Ceny paliw - ile może kosztować benzyna Pb95 i olej napędowy?
Aleksander Pawlak, ekspert od rynków finansowych, przypomniał, że ropa kosztuje obecnie około 100 dolarów za baryłkę, podczas gdy jej historyczne maksimum wynosiło około 150 dolarów. Zwrócił też uwagę na ceny, które już można zobaczyć na stacjach: "Diesla już widziałem za 9 zł, jak jechałem do studia".
Ekspert uspokajał jednak, że wizja paliwa kosztującego 15 zł za litr, o której wspominał Olek Sikora, jest raczej niemożliwa.
"Myślę, że 15 zł jest mocno przesadzone, natomiast gdybyśmy dojechali do tych historycznych maksimów 150 dolarów za baryłkę ropy, to myślę, że 11-12 zł na pylonach możemy zobaczyć. To jest pesymistyczny scenariusz", przyznał nasz gość i wyjaśnił, że taka sytuacja może zaistnieć przy zaostrzeniu światowych problemów.
Na szczęście w przewidywaniach ekspertów są jeszcze dwie opcje: optymistyczna i neutralna.
Według tej pierwszej w ciągu najbliższych miesięcy cena benzyny Pb95 może sięgnąć około 6,10 zł, a oleju napędowego - 6,40 zł. Ten wariant, chociaż najbardziej byśmy go sobie życzyli, jest jednak niezbyt prawdopodobny, bo zakłada całkowite uspokojenie burzliwej sytuacji na świecie.
W wersji neutralnej zaś eksperci zakładają, że wkrótce cena Pb95 sięgnie ok. 7,80 zł za litr, a ON - 8,90 zł.
"8-9 zł to jest coś, do czego raczej powinniśmy się przyzwyczajać. Albo ten jeszcze gorszy, czyli właśnie to, że cena osiągnie to historyczne maksimum", mówił Aleksander Pawlak, ale podkreślał też, że wysokich cen nie należy utożsamiać z brakiem paliwa"
"Nie siałbym paniki, z tego względu, że rynek paliw jest rynkiem globalnym. Nie jest tak, że paliw zabraknie, to jest pierwsza ważna informacja".
Jak spalać mniej paliwa? Eco driving i proste triki na tańszą jazdę
Cena paliwa to coś, na co nie mamy wpływu. Możemy jednak wiele zrobić, żeby na paliwo wydawać mniej - i nie chodzi tu, bynajmniej, o zostawienie auta w garażu na stałe. Grzegorz Wójcik, doświadczony instruktor nauki jazdy, miał na ten temat jasne zdanie. "To się da zrobić", mówił.
"Musimy zacząć myśleć za kierownicą i wcześniej zdejmować nogę z gazu", przekonywał i tłumaczył, że zachowanie na drodze warto planować z wyprzedzeniem.
Planować powinniśmy także i to, kiedy z auta można rzeczywiście zrezygnować albo które krótkie wyjazdy da się ze sobą połączyć. "Ogromne ilości spalania pochłaniają jazdy na krótkie dystanse, na kilka kilometrów. 50 proc. paliwa idzie na krótkie dystanse, kiedy samochód dostaje podwójną dawkę paliwa, żeby się rozgrzać", tłumaczył instruktor.
Nasz gość podpowiedział też prosty sposób na zaoszczędzenie paliwa podczas dojeżdżania do świateł. "Dojeżdżamy do świateł, widzimy, że zapala się czerwone, zdejmujemy nogę z gazu. Nie wrzucamy na luz", mówił. Podczas jazdy na biegu puszczenie gazu może sprawić, że samochód przez chwilę zużywa bardzo niewiele paliwa lub nie zużywa go wcale. W mieście, gdzie świateł jest wiele, może to przełożyć się na konkretne oszczędności.
Co jeszcze? "Zwolnić. Opory powietrza pochłaniają ogromną ilość paliwa", powiedział Grzegorz Wójcik i wyjaśnił, że prawa fizyki sprawiają, że prędkość 80-90 km/h jest dużo bardziej ekonomiczna niż 140 km/h, przy której zachodzi dwukrotny wzrost oporów powietrza.
Dla spalania znaczenie mają też opony. Najtaniej jeździ się na tych z idealnym ciśnieniem i dopasowanych do pory roku.
Zaskakująco dużą różnicę robi również wyjęcie z auta niepotrzebnych "szpargałów" i zdemontowanie bagażnika dachowego, jeżeli nie jest nam na co dzień potrzebny.
"Trzydzieści parę procent wzrostu spalania powoduje bagażnik dachowy - to są dodatkowe opory powietrza. Każdy kilogram na pokładzie samochodu", przekonywał instruktor jazdy.
Jak oszczędzać na paliwie? Nawet 3 tys. zł rocznie dzięki zmianie nawyków
Ola Filipek zapytała, ile w takim razie możemy zaoszczędzić, stosując się do wszystkich sposobów poleconych przez naszego gościa.
"Same zmiany w zachowaniach za kierownicą mogą dać nam ze 3 tys. złotych rocznie, jeżeli jeździmy 10-15 tys. km rocznie. Jeżeli dołożymy do tego kondycję samochodu, czyli właściwą wymianę filtrów, olejów, pilnujemy ciśnienia w oponach, zdejmujemy bagażnik dachowy, jeżeli zwolnimy troszeczkę - nawet na autostradzie ze 140 do 130 km/h, to to są realne oszczędności, naprawdę", podsumował Grzegorz Wójcik.
Ostateczny rachunek zależy od samochodu, liczby przejeżdżanych kilometrów i stylu jazdy. Najważniejszy wniosek jest jednak prosty: nawet jeśli kierowca nie ma wpływu na cenę wyświetlaną na pylonie stacji, może mieć wpływ na to, jak szybko paliwo znika z baku.







