Nikomu nieznany stolarz przypadkiem dostaje rolę w wielkim kinowym hicie i jego życie zmienia się o 180 stopni. To jedna z ciekawszych historii w stylu "od zera do milionera", ale niestety, nie jest prawdziwa. Bo Harrison Ford wcale nie znalazł się przypadkiem w "Gwiezdnych Wojnach", a aktorem, chociaż na początku nawet nie wymieniano go w napisach końcowych, był na długo przed kultową rolą Hana Solo. Poza tym miał mocne "plecy" w branży filmowej, które zdobył po części dzięki talentowi aktorskiemu, a po części dzięki... umiejętnościom stolarskim.
Harrison Ford nie zaczynał jako stolarz, ale właśnie tak utrzymywał rodzinę
Harrison Ford urodził się 13 lipca 1942 w Chicago. Dorastał na przedmieściach tego miasta, udzielał się w skautingu (co można porównać do polskiego harcerstwa), uczęszczał do Maine East High School w Park Ridge w Illinois i był spikerem szkolnego radia. Na swoje pierwsze zajęcia z aktorstwa poszedł po to, aby przełamać nieśmiałość (lekcje musiały być niezwykle skuteczne...) i granie od razu mu się spodobało. Później rozpoczął naukę w Ripon College w Wisconsin, ale w 1964 roku przerwał ją i wyjechał do Los Angeles.
W Kalifornii starał się o pracę lektora w radiu, a gdy jej nie dostał, podpisał kontrakt z wytwórnią Columbia Pictures na niewielkie role w filmach. Ówczesny szef firmy Jerry Tokovsky nie dawał mu jednak większych szans, a jego niepochlebna opinia sprawiła, że młody Ford trafił na sam koniec listy płac wytwórni. Pierwsze filmowe występy (w 1966 i 1967 roku) były tak niewielkie, że nawet nie wymieniano go w napisach końcowych. Później pracował dla Universal Studios, ale epizody, które dostawał, nadal nie przynosiły większych pieniędzy. A że w tym czasie miał już żonę (Mary Marquardt, swoją pierwszą żonę, poślubił w 1964 roku) i dwóch synów (Benjamin urodził się w 1967, a Willard 2 lata później), musiał znaleźć coś, dzięki czemu byłby w stanie utrzymać rodzinę.
Nie wiadomo, dlaczego wybrał akurat ciesielkę. Wiadomo za to, że tajniki zawodu stolarza poznawał najpierw z wypożyczonych z biblioteki książek, stolarska pasja pozostała z nim po dziś dzień i to właśnie ona otworzyła mu drzwi do wielkiej hollywoodzkiej kariery.
W jednym z wywiadów cytowanych w książce Brada Duke’a "Harrison Ford: The Films" o tym momencie swojego życia mówił tak:
"Mogłem wykarmić rodzinę i miałem możliwość dobierania ról z tego, co mi zaproponowano. Mogłem sobie pozwolić na to, żeby poczekać, aż pojawi się coś lepszego, ale nigdy nie zrezygnowałem z ambicji, by zostać aktorem. Byłem sfrustrowany, ale nigdy nie czułem się przez swoją frustrację pokonany".
Zobacz też: W kultowym filmie Richard Gere postawił jeden warunek. Poszło o scenę w wannie
Najwięksi reżyserzy zatrudniali go do prac stolarskich. Później dostał swoją wielką szansę
Poniekąd dzięki ciesielce trafił do filmów Francisa Forda Coppoli, bo w "Rozmowie" i "Czasie apokalipsy", owszem, dostał epizodyczne role, ale na planie obu produkcji pracował przede wszystkim jako stolarz. Coppola docenił talent stolarski Forda tak bardzo, że nawet zlecił mu wykonanie drewnianych drzwi w swoim domu. I właśnie podczas tej "fuchy" aktor poznał reżysera George’a Lucasa, z którym później współpracował. W talent Forda bardzo mocno wierzył producent filmowy Fred Roos i to on namówił Lucasa, aby zatrudnił go w filmie "American Graffiti" z 1973 roku, a potem także do pracy przy "Gwiezdnych wojnach", ale tym razem nie jako aktora, ale właśnie stolarza. Jak to się stało, że w końcu dostał rolę Hana Solo?
No cóż, skoro już był "pod ręką" i miał doświadczenie aktorskie, to przyszedł moment, w którym mógł się przydać. Lucas przesłuchiwał kandydatów do filmu w specyficzny sposób, bo trójkami. Chciał znaleźć takich ludzi, którzy będą świetnie ze sobą współgrać jako Luke, Leia i Han. Zależało mu na nowych twarzach. Kompletnie nie myślał wtedy o zatrudnianiu Harrisona Forda (bo już wcześniej u niego wystąpił).
