Kolejny krem, nowe serum, następny balsam, jeszcze jedna odżywka. Do tego nowa pomadka, czwarty cień do powiek i trzeci podkład, bo wydaje się nam, że będzie lepszy od tych ostatnich. Znacie to? Od nadmiaru kosmetyków wasza łazienkowa szuflada puchnie, część już się w niej nie mieści. Do organizerów trudno wcisnąć choćby szpilkę - wciąż nowe kosmetyki zabierają nam miejsce, a my wydajemy pieniądze na kolejne, choć poprzednich jeszcze nie zużyliśmy. Takie zjawisko jest coraz powszechniejsze, a fakt, że warto byłoby coś z nim zrobić, sprawił, ze w sieci powstał trend, będący odpowiedzią na przesadną konsumpcję. Trend ów nazywa się dość tajemniczo - "Project Pan". Na czym polega i o co w nim w ogóle chodzi?
Na czym polega Project Pan? TikTok wraca do zasady naszych mam
Choć dalecy jesteśmy od uznania genialności wielu trendów wywodzących się z TikToka, ten wydaje się naprawdę sensowny. I choć nazwa "Project Pan" może brzmieć trochę dziwnie, kryje się za nią bardzo prosta zasada. Zacznijmy od tego, co znaczy nazwa trendu. Otóż w języku angielskim "pan" oznacza metalowe denko opakowania kosmetyku, na przykład pudru, różu czy cienia do powiek. "Hit pan" natomiast to moment, kiedy zużyjemy tak dużo produktu, że zaczyna być widać dno opakowania. Stąd właśnie wzięła się nazwa trendu. Project Pan polega na świadomym zużywaniu kosmetyków, które już mamy, zamiast ciągłego kupowania nowych. Dotyczy to nie tylko pudrów czy cieni, ale też kremów, balsamów, szminek, podkładów czy kosmetyków do włosów. Mówiąc najprościej: najpierw wykorzystujemy to, co stoi już w łazience lub kosmetyczce, a dopiero potem kupujemy kolejne.
W praktyce trend ten wygląda tak, że jego uczestnicy robią w mediach społecznościowych przegląd kosmetyczki. Wybierają przy tym kilka lub kilkanaście produktów, które chcą wykończyć, i przez kolejne tygodnie dokumentują postępy. Często łączą Project Pan z zasadą "no buy" albo "low buy", czyli całkowitym lub częściowym wstrzymaniem się od kupowania nowych kosmetyków, dopóki podobny produkt nie zostanie zużyty. Na TikToku pojawiają się więc nie kolejne haule (czyli pokazy zakupów), lecz zdjęcia coraz większego wgłębienia w różu, kończącej się pomadki czy pustych opakowań.

Najciekawsze jest to, że trend ten jest powrotem do bardzo starej zasady naszych mam i babć, która brzmiała "najpierw zużyj, potem kup nowe". Dzisiaj Project Pan jest przedstawiany jako reakcja na nadmiar, zakupy pod wpływem influencerów i kosmetyczne "must have". "Washington Post" nazwał go wręcz przeciwieństwem kultury konsumpcji - zamiast pokazywania kolejnych zakupów satysfakcję daje wykorzystanie do końca tego, co już mamy i czego regularnie używamy.
Warto dodać, że trend, o którym mówimy, nie narodził się teraz na TikToku. Filmy typu "pan" i "use it up" funkcjonowały już wiele lat temu na YouTubie, a społeczności Project Pan działały również na Reddicie. TikTok nadał mu po prostu nowe życie; na początku 2026 roku #ProjectPan2026 był już wyraźnym trendem BeautyToka.
Zobacz też: Dodaj te kosmetyki do pielęgnacji po lecie. Dojrzała skóra odzyska miękkość i sprężystość
Jak uporządkować kosmetyki i zacząć własny Project Pan?
Nie musicie brać udziału w trendzie on line, by z niego skorzystać z korzyścią dla swego portfela i porządku w łazience oraz kosmetyczce. Taki "Projekt Pan" możecie sobie zrobić sami w domu. Jeśli macie szafę pełną starych kosmetyków i czujecie, ze nie panujecie już nad ich ilością, pra na porządki.
Wyjmij wszystko z szafek i szuflad
Najłatwiej zacząć od wyjęcia wszystkiego z szafki, kosmetyczki i szuflad. Dopiero kiedy zobaczymy całą zawartość w jednym miejscu, przekonamy się, ile naprawdę mamy kremów, podkładów, pomadek czy maseczek. To dobry moment, by podzielić kosmetyki na kilka grup: pielęgnację twarzy, ciała i włosów, makijaż oraz produkty "na specjalne okazje".
Posegreguj
Potem warto przejść do selekcji. W pierwszej kolejności odłóżmy kosmetyki, które są przeterminowane, zmieniły zapach, kolor albo konsystencję. W przypadku produktów oznaczonych symbolem otwartego słoiczka - na przykład 6M, 12M czy 24M - warto przypomnieć sobie, kiedy zostały otwarte. Jeśli nie mamy pewności, a kosmetyk wygląda lub pachnie inaczej niż wcześniej, lepiej go nie używać.
Zobacz, czego masz najwięcej
Kolejny krok to sprawdzenie, czego mamy najwięcej. Trzy otwarte kremy do twarzy, kilka podobnych szminek czy pięć balsamów do ciała to sygnał, że właśnie te produkty powinny trafić do naszego domowego "Project Pan". Nie chodzi o to, by zmuszać się do używania kosmetyku, którego nie lubimy, ale żeby w pierwszej kolejności sięgać po rzeczy już rozpoczęte, zamiast otwierać kolejne opakowania.
Weź koszyk albo pudełko i wybierz kosmetyki do szybkiego zużycia
Dobrym sposobem jest postawienie w łazience małego koszyka lub pudełka z produktami "do zużycia w pierwszej kolejności". Można włożyć do niego jeden krem, serum, balsam, podkład, róż czy pomadkę i postawić je w łatwo dostępnym miejscu. Resztę kosmetyków warto schować. Dzięki temu każdego ranka nie wybieramy spośród kilkudziesięciu produktów, lecz korzystamy z kilku konkretnych i szybciej widzimy efekty.
Warto też wprowadzić prostą zasadę: nowy produkt otwieramy dopiero wtedy, gdy skończymy poprzedni z tej samej kategorii. To szczególnie dobrze działa w przypadku kremów, szamponów, tuszów do rzęs czy podkładów. Wyjątkiem mogą być kosmetyki używane zamiennie ze względu na porę roku lub potrzeby skóry. Na koniec dobrze zrobić małą listę braków. Dopiero po uporządkowaniu szafki może się okazać, że wcale nie potrzebujemy kolejnej pomadki czy serum, za to rzeczywiście kończy nam się krem z filtrem albo odżywka do włosów. Wtedy zakupy stają się bardziej świadome i łatwiej uniknąć kolejnych zapasów.
Project Pan nie powinien też oznaczać używania kosmetyków na siłę. Jeśli produkt podrażnia skórę, jest niehigieniczny albo po prostu nam nie służy, nie warto go "wykańczać" za wszelką cenę. Chodzi o to, by lepiej wykorzystywać to, co mamy - nie o bicie rekordów w zużywaniu kosmetyków.







