Kolejna metamorfoza Dawida Ogrodnika. Tak pracuje nad nową rolą
Dawid Ogrodnik nie zwalnia tempa - ostatnio często można go spotkać na siłowni, gdzie przygotowuje się do nowego filmowego wyzwania. Aktor znany z totalnego zaangażowania znów idzie na całość - by uzyskać sylwetkę idealnie odpowiadającą jego bohaterowi, ćwiczy 3 razy w tygodniu i pilnuje diety. W rozmowie z Kamilą Ryciak zdradza też, jakie było największe wyzwanie, jeśli chodzi o zmianę wyglądu do roli.

Genialny aktor, który stapia się z bohaterami w jedno
Dawid Ogrodnik od lat uchodzi za jednego z najbardziej wszechstronnych i bezkompromisowych aktorów swojego pokolenia. Laureat najważniejszych polskich nagród filmowych - dwukrotnie Orła za główną rolę męską, wielokrotnie nagradzany w Gdyni, wyróżniony Paszportem "Polityki" i Nagrodą im. Zbyszka Cybulskiego - zbudował pozycję artysty, który nie boi się ról granicznych, trudnych i wymagających absolutnego aktorskiego zanurzenia. Od "Jesteś Bogiem", przez poruszające "Chce się żyć", aż po wybitną kreację Tomasza Beksińskiego w "Ostatniej rodzinie", Ogrodnik wielokrotnie udowadniał, że potrafi całkowicie zniknąć w postaci, nadając jej niezwykłą prawdę i emocjonalną głębię.
Jego talent doceniany jest nie tylko w kinie, ale także w teatrze i serialach - od nowoczesnych inscenizacji w teatrze po kultowe produkcje telewizyjne, takie jak "Rojst". Ogrodnik konsekwentnie wybiera role, które stają się wydarzeniami artystycznymi, a każda kolejna kreacja potwierdza jego wyjątkową intuicję, wrażliwość i aktorską odwagę. Nic więc dziwnego, że każda nowa rola z jego udziałem budzi duże oczekiwania.
Ogrodnik przygotowuje się właśnie do kolejnej roli, od wielu tygodni regularnie pojawia się na siłowni, gdzie pod okiem trenera pracuje nad formą i sylwetką. Na jednym z takich treningów pojawiła się Kamila Ryciak.
Dawid Ogrodnik przygotowuje się do nowej roli
Dawid zauważył, że to pierwszy raz, gdy ekipa jakiegoś programu towarzyszy mu w przygotowaniach do roli. Nie ociągał się przy tym i wkrótce razem z naszą reporterką nie tylko podnosił ciężarki, ale i rozmawiał o karierze i czekających go wyzwaniach.
Ale zanim rozmowa dotknęła przyszłych projektów, Kamila zapytała Dawida o film, który już niedługo będzie można oglądać w kinach - mowa o 3. część obrazu "Piep*zyć Mickiewicza". Ogrodnik wciela się w nim w postać polonisty, Jana Sienkiewicza. Co prawda rola ta nie wymagała od aktora treningu na siłowni, ale - jak sam zauważył - jak każda kreacja, której się podejmuje, ta również wymagała odpowiedniego przygotowania. A ponieważ film traktuje o perypetiach wchodzących w dorosłość młodych ludzi, z którymi bohater Ogrodnika spotyka się jako nauczyciel, przydały się rozmowy z żoną Dawida, Pauliną Bernatek-Ogrodnik, która jest psycholożką.
Dawid Ogrodnik może liczyć na żonę: "Nieoceniona pomoc"
"Siedzieliśmy i zastanawialiśmy się wspólnie z moją żoną psycholożką i z reżyserką, jak te aspekty wszystkie, że tak powiem, kondycji psychofizycznej bohaterów możemy zawrzeć, żeby one gdzieś korelowały z tym, co jest prawdą w naszej służbie zdrowia. Nie są to tematy łatwe, bo tak, jak jesteśmy w różnych okresach życiu, tak to życie się zmienia i zaczynamy zwracać uwagę na zupełnie inne aspekty. I tak jak pierwsza i druga część to było zupełnie coś innego, w drugiej części pojawił się aspekt osób z obszaru autyzmu, to trzecia część jest o dorastaniu, o wchodzeniu w relacje, o te pierwszych miłościach (...). I to jest fajne w tym filmie, że obserwujemy nie tylko ten tor dzieciaków, tylko też widzimy, jak sobie próbują poradzić dorośli" - opowiadał filmowy polonista.

Kamilę Ryciak zaintrygował wątek wparcia żony, psycholożki, na etapie przygotowywania się Dawida Ogrodnika do wymagających ról.
