Dorota Kamińska w "halo tu polsat". Aktorka świętuje 50-lecie kariery artystycznej
Minęło 50 lat od jej pierwszej roli filmowej. W 1976 debiutowała w "Barwach ochronnych" Krzysztofa Zanussiego, chociaż ani się tego nie spodziewała, ani wcale się nie cieszyła, przynajmniej na początku.
Dorota Kamińska w czerwcu kończy 71 lat. Jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych polskich aktorek nazywaną często ikoną kobiecości czasów PRL. Jej dorobek artystyczny imponuje - na swoim koncie ma 60 ról filmowych i serialowych oraz kilkadziesiąt teatralnych.
"Karate po polsku" z 1982 roku, "Och, Karol" z 1985, "W labiryncie" z 1990, "Fitness Club" z lat 1994-1995, "Pręgi" z 2004, za które była nominowana do Orła czy "Fala zbrodni" emitowana w telewizji Polsat między 2003 a 2008 rokiem - to ledwie kilka z jej wielkich ról, dzięki którym zbudowała pozycje ikony polskiego kina, telewizji i kultury.

"Przeżywam do tej pory". Dorota Kamińska wspomina debiut u Krzysztofa Zanussiego
"50 lat minęło od debiutu mojego w filmie Krzysztofa Zanussiego >>Barwy ochronne<<, gdzie grałam na pierwszym roku studiów. Więc jeżeli studia wliczamy w długość pracy, to jest 50. Ale jeżeli liczymy od momentu, gdy została zatrudniona w teatrze, to 46 dopiero", wyjaśniła Dorota Kamińska na początku rozmowy.
Jak mówiła Ola Filipek, debiut dla studenta aktorstwa to musi być coś, co daje wiatr w skrzydła, ale w przypadku naszej gościni było nieco inaczej. Chociaż trudno w to dzisiaj uwierzyć, Dorota Kamińska była kiedyś bardzo nieśmiała. "To była wielka nobilitacja, zagranie u Krzysztofa Zanussiego", przyznała.
We wspomnianym filmie grało wielu studentów, ale mało kto dostał rolę mówioną. "Grałam kujonkę taką, która wygłasza nudny referat przed całym gronem profesorskim i przed wszystkimi kolegami", opowiadała.
"Przeżywam do tej pory. To było pierwsze moje zetknięcie z zawodem, gdzie ja, osoba bardzo nieśmiała, miałam wystąpić przed nazwiskami pod tytułem: Mariusz Dmochowski, Magdalena Zawadzka, Zbigniew Zapasiewicz i tak dalej", mówiła jeszcze.
Stres związany z tak wymagającym debiutem okazał się ogromny. Aktorka wspominała, że do ostatniego dnia liczyła na to, że wydarzy się cokolwiek, co przerwie zdjęcia do filmu.
"To mnie tak strasznie dużo kosztowało. W snach mi się to potem powtarzało", wyznała.
Ola Filipek wtrąciła, że mogłoby się wydawać, że nieśmiałość to cecha, która w budowaniu kariery aktorki powinna przeszkadzać, ale nasza gościni spieszyła z wyjaśnieniem: "Wielu aktorów przychodzi do tego zawodu z powodu nieśmiałości. [...] Tę nieśmiałość się po drodze przełamuje".

"Na całe lata się tak zarejestrowałam". Aktorka o rolach, które zdefiniowały ją w oczach widzów
Podobnie było i z Dorotą Kamińską - jej ogromny dorobek dobitnie świadczy o tym, że swą nieśmiałość skutecznie pokonała. Udało jej się też dokonać innej rzeczy, która wielu kobietom w świecie filmu nie wychodzi - uniknęła zaszufladkowania. Po jej występie w słynnym filmie, po sensualnej, odważnej scenie, wielu ludzi widziało w niej symbol zmysłowości.
"Zagrałam w jednym tylko filmie, w "Karate po polsku". [...] I na całe lata się tak zarejestrowałam", przyznała Dorota Kamińska i dodała, że do tej pory trafia nieraz na nagłówki, które właśnie przez pryzmat tej jednej sceny ją opisują.
"To się dzieje poza człowiekiem", podsumowała krótko.
