Co zamiast cukru? Świeża stewia słodzi, ale nie tak samo
Każdy, kto próbował ograniczać lub eliminować cukier z diety zna stewię, bo produkuje się z niej popularny słodzik. Ale słodzenie świeżymi liśćmi rośliny to coś nowego, przynajmniej w polskim internecie.
Okazuje się, że viralowy patent nie jest żadnym wymysłem naszych czasów, tylko ma długą tradycję. Rzeczywiście, można zerwać listek z parapetu i wrzucić go do herbaty. Nie można jednak trzymać się zasady "listek zamiast łyżeczki cukru", bo stewia nie słodzi z tą samą mocą, a jej słodycz zależy m.in. od warunków uprawy.
Jest jeszcze coś. Herbata ze stewią, owszem, będzie słodka, ale jej właściwości nieco się zmienią. I właśnie to entuzjaści metody zwykle pomijają.

Jak smakuje stewia? Domowy sposób działa, ale pojawia się haczyk
Jeśli spodziewamy się dokładnie takiej słodyczy jak po zwykłym cukrze, możemy być rozczarowani.
Sacharoza daje stosunkowo czysty smak. Glikozydy występujące w stewii odbieramy inaczej. W zależności od ich rodzaju słodycz może dłużej pozostawać w ustach, a obok niej pojawia się czasem posmak gorzkawy, ziołowy lub kojarzący się z lukrecją. Badania potwierdzają, że różne glikozydy stewii bardzo wyraźnie różnią się pod tym względem.
Szczególnie stewiozyd może pozostawiać gorzkawo-lukrecjowy finisz. Z kolei inne związki, np. rebaudiozydy D i M, dają "czystszą" słodycz i krótszy posmak. To właśnie dlatego przemysł spożywczy nie traktuje wszystkich składników stewii jednakowo.
Dlatego liść zerwany z doniczki może smakować inaczej niż słodzik ze sklepu. W gotowych produktach wykorzystuje się odpowiednio dobrane i oczyszczone glikozydy stewiolowe. W świeżym liściu mamy natomiast naturalną mieszaninę wielu składników rośliny.
Zobacz też: Babcia miała rację. Płukanka z szałwii może przyciemnić siwe włosy - nauka wyjaśnia, jak to działa
Dlaczego mimo to warto hodować stewię w domu?
Stewie wcale nie musi słodzić tak samo jak cukier, aby być przydatna. Możemy zerwać jeden czy dwa świeże listki do herbaty, a nadmiar zbiorów wysuszyć i używać później - to bardzo wygodne i atrakcyjne dla wszystkich, którzy lubią "parapetowe" ogródki. Co więcej, znajdzie się wiele osób, które stwierdzą, że lekko ziołowy smak jest zaletą, a nie wadą.
Największa zaleta stewii hodowanej w domu jest bardzo praktyczna: nie musimy kupować ani suszonego ziela, ani produkowanego fabrycznie słodzika. Mamy swój, naturalny i prawie za darmo.
Zobacz też: Babcie robiły z niej przetwory i syrop. Wykorzystaj sezon na jarzębinę
Jak uprawiać stewię na parapecie? Warto zacząć właśnie we wrześniu
Jeżeli chcemy rozpocząć przygodę ze stewią, warto to zrobić właśnie teraz - we wrześniu można kupić gotową sadzonkę.
Stewia lubi dużo światła oraz przepuszczalne podłoże. Doniczka powinna mieć otwory odpływowe, bo roślina źle znosi stojącą przy korzeniach wodę. Podlewamy ją regularnie, ale nie zostawiamy ziemi stale mokrej.
Najlepsze miejsce dla stewii to bardzo jasny, południowy lub południowo-zachodni parapet. Niestety jesienią i zimą roślina ma znacznie mniej naturalnego światła, dlatego może rosnąć wolniej i dawać mniej nowych liści. Jeśli jednak zapewnimy jej jasne stanowisko i nie będziemy przelewać korzeni, warto spróbować ją przezimować.
A potem pozostaje już najprzyjemniejsza część eksperymentu: zerwać listek, wrzucić go do herbaty i samemu sprawdzić, czy ta trochę inna niż cukrowa słodycz przypadnie nam do gustu.







