" - mówi.
Ojciec Zofii Nawrockiej podkreśla, że za swoje zdjęcia córka została wyróżniona podczas wystawy zdjęć wykonanych przez innych okulistów: "Pasję fotografowania naszej córki odkryliśmy stosunkowo niedawno, ponieważ na kongresie amerykańskiego towarzystwa siatkówkowego zaczęto również prezentować zdjęcia wykonane przez okulistów, nie dotyczące oczu, tylko krajobrazów, samego artyzmu zdjęć" - opowiada.
A Zofia dodaje: "Z racji, że ja bardzo dużo podróżuję, podróżuję głównie zawodowo, to w trakcie tych podróży poza okazjonalnie spotykanymi dzikimi zwierzętami spotykam również pasjonujących ludzi, którzy często pozwalają się fotografować. W zeszłym roku w Los Angeles dostałam główną nagrodę za zdjęcie, to było zdjęcie pod tytułem >>Miasto w chmurach<<" - mówi.
Zofia Nawrocka: "Mam wyjątkowe szczęście"
Wyjątkowe zdjęcie nie powstało przypadkowo - Zofia Nawrocka zdradziła nam kulisy przygotowywania się do genialnego ujęcia: "To było sprytnie zrobione tak naprawdę, to znaczy ja wiedziałam, że jest taka góra, no bo San Francisco to jest w ogóle takie miasto, gdzie są góry i doliny. I wiedziałam, że jest jedna taka góra, z której jest dobry widok na Golden Gate. Pojechałam sobie pod San Francisco tramwajem, weszłam na tą górę, no i zanim wzeszło słońce, to faktycznie całe San Francisco było zakryte chmurami, tam było oczywiście mnóstwo ludzi czekających na ten moment, ale tak jak rozmawiałam z Amerykanami, którzy tam też czekali na zrobienie zdjęcia, to mówili, że mam wyjątkowe szczęście, bo oni czasem wiele miesięcy polują, żeby właśnie było takie ujęcie z chmurami" - wspominała.

Zofia wspomina też inną fotografię, tym razem już zawodową, która także przyniosła jej nagrodę: "Kiedy częściej jeszcze fotografowałam dno oka, to faktycznie miałam zdjęcie, gdzie zmiany zwyrodnieniowe układały się w kształt myszki Miki. I wtedy za to zdjęcie oka też dostałam wyróżnienie".
Bo lekarz to także artysta
Jak podkreśla, jej praca wymaga nie tylko opanowania rzemiosła i doskonałego przygotowania merytorycznego, ale i "iskry", czegoś, co bardziej łączy lekarza z artystą: "Wszędzie nam jest potrzebna iskra, czyli żeby zrobić dobre zdjęcia albo żeby wymyśleć dobrą i skuteczną operację, my musimy na początku mieć błysk, który pozwala nam iść daną ścieżką. Także wydaje mi się, że ta dusza artystyczna i praca lekarza to nie jest od siebie aż tak daleko, ale ja najbardziej lubię leczenie pacjentów" - kończy nasza bohaterka.
Zobacz też:






