Choć wiele dawnych przesądów związanych z Bożym Ciałem odeszło już w zapomnienie, niektóre zwyczaje przetrwały do dziś i są wciąż kultywowane w wielu domach. To właśnie one przypominają, jak bogata była dawna polska tradycja i jak wiele znaczeń kryło się za świętami obchodzonymi przez naszych przodków.
Nie pożyczaj pieniędzy ani jedzenia
Jednym z najpopularniejszych ludowych przekonań było to, że w Boże Ciało nie powinno się niczego pożyczać. Dotyczyło to nie tylko pieniędzy, ale również żywności, narzędzi czy innych domowych rzeczy.
Nasi przodkowie wierzyli, że wraz z pożyczonym przedmiotem można "wynieść" z domu szczęście, dostatek i pomyślność. Szczególnie ostrożnie podchodzono do pieniędzy. Obawiano się, że ich pożyczenie tego dnia może zwiastować problemy finansowe w kolejnych miesiącach.
Kłótni lepiej było unikać
Boże Ciało uznawano za dzień, który powinien upływać w zgodzie i spokoju. W wielu domach starano się unikać sporów, podnoszenia głosu czy niepotrzebnych konfliktów.
Według dawnych wierzeń kłótnia w święto mogła przynieść pecha całej rodzinie. Mówiono nawet, że jeśli tego dnia dojdzie do poważnego sporu, przez resztę roku trudno będzie o zgodę między domownikami.
Pogoda miała zdradzać, jakie będzie lato
Dla naszych pradziadków czerwiec był wyjątkowo ważnym miesiącem. Od pogody zależały przecież przyszłe plony, a często również byt całej rodziny.
Nic więc dziwnego, że uważnie obserwowano niebo. Słoneczne Boże Ciało miało zwiastować dobre lato i udane żniwa. Z kolei deszcz lub gwałtowne burze budziły obawy o przyszłe zbiory. Takie prognozy nie miały oczywiście naukowego uzasadnienia, ale przez pokolenia były częścią wiejskiej tradycji.
Nasze babcie podnosiły je z ziemi. Miały przynosić szczęście
Dla dawnych pokoleń kwiaty i gałązki wykorzystane podczas procesji nie były zwykłą dekoracją. W wielu regionach Polski wierzono, że mają szczególne znaczenie. Po zakończeniu uroczystości zabierano je do domu, a czasem podnoszono również te, które pozostały na trasie procesji.
Najczęściej suszono je i przechowywano przez cały rok. Miały chronić domowników przed nieszczęściami, zapewniać pomyślność i przynosić szczęście rodzinie.
Szczególne znaczenie przypisywano brzozie
W niemal całej Polsce ołtarze na trasie procesji dekorowano gałązkami brzozy. Po uroczystości wiele osób zabierało je do domu.
Według ludowych wierzeń brzoza miała chronić przed piorunami, pożarami i innymi nieszczęściami. Często wkładano ją za obrazy, umieszczano na strychach albo przechowywano w budynkach gospodarczych.
Gałązki trafiały nawet na pola i do stodół
Dawniej życie było silnie związane z rytmem natury, dlatego wiele zwyczajów dotyczyło również upraw i zwierząt gospodarskich.
W niektórych regionach Polski gałązki z Bożego Ciała zanoszono na pola lub umieszczano w stodołach. Wierzono, że pomogą chronić zboża przed gradobiciem i zapewnią obfite plony. Zdarzało się także, że niewielkie fragmenty zasuszonych roślin dodawano do paszy dla zwierząt, wierząc, że będą dzięki temu zdrowsze.
Kwiatów nie wolno było wyrzucać
Roślin przyniesionych z procesji nie traktowano jak zwykłych dekoracji. Dlatego po ich zasuszeniu nie wyrzucano ich do śmieci.
Najczęściej przechowywano je aż do kolejnego roku. W wielu domach stare gałązki spalano dopiero przed następnym Bożym Ciałem. Był to zwyczaj obecny w wielu regionach Polski jeszcze w XX wieku.

Zobacz też:
Koreańczycy jedzą to danie, gdy pada deszcz. Powód jest zaskakujący
Zamiast mleka do kawy dodają ser. Ten fiński zwyczaj zaskakuje Polaków







