W przededniu wyprawy na Antarktydę, czyli Wachowicz na końcu świata
Leżące nad Cieśniną Magellana Punta Arenas, stolica chilijskiej prowincji Magallanes, to punkt obowiązkowy niemal każdej podróży na Biały Kontynent. Nie inaczej jest w przypadku Ewy Wachowicz, która właśnie tutaj przygotowuje się do jednego z największych wyzwań swojego życia.
Ostatnie chwile przed wyprawą (której patronem medialnym jest "halo tu polsat") upłynęły na dopracowywaniu szczegółów, przeglądzie ekwipunku, a także uzupełnianiu zapasów.
"Powolutku się szykujemy, sprawdzamy, czy wszystko na Antarktydę jest gotowe", relacjonowała Ewa za pośrednictwem instastory.
Nie obyło się więc i bez ostatnich zakupów.
"Kupujemy ser żółty, do tego krakersy, no bo trudno zabrać to z Polski. A ser tutaj... jest zabezpieczony przed kradzieżą. Taka ciekawostka z Punta Arenas. W górach potrzebna jest też glukoza. Zwłaszcza przy ataku szczytowym co 20 minut dobrze jest wziąć coś słodkiego do ust, coś, co nie zamarznie. Więc kupujemy również cukierki", mówiła Wachowicz.
Pakowanie bagaży to zaś nie tylko logistyka, ale także przestrzeganie rygorystycznych zasad obowiązujących na Antarktydzie, do czego trzeba przygotować się zawczasu.
"Wodę, którą »oddaje się« po wypiciu, chomikuje się w butelkach, ponieważ pod górą, na Antarktydzie, nie wolno nic zostawić. Wszystko trzeba zabrać ze sobą", dodała.
Ewa wraz z ekipą czeka już tylko na pogodowe "zielone światło", by rozpocząć ostatni etap podróży na Biały Kontynent. Mount Sidley jest na wyciągnięcie ręki, a z nim Korona Wulkanów Ziemi – cel, do którego Ewa dążyła przez lata. Nieustannie trzymamy kciuki za powodzenie tej niezwykłej wyprawy.
Zobacz też:
Ewa Wachowicz w drodze na Antarktydę. Nie obyło się bez nagłej zmiany planów (i to pierwszego dnia)
Ewa Wachowicz pokazała, jak pakuje się na Antarktydę: kombinezon, śpiwór, ubrania i polska flaga







