Hubert Urbański zapowiada nowy sezon "Milionerów". "To są prawdziwe, ciężkie emocje"
Nowy sezon "Milionerów" startuje już w najbliższy poniedziałek, a widzów czekają zmiany, które mogą sporo namieszać w grze. W "halo tu polsat" Hubert Urbański zdradził kulisy nadchodzącej edycji, opowiedział o emocjach związanych z nową formą pytań i kołem ratunkowym, a także przyznał, że mimo wieloletniego doświadczenia wciąż bywa wobec siebie wyjątkowo surowy.

Start emisji i powrót do regularnego pasma
Hubert Urbański potwierdził, że widzowie nie będą musieli długo czekać na powrót ulubionego formatu. Nowy sezon "Milionerów" zadebiutuje 16 lutego i będzie emitowany od poniedziałku do czwartku o 19.55 w Polsacie.
Jednym z najbardziej emocjonujących momentów programu pozostaje czwarte koło ratunkowe - pytanie do prowadzącego. Urbański nie ukrywa, że statystycznie radzi sobie z nim całkiem dobrze, ale w praktyce każda taka sytuacja jest dla niego dużym obciążeniem.
"Moja skuteczność to na pewno więcej niż 50 procent". Jednocześnie podkreślił, że to właśnie wtedy emocje sięgają zenitu i to nie tylko u zawodników:
"Ja jestem spanikowany wtedy. To są naprawdę prawdziwe, ciężkie emocje", wyznał prowadzący.
Jak zaznaczył, to koło ratunkowe pozwala mu lepiej zrozumieć sytuację osób siedzących naprzeciwko. Dzięki temu dystans między prowadzącym a graczem wyraźnie się zmniejsza.
Niespodzianka dla widzów. Pojawią się pytania z ilustracjami
W nadchodzących odcinkach pojawi się kolejna zmiana, która wpłynie na strategię gry. Chodzi o pytania wzbogacone o materiały wizualne, takie jak zdjęcia czy fragmenty ilustracji.
"Zadajesz pytanie i widzisz ilustrację: fragment architektury, obraz, danie, warzywo. Ale to nie są proste pytania. One są jeszcze bardziej z zakrętką", zdradził Urbański.
Jak wyjaśnił, taka forma pytań komplikuje również korzystanie z innych kół ratunkowych.
"Jeśli widzisz zdjęcie i nie masz pojęcia, co to jest, nie opiszesz go przez telefon".
Korzystając z okazji, prowadzący "halo tu polsat" zapytali Huberta o to, czy zmiany oznaczają większy poziom trudności dla graczy. Urbański odpowiedział, że jego zdaniem niekoniecznie - choć gra zyskała nową dynamikę.
"Poziom trudności jest podobny, ale według mnie jest ciekawiej. To jest coś nowego, coś fajnego".
Urbański przyznaje: "Jestem dla siebie surowy"
Pod koniec rozmowy atmosfera wyraźnie się zmieniła. Zawodowe tematy ustąpiły miejsca osobistym refleksjom, a Hubert Urbański pozwolił sobie na rzadką szczerość. Zapytany o to, czy potrafi być dla siebie wyrozumiały, nie próbował łagodzić odpowiedzi ani szukać dyplomatycznych sformułowań. Przyznał wprost, że od lat jest wobec siebie wyjątkowo wymagający - zarówno zawodowo, jak i prywatnie, niemal zawsze znajduje w sobie coś do poprawy.
"Fatalny jestem dla siebie. (...) Taką mam naturę. Jestem dla siebie surowy i krytyczny".
Jak dodał, to cecha, z którą próbuje walczyć, choć nie jest to łatwe. Nawet gdy wszystko układa się dobrze, w jego głowie pojawia się wewnętrzny głos podpowiadający, że mógł zrobić coś lepiej, szybciej albo inaczej. Pojawiają się myśli: "Mógłbyś się bardziej postarać".
W walentynkowym klimacie rozmowy pojawił się jednak symboliczny gest, który miał przełamać ten schemat. Urbański otrzymał od prowadzących prezent z krótkim, ale wymownym hasłem - zachętą do większej łagodności wobec samego siebie.
Kartka z sentencją brzmiała: "Daję sobie święty spokój".
Prowadzący zapowiedział, że potraktuje te słowa bardzo serio. Kartka trafi na lustro w łazience - jako codzienne przypomnienie, że czasem warto odpuścić perfekcjonizm i pozwolić sobie na więcej spokoju.

Zobacz też:






