Dawno niewidziana Julia Wróblewska w poruszającym wyznaniu. "Jedna z ważniejszych decyzji w moim życiu"
"Jedna z ważniejszych decyzji w moim życiu", wyznaje Julia Wróblewska. W "halo tu polsat" dawno niewidziana gwiazda opowiedziała, co stało za jej nieobecnością w mediach. Otworzyła się też na temat swojej wczesnej kariery. Mało kto zdaje sobie sprawę, że właśnie tak wyglądają realia młodych aktorów.

Ma dopiero 27 lat, a na swoim koncie już 14 ról filmowych, 6 serialowych, 5 występów w teledyskach, a także udział w programie "Taniec z Gwiazdami". I pewnie jej portfolio byłoby jeszcze bogatsze, gdyby nie problemy, z którymi musiała się zmagać. Julia Wróblewska karierę zaczęła wcześnie - zachwyciła nas w hitach takich jak "Tylko mnie kochaj" czy "Listy do M.". Z czasem stała się nie tylko aktorką, ale też osobowością internetową, a potem nagle zniknęła. Teraz wróciła i odważnie mówi o tym, co ją spotkało.
Julia Wróblewska w szczerym wywiadzie z Agnieszką Hyży. Tak naprawdę wyglądały początki jej kariery
Poznaliśmy ją, gdy była pociechą, teraz jest dorosłą, piękną kobietą, która wkrótce zamieszka ze swoim partnerem. "Żeby być tutaj ze mną na kanapie przeszłaś bardzo długą, trudną, wyboistą drogę", powiedziała Agnieszka Hyży na początku rozmowy. Nasza prowadząca przypomniała, że widzowie pokochali Julię Wróblewską 20 lat temu i nikt nie spodziewał się, że tamta słodka Julka będzie musiała później tyle przejść.
Wróblewska, mimo wszystko, bardzo dobrze wspomina początki swojej kariery. "To była dla mnie przygoda, to była zabawa", mówiła, ale dodała, że mały człowiek nie jest w stanie ani przewidzieć, ani nawet zrozumieć konsekwencji, które wiążą się z zawodem, w jaki wchodzi i popularnością, która za nim idzie. "Wspomnienia z wczesnych lat mam naprawdę piękne", podkreśliła.
Wspomniane konsekwencje w końcu jednak przyszły i były dotkliwe. Nasza gościni wspominała, że kiedy zaczynała się zmieniać, wszyscy nadal widzieli w niej tamtego malucha. "Ciężko było mi dorosnąć, ciężko było mi popełniać błędy, bo wydawało mi się, że wszystko było relacjonowane, każde moje zachowanie, każde moje potknięcie. I bardzo mi brakowało takiej prywatności i bezpiecznej przestrzeni w tamych czasach", wyznała.

Wyznała, jak wygląda rzeczywistość młodych aktorów. Mało kto zdaje sobie z tego sprawę
Zanim Julia Wróblewska usiadła do rozmowy z Agnieszką Hyży, widzowie "halo tu polsat" zobaczyli poruszający wywiad z Dodą, która mówiła m.in. o samotności w show-biznesie. Nasza gościni nie doświadczyła takiego uczucia - dokuczało jej coś innego: "Czułam się niezrozumiana. Moi równieśnicy prowadzili zupełnie inny tryb życia, zajmowali się szkołą, bieganiem po podwórku, a ja zajmowałam się chodzeniem do pracy. Czasami w godzinach szkolnych, czasami po szkole, czasami w nocy, czasami w weekendy".
Julia mówiła, że udało jej się doświadczyć też pewnej normalności - wizyt u dziadków, czy wyjazdów na wakacje, ale zawsze towarzyszyła jej niepewność, czy za chwilę nie będzie musiała wracać na plan. "Nagle byłam ściągana z wakacji do pracy, ponieważ trzeba było coś dograć", wyznała.
"Jedna z ważniejszych decyzji w życiu". Julia Wróblewska otwiera się na temat swojego leczenia
Jak mówiła Agnieszka Hyży, zwłaszcza dzisiaj, gdy najmłodsi zmagają się z coraz większą liczbą kryzysów, świadectwo Julii jest szalenie ważne. "Publicznie powiedziałaś o tym, że przyszedł dzień, w którym zdecydowałaś się na dłuższy czas zniknąć z normalnego życia, bo zdecydowałaś się pójść do ośrodka terapeutycznego", powiedziała nasza prowadząca.
