Ta choroba dotyka ponad milion Polaków. Profesor Iwona Walecka opowiedziała o skutecznym leczeniu

Beata Maj

Beata Maj

W studio "halo tu polsat" gościliśmy dziś profesor Irenę Walecką, dermatolog. Rozmowa z ekspertką dotyczyła bardzo dokuczliwej i stygmatyzującej choroby, jaką jest łuszczyca. Problem jest ogromny - w Polsce na tę chorobę cierpi aż 1,2 mln osób, a wiele z nich z powodu wykluczenia społecznego zapada również na depresję, izoluje się z życia społecznego i cierpi w samotności.

prof. Irena Walecka
prof. Irena WaleckaAKPA

Na początku rozmowy profesor Irena Walecka - dermatolog, przedstawiła twarde i niewesołe dane na temat łuszczycy, na którą tylko w Polsce choruje około 1,2 mln osób. Wiek ani płeć nie mają tu znaczenia.

"Łuszczyca to przewlekła zapalna choroba skóry, która dotyczy sporej grupy osób. Może dotyczyć każdego od noworodka do późnej starości, natomiast taki pik najczęściej to są osoby między 20 a 40 rokiem życia, natomiast druga grupa, która często zapada, to są osoby po 55 roku życia" - mówiła pani profesor, dodając, że choroba ta jest łączona z dwiema grupami pacjentów: "Łuszczycę dzielimy na 2 typy - typ 1 przy cukrzycy, bardziej genetyczny, z predyspozycją rodzinną, natomiast typ 2 bardziej dotyczy osób, które mają zespół metaboliczny, otyłość, nadciśnienie" - wyjaśniała.

Prof. Irena Walecka, dermatolog mówi o stygmatyzacji osób chorych na łuszczycę

Prowadzący poruszyli też temat wpływu łuszczycy na życie osób cierpiących na tę dolegliwość. Pani profesor podkreśliła, że - podobnie jak w przypadku innych chorób skóry - pacjenci borykają się z ogromnymi problemami związanymi z akceptacją otoczenia i poczuciem własnej wartości: "Generalnie [dolegliwości związane z łuszczycą] fatalnie wpływają [na życie pajcentów], wiele zależy to też od tego, gdzie łuszczyca ma lokalizację. Jeżeli zmiany rumieniowo - złuszczające pokryte łuską są w miejscach niewidocznych, to ci pacjenci są mniej stygmatyzowani. Ale proszę pamiętać, że choroba ta dotyczy bardzo często, bo prawie 80 procent pacjentów ma zmiany na skórze owłosionej głowy, więc włożenie każdej marynarki, sukienki - mamy łuskę spadającą. Łuszczyca może dotyczyć paznokci. Pacjenci zawsze mówią, że jest to dla nich bardzo niekomfortowe - płacą w sklepie i pierwszy >>look<< każdej osoby w kasie jest od razu na paznokcie (...). Jeśli dzieci mają łuszczycę na paznokciach, rodzice mówią >>nie baw się z nim, pewnie ma grzybicę<<. Jak ma zmiany na skórze, mówią >>nie dotykaj, bo się na pewno zarazisz<<. W związku z tym te miejsca są widoczne i w ogóle przy chorobach skóry można powiedzieć, jest to fatalne, że nasze choroby są widoczne. Jeżeli ktoś choruje na przewód pokarmowy, to tego nie widać, natomiast tu widać każdą chorobę i stąd ci pacjenci mają zdecydowanie gorszą jakość życia. Już nie mówiąc o tym, że na przykład jeśli łuszczyca ma duże nasilenie, jest na dłoniach i stopach, to pacjenci czasami nie mogą wykonywać zwykłych czynności - nie mogą zapiąć guzika, nie mogą chodzić, bo mają popękaną skórę. Proszę sobie wyobrazić młode osoby, które mają zajęte okolice intymne. To je wycofuje z życia intymnego, zwłaszcza, ze pierwsze objawy są między 20 a 40 rokiem życia, to jest okres, gdy zawieramy różnego rodzaju znajomości, pierwsze miłości, więc jest to choroba, któta naprawdę przeszkadza i w życiu zawodowym i w życiu prywatnym" - mówiła prof. Walecka.

Jakie są przyczyny łuszczycy? Lekarze wskazują kilka czynników

Na pytanie, jakie są przyczyny choroby, prof. Walecka odparła, że bywają one różnorodne: "Tak naprawdę nie do końca wiadomo, bo jest to taki miks czynników genetycznych, środowiskowych, immunologicznych. Jeżeli chodzi o czynniki genetyczne, znamy kilka genów, które predysponują do wystąpienia łuszczycy, natomiast proszę pamiętać, że do tego, by choroba się ujawniła, to do tego muszą się nałożyć pewne czynniki środowiskowe -na przykład infekcja górnych dróg oddechowych".

"Jeżeli popatrzymy na łuszczycę u małych dzieci, to najczęściej sekwencja zdarzeń jest taka, że dziecko ma infekcję górnych dróg oddechowych, dostaje antybiotyk, po 10-14 dniach zaczynają się pojawiać zmiany skórne. Pierwszy pomysł pediatry - na pewno coś polekowego, odstawiamy antybiotyk. Ale te zmiany nie ustępują, jest ich coraz więcej. Na początku jakieś maści, różnego rodzaju kremy, emolientowanie >>proszę kąpać, proszę tego nie robić, tamtego...<< okazuje się, że nic nie działa, tych zmian jest coraz więcej i często dzieci, gdy trafiają do dermatologa, to jest to. Natomiast u osób dorosłych - stres. Często jest tak, że po jakimś naprawdę traumatycznym przeżyciu - po wypadku, utracie kogoś bliskiego u tych osób na tyle istotny jest ten stres i ta przestraja tę immunologię, że pierwszy taki wyrzut jest po silnym stresie" - tłumaczyła pani profesor. Dodała, że wpływ na pojawienie się zmian na skórze mają też picie alkoholu i palenie tytoniu.

Są już skuteczne metody leczenia łuszczycy. To leczenie biologiczne

Profesor Walecka miała też dobre wiadomości dla pacjentów. Na pytanie, jak dziś leczymy łuszczycę, odparła: "Leczymy bardzo skutecznie. I to jest bardzo dobra wiadomość. W zależności od tego, jaki mamy rodzaj łuszczycy i gdzie mamy lokalizację zmian skórnych oraz jak duże mamy nasilenie tych zmian. Jeśli ktoś ma niewielkie zmiany, to samo leczenie miejscowe - kremy, maści wystarczają" - mówiła.

Następnie gościni pokazała dwa zdjęcia osoby z mocno zaawansowanymi zmianami skórnymi, u której wdrożono leczenie biologiczne. Po 2 miesiącach zmiany ustąpiły, a w kolejnych miesiącach skóra wygoiła się zupełnie: "Tu mamy pacjenta, który miał bardzo ciężką łuszczycę. Zawsze mamy tak, że na początku musimy dawać leczenie klasyczne, czyli to są leki. Po czym, jeżeli ta terapia jest nieskuteczna, a pacjent ma działania niepożądane albo ma przeciwwskazania, możemy takiego pacjenta zakwalifikować do programu leczenia biologicznego. I to jest w ogóle najlepsza rzecz, jaka się nam trafiła od kilku lat. Dlatego że to są leki, które są przeciwzapalne, działają wybiórczo na pewne szlaki immunologiczne, które mamy pobudzone w łuszczycy. I tak naprawdę, jeżeli zablokujemy dany element szlaku, to tak pacjenci wyglądają po 2 miesiącach. A w tej chwili nikt z państwa by nie wiedział, że ten pacjent ma łuszczycę. On normalnie biega maraton, studiuje i jest najszczęśliwszym człowiekiem. Natomiast nasi pacjenci z łuszczycą - większość ma depresję, objawy lękowe, większość - ze względu na stygmatyzację - nie chce wychodzić z domu, część z tych osób się izoluje, więc myślę, że to leczenie biologiczne jest absolutnym dobrobytem" - mówiła pani profesor.

Na koniec pani profesor podkreśliła, że łuszczycą absolutnie nie można się zarazić przez dotyk: "Nie, nie można - zawsze podkreślamy. I nie wolno naszych pacjentów stygmatyzować" - dodała.

halo tu polsat
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?