Lila ma więcej niż głośne nazwisko. Córka Kate Moss robi spektakularną karierę
Kate Moss doskonale wiedziała co i kiedy zrobić, aby otworzyć drzwi do kariery swoje córce. Lila zaczynała z nazwiskiem, ale na nim się nie zatrzymała. Dzisiaj zarabia miliony funtów i to własną pracą. A poza wybiegiem robi jeszcze jedno - i właśnie to gwarantuje jej sympatię ponad 8 milionów ludzi na całym świecie.

Nie tylko sławna matka. Lila Moss to podwójne "nepo baby"
Lila Moss ma 23 lata, ścieżką wydeptaną przez matkę idzie już co najmniej od siedmiu, a porównania jednej do drugiej są więcej niż oczywiste - w końcu 52-letnia Kate Moss to prawdziwa ikona modelingu.
Na status "nepo baby" Lila zasługuje jednak podwójnie, bo drzwi do kariery z pewnością uchyliła jej też obecność sławnego ojca. Jefferson Hack jest właścicielem wydawnictw, które kreują rynek mody w Wielkiej Brytanii - m.in. kwartalnika "Dazed" i luksusowego "AnOther Magazine". Co prawda Kate Moss rozstała się z ojcem córki wiele lat temu, jednak Lila i Jefferson są sobie bardzo bliscy.

Zobacz też: Mama, przyjaciółka i mentorka. Jolanta Fajkowska i Maria Niklińska szczerze o relacji matka-córka
Lila Moss po sławnej matce odziedziczyła nie tylko urodę
Lila Moss regularnie trafia na okładki - niedawno magazyn "Hello!" nazwał ją "najważniejszym projektem Kate Moss", ale jednocześnie w jednym z artykułów ten sam portal stwierdził, że w wieku 23 lat modelka wyrobiła już sobie własną markę i "nie jedzie" tylko na sławie rodziców. Jak to więc wygląda?
W branży mówi się, że Lila po matce odziedziczyła nie tylko urodę, ale też podejście - bo chociaż Kate miała opinię imprezowiczki, to w pracy dawała z siebie wszystko - bez tego nie zrobiłaby przecież tak oszałamiającej kariery. Swoje doświadczenie Moss wykorzystała w momencie, gdy Lila stawiała pierwsze kroki w modzie. I zrobiła to po mistrzowsku.
Córka Kate Moss zachwyciła świat mody. Zaczęło się od wspólnej okładki
Lila Moss zadebiutowała na okładce włoskiego "Vogue’a" w 2016 roku - u boku matki, oczywiście, i przed obiektywem jej byłego partnera, czyli Maria Sorrentiego. Dokładnie w tym samym czasie Kate założyła własną agencję modelingową - Kate Moss Agency, czyli KMA - i nie ma w tym przypadku.
Światowe media pisały, że Kate drobiazgowo zarządzała karierą swojej córki, a zdjęcie w tak prestiżowym wydawnictwie było najlepszym z możliwych początków. Poza tym nawet dzisiaj, wchodząc na stronę internetową KMA, pierwszym zdjęciem, jakie zobaczymy, będzie właśnie Lila Moss z butelką perfum Crystal Emerald, czyli nowym zapachem od Versace.
Czy Kate Moss pomogła córce zrobić karierę w modelingu?
"Kate nie wrzuciła Lili w centrum uwagi, ona stworzyła wokół niej osobną grawitację" - mówił sławny ekspert PR w branży modowej Mark Borkowski. - "To jest mistrzostwo. Jeden decydujący moment kulturowy, który ugruntował jej pozycję i powagę. [...] A potem, co najważniejsze, wycofała się. Żadnych nonsensów w mediach społecznościowych".
Czy naprawdę się wycofała? To bardziej opinia niż fakt, który można by jakkolwiek udowodnić. Wspólnych zdjęć matki i córki na wielkich wydarzeniach nie brakuje - ale z drugiej strony, czy mogłoby być inaczej? Mają udawać, że się nie znają, będąc na tej samej gali? Trudno sobie to wyobrazić.
