Brak ogłady, hałas, nieprzestrzeganie podstawowych zasad obowiązujących w hotelu, a nawet kradzieże - tak w skrócie wygląda lista wpadek hotelowych gości. O czym zatem trzeba pamiętać, meldując się w hotelowym lobby i później, zamykając za sobą drzwi pokoju?
Zasadniczo z tyłu głowy trzeba mieć pamięć o tym, że hotel nie jest naszym domem. To przestrzeń wspólna, za korzystanie z której owszem, zapłaciliśmy, ale wraz z opłatą zobowiązaliśmy się przestrzegać zarówno tego pisanego, jak i niepisanego regulaminu.
Jakie zatem są najczęstsze faux pas gości hotelowych? Jest ich naprawdę sporo, a wiele można zaobserwować dosłownie w każdym hotelu.
Wynoszenie jedzenia ze śniadania
Zabieranie ze sobą "kanapki na drogę" to jeden z najbardziej klasycznych "grzechów" gości. Nie musi to być oczywiście kanapka - niektórzy biorą croissanta, inni owoce. Trzeba jednak pamiętać, że zabieranie jedzenia z hotelowej restauracji "na później" bez zgody hotelu jest uznawane za naruszenie zasad i brak szacunku. Hotele bowiem traktują śniadanie jako posiłek do spożycia na miejscu.
To bardzo częste zachowanie wielu gości i jedno z tych, które personel natychmiast zauważa.
Jeśli więc mamy ochotę na spokojne wypicie kawy po śniadaniu i przekąszenie jeszcze rogalika, zapytajmy obsługę, czy nie ma nic przeciwko. W wielu przypadkach personel zgadza się na zabranie ze sobą filiżanki kawy czy drobnej przekąski. Nie róbmy jednak kanapek i zapasów na cały dzień. To naprawdę w bardzo złym tonie.
Nakładanie ogromnych porcji i marnowanie jedzenia
Śniadaniowe menu bywa kuszące i bardzo urozmaicone. Zmorą hoteli bywają goście, którzy nakładają na talerze dosłownie wszystko, mieszając na jednym talerzu rzeczy, których nie są w stanie zjeść. W efekcie duża część jedzenia trafia potem do kosza.
Według branżowych danych takie zachowania zwiększają straty żywności w hotelach nawet o kilkanaście procent. Nie mówiąc już o tym, że zachłanne nakładanie góry jedzenia wygląda naprawdę słabo. Lepiej nałożyć sobie rozsądna porcję, a gdy uznamy, że mamy ochotę na coś więcej, wstać od stolika i nałożyć sobie dokładkę.
Zabieranie ręczników i wyposażenia
To temat rzeka, bywa nawet pretekstem do niewybrednych żartów o "januszostwie". Bo jak inaczej wytłumaczyć zabieranie do walizki rzeczy, które dostaliśmy do używania na czas pobytu w hotelu?
Branża hotelowa mówi wprost - ręczniki, szlafroki czy dekoracje nie są "pamiątkami", z hotelu możemy zabrać jedynie rzeczy jednorazowe (np. kosmetyki) zostawione dla nas w małych saszetkach. Wynoszenie wyposażenia jest traktowane jako kradzież lub naruszenie regulaminu.

Schodzenie na śniadanie w piżamie lub boso
To kolejny grzech, który może nie zdarza się zbyt często, ale bywa zauważany przez personel. Chodzenie w piżamie, szlafroku czy bez butów w przestrzeni wspólnej odbierane jako brak kultury i szacunku wobec innych. Pracownicy hoteli mówią, że to jedno z najbardziej żenujących zachowań gości.
Jak się ubrać w hotelu?