"Wydaje mi się, że może i pomagać naprawdę >>rozklepać<< twoją postać na czynniki pierwsze" - zauważyła nasza reporterka, ale aktor sprostował, że najgłębsze rewiry podczas pracy nad postacią są zarezerwowane wyłącznie dla niego. Podkreślił, że etap pracy nad rolą jest dla niego momentem intymnym i wymagającym skupienia.
"To jest mój świat prywatny"
"Aż tak nie, ja jej tak głęboko nie wpuszczam, bo to jest jakiś mój świat prywatny, mój świat intymny i ja lubię z bohaterem siedzieć sam i nie lubię, jak ktoś mi przejmuje jakąkolwiek część" - podsumował Ogrodnik, dodają jednocześnie, że z żoną konsultuje raczej świat zewnętrzny, w którym obraca się jego bohater. Przy okazji filmu, który można teraz ogladać w kinach, partnerka aktora wyjaśnia mu więc różne rzeczy związane z funkcjonowaniem sektora ochrony zdrowia.
"Tutaj jej pomoc jest nieoceniona" - podkreślił aktor.
Nowa rola Dawida Ogrodnika: "Czy to będzie Dawid Ogrodnik bez koszulki?"
Tymczasem aktor przygotowuje się do nowej roli, a częścią te pracy są regularne treningi na siłowni. Jak zauważyła Kamila Ryciak, w kolejnej produkcji zobaczymy więc Dawida w nieco innym wydaniu.
"Tak, to będzie Dawid Ogrodnik bez koszulki" - potwierdził aktor, by następnie zdradzić, nad jakim filmem pracuje.
"To będzie adaptacja książki Marka Waranieckiego, >>Głowa Kasandry<<" - zdradził, przechodząc do prezentacji swego trenera, Piotra Schmidta - osoby, która przyczynia się do jego fizycznej metamorfozy.
Czego więc możemy się spodziewać po zakończeniu cyklu treningowego? Jak zauważył trener Dawida, aktor jest już na półmetku, jeśli chodzi o szlifowanie formy.
"Guilty pleasure" Ogrodnika
"Aktualnie jesteśmy w połowie drogi, aby osiągnąć taką sylwetkę, o której rozmawialiśmy na samym początku, czyli troszeczkę sportowa, lekko wychudzona, tak żeby oddać to, co będzie w scenariuszu" - mówił trener Dawida, chwaląc jego zaangażowanie: "Wydaje mi się, że Dawid, póki co, jest dość mocno zmotywowany. Zobaczymy, jak to będzie przez kolejne dwa miesiące, bo to jest końcówka, to będzie naprawdę ciężko" - podsumował.
Na koniec rozmowy Kamil Ryciak zapytała, jak często gwiazdor zagląda na siłownię. Okazało się, że treningi Dawida są bardzo regularne i częste.
"To jest takie moje guilty pleasure. Trzy razy w tygodniu, o dziewiątej rano i robota musi być wykonana, żeby ten progres był. Fajnie się ćwiczy z trenerem, bo on zadba o wszystkie rzeczy, o które ja nie zadbam".
Dawid Ogrodnik do roli przytył 30 kg
Ogrodnik jest znany z tego, że maksymalnie angażuje się w każdą postać, którą gra na ekranie. Jego aktorskie emploi wymagało wielokrotnych zmian wyglądu, które łączyły się z huśtawkami wagi.
Dawid przypomniał więc, że zdarzało się, iż musiał w krótkim czasie przytyć - tak było podczas przygotowywania się do roli księdza Jana Kaczkowskiego.
"Różnica między >>Chcę się żyć<<, gdzie miałem 53 kilogramy, a Janem Kaczkowskim, to jest ponad 30 kilogramów" - wspominał aktor. "Teraz, mimo tego, że mam dosyć duże mam doświadczenie, jeszcze w międzyczasie przecież i Najmro, i Ikar, to też szybko trzeba było zbijać" - mówił, podkreślając zasługi trenera w całym procesie.
"To jest człowiek, któremu ufam, który wiem, że to zrobi i widzę, jak to idzie, ponieważ ja sam o to nie zadbam. Ja muszę się tylko trzymać i tak ustawić głowę, żeby wieczorem, jak przyjdzie pomysł na kubełek lodów, czy ciasteczko, to spać, woda" - śmiał się aktor, co Kamila Ryciak skwitowała stwierdzeniem:
"Ale teraz jest mój ulubiony moment w treningu. Po pierwsze koniec, a po drugie ten moment, kiedy można pójść jeść" - podsumowała optymistycznie. "I myślę, że to jest właśnie ten moment, kiedy możemy pójść na śniadanie" - zauważyła.
"To też jest w naszym rytuale. My robimy trening, a potem na szameczkę pyszną" - wspomniał Dawid Ogrodnik.
Trzymamy więc kciuki za treningi i czekamy na nowy film z Dawidem Ogrodnikiem.
Zobacz też:






