Miłość zaklęta w serowym sercu. Skąd wziął się neufchâtel i co ma do tego wojna stuletnia?
Czy w czasach, gdy okołomiłosne kształty nadaje się wszystkiemu wokół, sercowaty ser może robić wrażenie? A może, szczególnie po wspomnieniu, że bohater niniejszego tekstu nie jest żadnym novum, a jego korzenie mają sięgać... VI wieku (a przynajmniej tak mówi tradycja). Powstał w Normandii, zaś jego nazwa pochodzi od jednej z tamtejszych miejscowości – Neufchâtel-en-Bray. I choć historia ów wyrobu może liczyć nawet półtora tysiąca lat, po raz pierwszy w historiografii pojawia się "dopiero" w roku 1035 – wtedy też Hugues II de Gournay, jeden z normandzkich możnowładców, miał podarować go opactwu w Signy. I jedno, i drugie czyni zaś neufchâtel nie tylko jednym z najstarszych serów wybrzeży kanału La Manche, ale i całej Francji.
Tyle z mniej romantycznej części dziejów, tych miłosnych (no, w pewnym aspekcie) musimy bowiem szukać setki lat później – w czasach Joanny d’Arc, a więc i wojny stuletniej, trwającej na przełomie XIV i XV wieku. Wtedy też młode Normandki obdarowywały podobno angielskich rycerzy serowymi sercami na znak swojej miłości, a neufchâtel miał godzić zwaśnione narody. Czy wyszło? Cóż... Jak pokazuje historia – niekoniecznie. Symbolika jednak pozostała, choć na swoją sławę nasz bohater musiał poczekać kolejne kilkaset lat. Dopiero w XVIII i XIX wieku podbił bowiem paryskie stoły, a także święcił sukcesy poza francuskimi granicami.
Tyle z historii, zajmijmy się więc smakiem.
Nie tylko kształt, ale o wiele więcej. Jak smakuje neufchâtel?
Neufchâtel jest miękkim serem z porostem białej pleśni, wytwarzanym z mleka krowiego. Ma przy tym niezwykle aksamitną, kruchą skórkę o wyraźnie grzybowym aromacie oraz lekko ziarnisty miąższ, który łączy w sobie mleczną łagodność, a także subtelną słoność. Dojrzewa krótko – już po 10 dniach trafia bowiem do sprzedaży, choć niektórzy pozwalają dojrzewać mu nawet trzy miesiące – uzyskując w ten sposób bogatszy, bardziej złożony smak. Dzięki swojej wielowymiarowości nie wymaga też nadzwyczajnej oprawy – chrupiąca bagietka, świeża figa czy odrobina miodu wystarczą do przywołania normandzkiej finezji – prostej, a jednocześnie pełnej intrygujących niuansów.
Połączenie aromatu z tradycją i symboliką nadaje neufchâtel wyjątkowy i niepowtarzalny w zasadzie charakter. Każdy kęs to nie tylko uczta dla podniebienia, ale i podróż do serca Normandii – krainy, gdzie miłość i kulinaria od wieków idą w parze.







