Często nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak głęboko w naszej kulturze zakorzenione są różne zwyczaje. Na co dzień powtarzamy rytuały zasłyszane od naszych mam, dziadków czy pradziadków - czasem nawet zupełnie nie myśląc o ich znaczeniu. Ile z takich staropolskich przesądów znasz i kultywujesz?
Przed podróżą dobrze jest jeszcze usiąść
Siadanie na chwilę przed wyjściem w drogę to jeden z najstarszych polskich zwyczajów. Dawniej całe rodziny zatrzymywały się na moment, zanim ktoś wyruszał w podróż - po to, by pomyśleć o bezpieczeństwie i pomyślności w drodze. Wierzono, że taka chwila spokoju "uspokaja drogę" i pomaga uniknąć problemów.
Dziś zwyczaj jest raczej rzadko praktykowany, ale dziadkowie wciąż go pamiętają. Przykład kultywowania można też zobaczyć w wielu starych filmach, na przykład w "Znachorze".
Przechodzenie pod drabiną
Przejście pod drabiną było uznawane za bardzo niebezpieczne. Nie tylko fizycznie, ale i duchowo. Według staropolskich wierzeń, trójkąt utworzony przez drabinę symbolizuje nieszczęście, a przechodzenie pod nim może sprowadzić pecha. Zwyczaj ten był przestrzegany szczególnie w domach i przy pracach budowlanych, a jego echo przetrwało do dziś w formie popularnego przesądu.
Spotkanie kominiarza i łapanie się za guzik
Kominiarz w polskiej kulturze od dawna był uważany za przynoszącego szczęście. Jego pojawienie się oznaczało bezpieczeństwo domu, bo sprawny komin chronił przed pożarem. Stąd wzięła się praktyka łapania się za guzik - gest ten miał przyciągnąć pomyślność i ochronę. Zwyczaj był tak powszechny, że rodziny często uczyły pociechy, jak reagować na widok kominiarza.
Przesądy związane z szyciem
W staropolskich zwyczajach i wierzeniach szycie miało swoje symboliczne znaczenie. W ludowych przesądach przestrzegano: "Nie szyj na kimś", bo wierzono, że można "zaszyć mu rozum lub zdolności". Przerwanie nici traktowano jako zły znak, a źle zawiązany supeł mógł "poplątać" los domowników. Rodziny pilnowały też dni i godzin do szycia - rozpoczęcie pracy w nieodpowiednim momencie mogło przynieść pecha. Dziś większość z nas traktuje to z przymrużeniem oka, ale na wsiach czasem wciąż pilnuje się, żeby nie przyszywać guzików bezpośrednio na kimś.
Odpukanie w niemalowane drewno
Pukanie w niemalowane drewno "na szczęście" to jeden z najstarszych przesądów. Wierzono, że naturalne drewno chroni przed złymi mocami. Gest ten stosowano przy rozmowach o planach i marzeniach oraz w codziennych sytuacjach, żeby nie zapeszyć powodzenia. Co ciekawe, wielu z nas nadal go praktykuje.
Powrót po zapomnianą rzecz
Gdy ktoś musiał wrócić po coś zapomnianego, w staropolskich wierzeniach często towarzyszyły temu rytuały mające odwrócić pecha i zapewnić szczęście w dalszej drodze. Często wracający przysiadał na chwilę przed ponownym wyjściem, a w niektórych rejonach Polski odwracał się do domu i wypowiadał kilka słów "na odwrót". Zwyczaj ten miał zapewnić szczęście i bezpieczeństwo w podróży.
Nie podawaj ręki przez próg
W staropolskich zwyczajach wierzono, że próg domu jest miejscem "magicznym", oddzielającym świat zewnętrzny od domowego. Dlatego nie podawano ręki ani nie zaczynano rozmowy przez próg - mogło to przynieść pecha do domu. Zwyczaj ten miał chronić domowników i zapewniać bezpieczeństwo w codziennym życiu.
Choć dziś brzmi to zabawnie, w wielu domach starsze pokolenia wciąż pamiętają tę zasadę.
Staropolskich zwyczajów i przesądów jest oczywiście znacznie więcej. Niektóre przetrwały w naszych wspomnieniach, inne można spotkać tylko w opowieściach dziadków lub starych filmach. A ty, które z tych zwyczajów kultywujesz w swoim domu?
Zobacz też:
Dlaczego w PRL na 8 marca paniom wręczano goździki? Powód wcale nie był romantyczny