Olek Sikora wspomniał o jednej z najbardziej znanych ról Doroty Kamińskiej, czyli policjantce z "Fali zbrodni". Realizowany ponad 20 lat temu i niezwykle popularny serial również miał ogromny wpływ na to, jak aktorkę postrzega się nawet dzisiaj.
"Tam grałam mocny charakter. W ogóle jestem w tej chwili postrzegana jako osoba o mocnym charakterze i takie dostaje propozycje", przyznała aktorka i dodała, że zdarza jej się wracać do tamtej produkcji i ogląda ją z dumą.
"Zrobiliśmy tak fajne kino, to do dzisiaj się nie zestarzało - prócz samochodów i telefonów. Jeśli ktoś nie zna tego serialu, to bardzo polecam", mówiła, chociaż wątpimy w to, czy wśród widzów Polsatu znajdują się tacy, którzy "Fali zbrodni" nigdy nie widzieli.
Zobacz też: Egzotyczny ogród i piękne wnętrza - tak mieszka w Los Angeles Katarzyna Śmiechowicz
Nowy film Doroty Kamińskiej. Nigdy wcześniej nie pracowała przy takim projekcie
Debiut, który zapamiętała na zawsze; rola, którą zapamiętała cała Polska; serial, który dał ogromną rozpoznawalność i umocnił status ikony - to malutki wycinek półwiecznej drogi Doroty Kamińskiej, a ona absolutnie nie zamierza się zatrzymywać i właśnie zrealizowała projekt zupełnie inny od wszystkiego, z czym miała do czynienia przez 50 lat kariery.
"Role się odwróciły, wystąpiła pani w filmie studenckim", powiedziała Ola Filipek. Dorota Kamińska zagrała w filmie krótkometrażowym "Koma" realizowanym przez studentów Warszawskiej Szkoły Filmowej, a obraz był pokazywany na zamkniętym pokazie gali Script Fiesty.
Zobacz też: Małgorzata Foremniak szczerze o dojrzałości i zmianach w jej życiu
"To było bardzo ciekawe spotkanie, bo dostałam propozycję od studenta, Tomasza Gąsiorowskiego, który dał mi scenariusz bardzo zadziwiający, dlatego, że to młody człowiek, a napisał scenariusz o starych ludziach", odpowiedziała aktorka.
Dorota Kamińska wyjaśniła, że studencki obraz pokazuje dojrzałość w wyjątkowy sposób, bo bohaterami są seniorzy, którzy nie szykują się na "koniec", lecz chcą swoje życie w jego jesieni zupełnie zmienić.
"To mnie bardzo zainteresowało. Po za tym miał tam grać Zdzisław Wardejn, z którym się nie widzieliśmy od "Och, Karola", czyli około czterdziestu lat", opowiadała nasza gościni.
Aktorka przyznała, że na początku miała wątpliwości. Wydawało jej się, że z ludźmi, którzy dopiero uczą się zawodu ciężko będzie współpracować.
"Pomyślałam sobie, jak się mają uczyć, niech się uczą na mnie", powiedziała.
"Okazało się, że moje obawy były kompletnie niepotrzebne, ponieważ spotkałam się już z zawodowcami. Ludźmi, którzy byli świetnie przygotowani i to na różnych poziomach - od produkcji poczynając, przez piony charakteryzatorskie, kostiumografa, operatora, do reżysera, który był bardzo wnikliwy, który potrafił, co nie jest częste u wszystkich reżyserów, prowadzić aktorów", dodała po chwili.
Wspomniany reżyser wysłuchiwał jej uwag, zastanawiał się nad tym, co mówiła, na niektóre sugestie przystał i było widać, że jest świetnie przygotowany, opowiadała Dorota Kamińska. Czy można mu się dziwić, skoro pracował z aktorką z takim doświadczeniem?
"Znakomita produkcja. Bardzo się cieszę, że z tymi ludźmi pracowałam", podsumowała Dorota Kamińska i wspomniała jeszcze, że niezwykle miłe było doświadczać radości i entuzjazmu, który wyróżnia początkujących filmowych twórców:
"Dlatego ten zawód jest bardzo ciekawy, bo cały czas coś zaskakuje".







