Między rzemiosłem a historią. O powstaniu konkurenta słynnego Sachertorte
Austriackie dziedzictwo gastronomiczne opiera się na bez mała akademickiej taksonomii wypieków - podczas gdy klasyczna forma tortu oznacza zazwyczaj ciężką, obfitującą w tłuszcze kompozycję cylindryczną, pojęcie "Schnitte" rezerwuje się dla wysokich, elegancko krojonych deserów, które eksponują swą warstwową złożoność. Do tej grupy zalicza się i Kardinalschnitte. Historia tego zjawiska sięga pierwszej połowy dwudziestego wieku, kiedy to doświadczony mistrz cukierniczy Ludwig Heiner - dziedzic słynnej, wiedeńskiej cukierni szczycącej się statusem dostawcy cesarsko-królewskiego dworu - postanowił stworzyć dzieło mające uświetnić jedno z katolickich świąt.
Deser stanowił bezpośredni ukłon w stronę ówczesnego arcybiskupa Wiednia, Theodora Innitzera; jego wizualny wymiar po dziś dzień opiera się bowiem na precyzyjnym przeplataniu złocistych pasm bogatego w żółtka biszkoptu oraz śnieżnobiałych rzędów napowietrzonej bezy, co tworzy geometryczny wzór odzwierciedlający watykańską flagę.
Brak globalnej rozpoznawalności Kardinalschnitte w porównaniu ze słynnym Sachertorte to nie kwestia smaku, lecz prozaicznej trwałości. Bezowa struktura tego pierwszego jest na tyle delikatna i podatna na wilgoć, że deser wymaga degustacji niemal tuż po przygotowaniu - w przeciwnym razie bezpowrotnie opada. Czekoladowy rywal stanowi z kolei wzór solidności; zbita konsystencja i gruba glazura chronią go przed upływem czasu nawet przez dwa tygodnie. To właśnie owa żywotność podyktowała ich komercyjne losy. Kiedy torty Sachera ruszały w świat bezpiecznie zapakowane w drewniane skrzynki, wrażliwa Kardinalschnitte musiała zostać na miejscu. Zjawisko to uniknęło masowej sprzedaży, stając się unikalnym pretekstem do odwiedzenia naddunajskich kawiarni przez najbardziej świadomych smakoszy.
Kardinalschnitte – receptura cukierni Ludwiga Heinera
Składniki:
- 350 gramów cukru pudru
- 150 gramów marmolady morelowej
- 80 gramów mąki pszennej
- 60 gramów skrobi pszennej
- 6 białek
- 5 żółtek
- 2 jaja
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
- 1/2 cytryny
- sól
Sposób przygotowania:
W czystym naczyniu ubić białka z odrobiną soku z cytryny oraz szczyptą soli na sztywną pianę; stopniowo dodawać dwieście czterdzieści gramów cukru pudru, upewniając się, że kryształki całkowicie się rozpuściły, a następnie ostrożnie wmieszać skrobię pszenną i przełożyć gotową masę bezową do rękawa.
W osobnej misie umieścić żółtka, całe jaja oraz osiemdziesiąt gramów cukru pudru; ubić całość na jasną, gęstą emulsję, dodać ekstrakt waniliowy i otartą skórkę z cytryny, po czym za pomocą miękkiej szpatuły zagarnąć przesianą mąkę pszenną, dbając o utrzymanie napowietrzonej struktury, i przelać ciasto do drugiego rękawa. Szprycować na papierze do pieczenia długie pasma białej bezy, pozostawiając między nimi precyzyjne odstępy, które następnie należy dokładnie wypełnić żółtą masą biszkoptową; powtórzyć czynność, formując w ten sposób dwa pasiaste blaty.
Bezpośrednio przed pieczeniem obficie posypać całą powierzchnię resztą przesianego cukru pudru; umieścić blachę w piekarniku nagrzanym do stu sześćdziesięciu stopni Celsjusza, korzystając wyłącznie z trybu grzania z góry i z dołu. Piec od 20 do 35 minut.
Po wyjęciu z pieca delikatnie odwrócić ostudzone blaty i zdjąć papier do pieczenia. Na dolnym blacie równomiernie rozsmarować dobrej jakości marmoladę morelową; nałożyć wierzchni blat, ostrożnie docisnąć i pokroić deser na eleganckie, prostokątne porcje.