A strój w hotelu to nie tylko kwestia wygody, ale też prosty sposób na okazanie szacunku innym gościom. Szykując się na śniadanie albo do hotelowego spa, warto kierować się zasadą "swobodnie, ale schludnie". W strefie spa sprawdzi się klasyczny zestaw - strój kąpielowy, klapki i szlafrok (często dostępny na miejscu), a do tego ręcznik używany na leżakach i w saunie. Jeśli wybierasz się do bardziej luksusowego obiektu, warto wcześniej sprawdzić, czy nie obowiązują w nim dodatkowe zasady dotyczące stroju.
Podobnie jest w restauracji hotelowej. Na śniadanie najlepiej założyć coś wygodnego, ale jednocześnie nadającego się do wyjścia "do ludzi". Wybór może być prosty - jeansy, bluzka czy koszulka polo. Nie chodzimy po hotelu w szlafroku i kapciach.
Wieczorem standard zwykle lekko się podnosi - w wielu miejscach obowiązuje styl smart casual, czyli sukienka, koszula i eleganckie spodnie. Nie chodzi o sztywne reguły, ale o wyczucie sytuacji - dzięki temu łatwo uniknąć modowego faux pas i czuć się na miejscu.
Hałas i ignorowanie ciszy nocnej
Zmorą w hotelach są tez osoby, które trzaskają drzwiami, prowadzą głośne rozmowy na korytarzu albo puszczają muzykę bez słuchawek. Hałasowanie współlokatorów jest jedną z najczęstszych przyczyn skarg innych gości.
Głośne rozmowy telefoniczne przy śniadaniu
Fatalnie wyglądają też rozmowy przez telefon (szczególnie głośne) prowadzone przy stoliku podczas śniadania albo wideorozmowy. Jeśli mamy telefon, powinniśmy opuścić salę restauracyjną - nasze pogaduszki czy planowanie dnia w pracy przy owsiance zaburzają atmosferę i uniemożliwiają relaks innych gości.
Dotykanie jedzenia rękami lub własnymi sztućcami
A teraz kilka słów o czymś naprawdę obrzydliwym - chodzi o sięganie do wspólnego bufetu bez użycia przeznaczonych do tego szczypiec. Takie zachowanie pokazuje, że ktoś nie zna podstawowych zasad higieny. Częstowanie się jedzeniem bez użycia odpowiednich sztućców to nie tylko grube faux pas, ale też problem sanitarny.
"Rezerwowanie" miejsc i zajmowanie przestrzeni
Personel hotelu jako uciążliwe wskazuje też "zajmowanie" komuś miejsca - na przykład kładzenie toreb na kilku krzesłach, blokowanie stolików. Takie zachowanie jest szczególnie źle widziane przy dużym obłożeniu w hotelu.
Wpychanie się w kolejkę przy bufecie
Ignorowanie kolejności w drodze po kawę czy herbatę, wpychanie się po sok albo przepuszczanie znajomych to częsty powód napięć między gośćmi i dowód na brak ogłady i wyczucia.
Na co skarży się personel hotelowy?
Polacy nie są wcale nacją o najgorszych manierach, brak ogłady i klasy klientów z całego świata to problem hotelarzy na całym świecie. Pytany o to, co najbardziej męczy w zachowaniu gości, personel hotelowy wskazuje na traktowanie pracowników jak "służby", robienie bałaganu w pokoju, nadużywanie ręczników czy wymuszanie wcześniejszego check-inu. Pracownicy hoteli podkreślają też, że goście często naruszają zasady, myśląc, że wolno im więcej.
Do najgorzej ocenianych zachowań gości należą też brak kontroli nad dziećmi, hałasowanie w hotelu, a także agresywne skargi i roszczeniowość. Personel nie przepada również za gośćmi, którzy przepychają się w kolejkach, podnoszą głos na recepcji, a także wspomnianych już w tym artykule "spryciarzy" zajmujących fotele czy leżaki "na zapas", wynoszących jedzenie z bufetu i hałasujących w nocy.
Zobacz też:
Jak nie dać się nabrać na "magię gwiazdek"? Na to musisz zwrócić uwagę, wybierając hotel na wakacje