Zobacz też: Kevin Costner jak model w Mediolanie. Na Tygodniu Mody przyciągał spojrzenia w świetnych stylizacjach
Córka Kate Moss ma 23 lata i zarabia "kosmiczne" pieniądze
W 2024 roku Lila i Kate wzięły udział w kampanii Fendi promującej torebkę Peekaboo. W 2025 roku Lila pracowała m.in. dla Gucci, Gap, DKNY, Converse z Isabel Marant. Wcześniej także dla Burberry, Coperni, H&M, Victoria’s Secret i Versace - to daje niezwykle imponujące portfolio, a im więcej luksusowych kampanii, tym więcej pieniędzy.
Jak podają popularne brytyjskie magazyny, w 2024 roku firma Lili Moss zarobiła astronomiczne 1,3 mln funtów, czyli około 6,3 mln złotych. Grace Groove powstała w 2021 roku - w tym samym, w którym Lila debiutowała na wybiegu, otwierając i zamykając pokaz Miu Miu w Paryżu. Nazwa firmy odnosi się do słynnej ulicy w północnym Londynie, przy której mieszkała kiedyś z mamą, oraz do jej drugiego imienia - Grace.
Lila Moss robi oszałamiającą karierę. I nie jest to tylko kwestia nazwiska
Właśnie w wysokości zysków komentatorzy widzą uzasadnienie tezy, że Lila Moss nie jest tylko córką słynnej matki, ale udało jej się już wyrobić własną markę. "Pierwsza przyznałaby, że skorzystała na swoim pochodzeniu. Ale zamiast pozwolić, by ją definiowało, tym bardziej postanowiła zaznaczyć swoją obecność" - mówiła dla "Hello!" jedna z przyjaciółek Lili.
"Branża nie zwraca uwagi na sentymenty, lecz na użyteczność" - mówił cytowany już wyżej Borkowski. I z tym rzeczywiście nie da się dyskutować. Gdyby Lila nie miała talentu i nie potrafiła pracować zarówno przed obiektywem, jak i na wybiegu, paliwo w postaci nazwiska szybko by się wypaliło. Jej kariera jednak pędzi dalej - i to w imponującym tempie. A Lila Moss zrobiła coś jeszcze i tym chyba ostatecznie podbiła serca świata - nie tylko modowego.
Córka Kate Moss otwarcie mówi o swojej chorobie. To ważny głos
W 2024 roku Lila poinformowała o swojej współpracy z Mattel - słynną firmą produkującą zabawki, w tym kultowe lalki. Tak powstała pierwsza Barbie z pompą insulinową, a twarzy użyczyła jej właśnie córka Kate Moss. Lila od wielu lat choruje bowiem na cukrzycę typu 1 i nigdy tego nie ukrywała - wręcz przeciwnie. Pozuje z widocznym sprzętem monitorującym i działa na rzecz podnoszenia świadomości na temat choroby, z którą, według szacunków, żyje około 8,4 mln osób na świecie.
"Otrzymałam mnóstwo wiadomości od osób, które pisały, że pomogłam im lub ich bliskim poczuć się lepiej ze sobą, poczuć, że ktoś ich reprezentuje. Jestem szczęśliwa, że mogę to robić" - mówiła Lila Moss w jednym z wywiadów.
Córka Kate Moss pokazuje, że jej sukces to nie tylko kwestia nazwiska
Lila Moss zaczynała z ogromnym kapitałem - nazwiskiem, kontaktami i zapleczem, jakiego nie ma większość debiutujących modelek. Wygląda jednak na to, że potraktowała ten bagaż jako start, a nie metę - skorzystała z niego maksymalnie, doprawiła ciężką pracą, a dziś ma na koncie kampanie największych domów mody i własną firmę przynoszącą milionowe zyski. A Barbie z cukrzycą typu 1 przysporzyła jej szczególnej sympatii.






