Szpinakowa uczta... na słodko. Zielona (i potrójna) odpowiedź na "leśny mech"
Choć alternatywa z definicji może być tylko jedna, na potrzeby poniższych eksperymentów ze szpinakiem w roli głównej postanowiliśmy porzucić (na chwilę) zasady logiki i zaproponować aż trzy, kierując się tym, co w kuchni najważniejsze – a więc smakiem. Temu nie powinno zaś zabraknąć odrobiny finezji, stąd też żegnamy oklepany "leśny mech" i przedstawiamy pomysły, po których słynne "zielono mi", będzie jedynie wstępem do właściwych peanów. A nuż, uda się nam odczarować ów znienawidzony dodatek do przedszkolnych obiadów.

Zieleń kontrolowana, czyli szpinakowy sernik z białą czekoladą
Wiedeński, nowojorski, baskijski, japoński i, rzecz jasna, ten klasyczny, dumnie zwany polskim – serników ci u nas dostatek. A gdyby tak dorzucić do serowej masy... szpinak i uczynić całość zieloną? Nim rozdzwonią się jednak telefony do babć i mam, których celem staną się skargi na ową blasfemię, uspokajamy – zieleń jest w tym przypadku pod całkowitą kontrolą. Smakuje zaś jak nigdy dotąd.
Składniki:
- 180 gramów herbatników
- 80 gramów masła
- 300 gramów świeżego szpinaku
- 500 gramów dwukrotnie zmielonego twarogu
- 250 gramów mascarpone
- 3 jajka
- 100 gramów cukru
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
- 100 gramów białej czekolady
- 1 łyżeczka skórki z cytryny
- 2 łyżki soku z cytryny
- świeże maliny
- liście mięty
Sposób przygotowania:
Herbatniki rozdrobnić i połączyć z roztopionym masłem, po czym przełożyć do formy wyłożonej papierem i lekko docisnąć. Piec przez 6 minut w 170°C (bez termoobiegu), po czym wystudzić.
W międzyczasie szpinak zblanszować, przelać zimną wodą i bardzo dokładnie odcisnąć – najlepiej przez gazę, mocno dociskając, a następnie zblendować liście na gładką masę. Białą czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej i pozostawić do ostygnięcia. Twaróg przetrzeć przez sito i wymieszać z mascarpone, jajkami, cukrem, wanilią oraz skórką i sokiem z cytryny. Dodać szpinak i czekoladę, a jeśli masa będzie zbyt rzadka, dorzucić 1 łyżkę mąki pszennej.
Masę przelać na podpieczony spód i piec w kąpieli wodnej (owijając wcześniej formę folią aluminiową, by woda nie wlała się do środka) w 160°C przez 50-60 minut – sernik jest gotowy, gdy boki są ścięte, a środek delikatnie drży. Po upieczeniu zostawić na 1 godzinę w uchylonym piekarniku, by uniknąć pęknięć, a następnie wstawić do lodówki na noc. Ozdobić świeżymi malinami i listkami mięty.
Zielone donuty z równie zieloną glazurą
Choć poniższe pączki z dziurką nie przyczynią się do potwierdzenia tezy, że "co szpinakowe, to zdrowe", ponad wszelką wątpliwość mogą udowodnić, że "co szpinakowe, to smaczne". A jeśli w kuchennym asortymencie zabraknie donutowej formy – spokojnie, sprawdzi się i ta na muffiny. W końcu liczy się to, co w środku – a w tym przypadku nie tylko rozpływa się on w ustach, ale i zdaje się potwierdzać, że "o zieleni można nieskończenie".
Składniki:
- 200 gramów mąki pszennej
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 100 gramów cukru
- 100 gramów świeżego szpinaku
- 100 mililitrów dowolnego mleka
- 2 łyżki oleju
- 1 jajko
- 1 i 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
- 100 gramów kremowego serka typu Philadelphia
- 4 łyżki cukru pudru
- 1 łyżeczka sproszkowanej matchy (opcjonalnie dodatkowe 50 gramów szpinaku)
Sposób przygotowania:
Szpinak zblanszować we wrzątku przez 1 minutę, po czym przelać zimną wodą i bardzo dokładnie odcisnąć (najlepiej przez gazę lub ściereczkę). Zblendować liście z mlekiem.
W dużej misce połączyć przesianą mąkę, proszek do pieczenia oraz cukier, dodać olej, jajko, 1 łyżeczkę ekstraktu waniliowego i "szpinakowe mleko", a następnie dokładnie wymieszać (ciasto powinno mieć konsystencję gęstego budyniu) i w razie potrzeby dodać 1-2 łyżki mąki.
Masę przełożyć do formy na donuty (lub – alternatywnie – do silikonowych foremek na muffiny) i piec w 180°C przez 12-15 minut (powinny być sprężyste i lekko zarumienione).
W międzyczasie kremowy serek połączyć z cukrem pudrem i resztą wanilii. Matchę rozmieszać w łyżeczce ciepłej wody, by uniknąć grudek, po czym dokładnie wymieszać z serkiem. Opcjonalnie – 50 gramów szpinaku dokładnie zblendować i wycisnąć zeń sok, po czym połączyć go z serkiem. Schłodzić całość przed dekoracją, a po ozdobieniu pozostawić donuty do lekkiego zastygnięcia.

Tysiąc szpinakowych listków z ricottowo-pistacjowym wnętrzem
Tysiąc listków – tak właśnie tłumaczy się francuskie mille-feuille, a więc deser, który w polskich realiach nazwalibyśmy po prostu... kremówką. Jako że poniższa wersja klasyki i tak zostanie zapewne uznana za herezję, zdecydowaliśmy się jednak na wersję językową znad Loary. Tradycja stawia bowiem na wanilię i bitą śmietanę, my zaś dokładamy szpinak, ricottę i pistacje – co więcej, z pełną świadomością. Ale niech pierwszy rzuci łyżeczką ten, kto nie chciałby zjeść czegoś, co wcześniej nie istniało.
Składniki:
- 1 opakowanie ciasta francuskiego
- 150 gramów świeżego szpinaku
- 250 gramów ricotty
- 3 łyżki pasty pistacjowej
- sól
- cukier puder
- 1 łyżeczka soku z cytryny
- 1 żółtko
- świeże owoce (maliny, borówki, granat)
Sposób przygotowania:
Ricottę odsączyć i umieścić w wyłożonym gazą sicie na 1 godzinę.
Wyjęte z lodówki ciasto francuskie pokroić na trzy równe części, ponakłuwać je widelcem, po czym posmarować żółtkiem i oprószyć cukrem pudrem. Piec w 200°C przez 15-20 minut – aż do zrumienienia. Ostudzić.
Szpinak zblanszować, przelać zimną wodą i bardzo dokładnie odcisnąć, po czym zblendować. Odsączoną ricottę zmiksować na gładko, dodać pastę pistacjową, szpinak, sok z cytryny i sól (opcjonalnie – dosłodzić odrobiną cukru pudru). Całość wymieszać na jednolity, gęsty krem.
Przełożyć blaty ciasta kremem bezpośrednio przed podaniem – maksymalnie 30 minut wcześniej, by zachować chrupkość – i udekorować owocami.