Paweł Pawlikowski z nagrodą dla najlepszego reżysera w Cannes
W Cannes zakończyło się święto kina - 79. Festiwal Filmowy przeszedł do historii. W tym roku nie zabrakło polskich akcentów i sukcesów - statuetka dla najlepszego reżysera trafiła bowiem w ręce Polaka, Pawła Pawlikowskiego za film "Ojczyzna".
O filmowych emocjach ostatniej festiwalowej nocy mówił w "halo tu polsat" Marcin Radomski, dziennikarz i krytyk filmowy. Nasz gość zaczął od obrazu, który zdobył główną nagrodę w konkursie.

"Najważniejsza nagroda, czyli Złota Palma, trafiła do filmu >>Fjord<< Cristiana Mungiu. To jest rumuński reżyser, ale zrobił film, który dzieje się w Norwegii. To historia o migracji rodziny rumuńskiej do Norwegii i o jej życiu" - opowiadał nasz gość. "Obraz jest bardzo ciekawy, społeczny - ten reżyser jest znany z takich właśnie, realistycznych filmów, które opowiadają o tym, jak wygląda życie w dzisiejszym świecie i często mówi o podziałach".
Agnieszka Hyży zauważyła, że zarówno rumuński film, jak i produkcja w reżyserii Pawła Pawlikowskiego, należą do dzieł, które pokazują, jak wygląda świat. Nasza prowadząca odniosła się też do przemowy Pawlikowskiego, który podczas odbierania nagrody stwierdził, iż wszyscy chcieliby, żeby świat był czarno-biały, a on absolutnie taki nie jest.
"I to jest chyba to, że w tym roku bardzo dużo takich filmów, to były filmy o prawdzie, o podziałach, o tym, co nas otacza" - mówiła Hyży, a Radomski przyznał, że owszem, ale z filmów pokazanych w Cannes wybrzmiało coś jeszcze.
"Tam na miejscu dało się to było odczuć. Jesteśmy zmęczeni niestety światem i tym, co się dzieje, ale reżyserzy próbują znaleźć jakąś nadzieję. I ta nadzieję jest w tych relacjach międzyludzkich, bo jeżeli my będziemy dla siebie lepsi, to ten świat też będziemy mogli zmieniać" - mówił.
Maciej Musiał w Cannes - "początek tej historii"
Podczas tegorocznego festiwalu w roli producenta zadebiutował Maciej Musiał. Jednak jego film nie zdobył żadnej nagrody.
"Ten film był różnie odbierany" - zauważył nasz gość. "Natomiast warto podkreślić to, że Maciek Musiał tutaj debiutuje w roli producenta, zresztą ze zmarłym kilka dni temu Krzysztofem Piesiewiczem. Ich film pokazuje historię nawiązującą do Dekalogu Krzysztofa Kieślowskiego - reżyser tego filmu, Asghar Farhadie i jego "Historie równoległe" są inspirowane Krzysztofem Kieślowskim i szóstą częścią Dekalogu, czyli >>Krótkim filmem o miłości<<. Film jest po francusku, z wielkimi gwiazdami, a Maciej Musiał właśnie pierwszy raz odpowiada za ten film jako producent. On mówi, że to jest dziecko jego życia, bo to przecież dopiero początek tej historii" - podsumował.
Najpiękniejsze kreacje na Festiwalu Filmowym w Cannes
Na kanapie "halo tu polsat" gościliśmy dziś również projektanta mody, Roberta Czerwika. Wiadomo przecież, że Cannes to obok ważnych projekcji i nagród również czerwone dywany i gwiazdy.
Nasz gość wskazał więc kreacje, które jego zdaniem w tym roku zasłużyły na szczególne słowa uznania, przy okazji wskazał "królową" imprezy.
"Jestem zauroczony i od paru sezonów dostrzegam, że królową podczas oficjalnych wyjść oficjalnych jest Demi Moore" - zaczął, podkreślając też odważne modowe wybory aktorki. Czerwik był zachwycony stylizacją z zieloną suknią, do której Demi Moore dobrała puchową narzutkę.

Słowa uznania projektant skierował też pod adresem Tildy Swinton: "To była taka bardzo odważna decyzja, ale myślę, że Tilda w ogóle z tego słynie, że zawsze podejmuje wyzwania modowe. Dla mnie czerwona suknia z draperiami od Chanel była totalnie spektakularna. Do niej biało-czerwone buty - bardzo nowoczesna forma, ale taka ascetyczna, czysta - podkreślał projektant.

Robert Czerwik pokazał też zdjęcie Evy Longorii, która zrobiła wrażenie złotą suknią.
"Wybrałem ją nie bez powodu - uznałem, że chcę pokazać również coś klasycznego, co potrafi mieć pazur i też taką swoją intencję odzieżową" - mówił projektant, chwaląc modowy wybór gwiazdy.

"Ta kreacje naprawdę bardzo komplementuje figurę, zwróciłem głównie uwagę na to, że zarówno gorset, jak i rozcięcie - wszystko jest punkt" - mówił.
Słowa uznania według naszego gościa należą się też partnerce Pawła Pawlikowskiego - Małgorzata Bela na uroczystości zamykającej festiwal zaprezentowała się w minimalistycznej, ascetycznej wręcz stylizacji.
"Myślę, że to jest też ogromna świadomość mody, bo Małgosia Bela jest modelką. Przez lata chodziła po światowych, największych wybiegach, a ja jestem niesamowitym fanem jej urody. To jest dla mnie taka ascetyczna heroina, silna kobiecość. A tutaj ta dekonstrukcja koszuli czy kamizelki w takiej formie bardzo męskiej, ale z kobiecym sznytem - uważam, że to wygląda fantastycznie" - podsumował Robert Czerwik.