Traf chciał, że podczas jednego z przesłuchań zabrakło osoby do odczytania kwestii Hana Solo. Fred Roos zaproponował wtedy, aby właśnie Ford przeczytał tekst. I tak okazał się lepszy od Ala Pacino, Sylvestra Stallone’a i innych gwiazd typowanych do tej roli. A po latach wspominał, że nie miał żadnych oczekiwań i był kompletnie zaskoczony, gdy zaproponowano mu angaż.
Podobno duży wpływ na decyzję Lucasa miało poczucie humoru Forda. Można w to uwierzyć, patrząc na kreacje aktora zarówno w "Gwiezdnych Wojnach", jak i w całej serii przygód Indiany Jonesa. A dzisiaj w wieku prawie 83 lat Harrison nadal zajmuje czołowe miejsca w top listach amerykańskich gwiazd, w tym ciągle jest jednym z najbardziej dochodowych aktorów. Sam również dorobił się ładnego majątku, a swoje pieniądze lokuje nie tylko w nieruchomości.

Harrison Ford zgromadził majątek warty 300 mln dolarów. W tym kilka samolotów, które sam pilotuje
Długa droga na szczyt opłaciła się i chociaż dowodzi tego sama sława Harrisona Forda i wszystkie jego kolejne genialne role, to trzeba wspomnieć o bardzo wymiernym aspekcie jego aktorstwa, czyli pieniądzach.
Według Celebrity Net Worth słynny Indiana Jones zgromadził majątek warty 300 milionów dolarów (czyli jakieś 1,3 miliarda złotych, w zależności od aktualnego kursu dolara). Od 24 lat jest związany z Calistą Flockhart, aktorką znaną głównie z roli Ally McBeal, której majątek szacowano na 30 milionów dolarów.
Zobacz też: Różnica wieku nie była przeszkodą. Od prawie 24 lat tworzą jeden z najpiękniejszych związków w Hollywood
Z aspirującego aktora i świetnego stolarza z biegiem lat Ford zmienił się też w prawdziwego biznesmana "z głową na karku" i doskonale wie, w co inwestować swoje pieniądze, kiedy coś kupić, a kiedy sprzedać. Przez jego ręce przewinęły się trzy domy w Los Angeles, nadal posiada penthouse w Nowym Jorku oraz zachwycające ranczo w Wyoming.
To ostatnie kupił jeszcze w latach 80. i, jak mówił w jednym z wywiadów, gdy po raz pierwszy zobaczył posiadłość w Jackson Hole w górach Teton, wiedział, że to będzie jego miejsce na ziemi. Ranczo zapewnia mu też odrobinę prywatności i wytchnienia od blasku fleszy. Dlatego tak bardzo lubi tam latać... pilotowanymi przez siebie samolotami.
Lotnictwo jest jego wielką pasją i podobno pierwsze lekcje pilotażu brał jeszcze, zanim został Hanem Solo. Dzisiaj helikopter warty prawie 19 milionów dolarów jest (prawdopodobnie) najdroższą ruchomością, którą posiada. A tuż po niej plasuje się średniej wielkości odrzutowiec biznesowy Cessna Citation Sovereign za około 18 milionów. A to tylko dwie najdroższe z całej kolekcji latających maszyn, jaką posiada Harrison Ford. Na samolotach wcale się nie kończy. Aktor ma całą kolekcję motocykli, w tym dwa marki Harley Davidson i pięć BMW.
Harrison Ford nawet po osiemdziesiątce potrafił nas zaskoczyć. Trudno wyobrazić sobie nobliwego starszego pana, jakim przecież powinien być, w roli... wściekłego Hulka. Ale właśnie takiego możemy go zobaczyć w filmie "Kapitan Ameryka. Nowy wspaniały świat" (konkretnie gra prezydenta, który ma swoją drugą, nieokiełznaną naturę). Mając świadomość tego, jak wyglądały jego początki i jak aktorstwo mieszało się w jego życiu ze stolarką, możemy sobie wyobrazić, jak kończąc zdjęcia do filmu, siada za sterami jednego ze swoich kilku samolotów, leci na ranczo, zaszywa się z dala od świata i struga coś z drewna. I to jest dopiero świetna historia.

Zobacz też: Zanim został hollywoodzkim aktorem, był... pomocnikiem grabarza. Tego nie wiecie o Bradleyu Cooperze