"Uważam, że to była jedna z ważniejszych decyzji w moim życiu", odpowiedziała Julia Wróblewska. "Poszłam tam dobrowolnie i z motywacją, żeby troszeczkę ustabilizować swoje zdrowie i nie żałuję tej decyzji absolutnie", dodała.
Pobyt w specjalistycznym ośrodku przyniósł jej nawet więcej niż oczekiwała, bo oprócz wspomnianej stabilizacji zdrowia, mogła w końcu dobrze poznać samą siebie. "Nie do końca wiedziałam kim jestem", przyznała i wyjaśniła, że przez to jak wcześnie zaczęła wykonywać zawód aktorki, nauczyła się przyjmować różne role także w prywatnym życiu. "Nauczyłam się, że nie do końca rozumiem kim jestem, co lubię, co chce... Ile z tego to jest taka tożsamość wykreowana pod media, a ile z tego to jestem ja. Miałam czas na taką głębszą refleksję", kontynuowała nasza gościni.
Nigdy nie miała żalu do rodziców. "To ja chciałam zostać w show-biznesie"
"Sama jestem mamą i gdy tak cię słucham, od razu mam przed oczami moją córkę", wspomniała Agnieszka Hyży. Nasza prowadząca chciała wiedzieć, czy dzisiaj, po latach Julia Wróblewska czuje żal czy pretensję do swoich rodziców, którzy przecież musieli wyrazić zgodę na to, aby tak wcześnie weszła w świat show-biznesu. A może wręcz przeciwnie, jest im wdzięczna za wsparcie?
"Nie mam żadnego żalu. Wydaje mi się, że to ja byłam takim motorem napędowym, to ja chciałam w tym show-biznesie zostać. [...] Bardzo nalegałam na moją mamę, że lubię grać. [...] To była moja decyzja, może nie w pełni świadoma tego, jak się rozwinie, ale moja", zdecydowanie podkreśliła Julia Wróblewska.
Również jej decyzją, chociaż podjętą razem z lekarzem, było poddanie się opiece w ośrodku. Teraz, jak widzimy w "halo tu polsat", po długiej nieobecności wraca, ale jest już trochę inną osobą i inną drogę sobie wytyczyła.
Dawno nie widziana Julia Wróblewska. Dzisiaj gwiazda kinowych hitów zajmuje się zupełnie czym innym
"Próbowałam znaleźć swoją drogę i potrzebowałam odpocząć od tych świateł i obserwowania. Dlatego zanurzyłam się trochę w sobie i obrałam inną ścieżkę", mówiła nasza gościni, która dzisiaj zawodowo zajmuje się obszarem IT i pracuje głównie przed komputerem. I co ważne - wcale nie tęskni za tym blaskiem fleszy.
"Wybrałam swoją drogę świadomie. Podoba mi się ta sprawczość którą teraz mam, ta kontrola, że mogę decydować, co ja chcę pokazać, o czym ja chcę mówić", przyznała Julia Wróblewska, a nasza prowadząca dodała, że to jest jeden z powodów, dla których nie ujawnia danych swojego partnera.
Z tym człowiekiem Julia Wróblewska jest szczęśliwa i planuje wspólną przyszłość. Nie mówi, że miłość ją uratowała, ale przekonuje: "Dała mi dużo stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa partnerstwa. [...] W tej relacji nie muszę udawać kogoś, kim nie jestem, mogę być sobą i nie muszę za to przepraszać".
A dzisiaj, mając ten bagaż doświadczeń, co powiedziałaby innym dziewczynom i kobietom, córkom, synom i ich rodzicom?
"Jeżeli zmagają się z problemami, to warto o nich powiedzieć", odpowiedziała od razu. "Nie zamykać się w sobie, nie udawać, że są silne. [...] A rodzicom powiedziałabym, żeby nie bagatelizowali tego tematu", dodała.
Na koniec rozmowy Agnieszka Hyży przypomniała ważny kontakt, o którym my też pragniemy napisać: jeżeli zmagasz się z kryzysem, możesz skorzystać z całodobowego numeru 116 123 dla dorosłych lub 116 111 dla młodszych osób.






