Przychodzi Polak do wróżki, czyli dlaczego wierzymy we wróżby, jak nie dać się oszukać i co na to wszystko ksiądz

Beata Łajca

Beata Łajca

Jedni chodzą, bo wierzą, drudzy nie chodzą, bo nie wierzą, a jeszcze inni chodzą, ale w ogóle się do tego nie przyznają. A zawód wróżki ma się w Polsce świetnie, świadczy o tym 15 tys. osób oficjalnie zarejestrowanych w tej profesji. Dlaczego chodzimy do wróżbitów? A czy korzystanie z ich usług to grzech? W "halo tu polsat" przyjrzeliśmy się tematowi z każdej z możliwych stron, bo na naszej kanapie zasiadła astrolożka, ci, którzy do wróżek chodzą lub chodzili, psycholog i ksiądz.

Merkurja, Magdalena Narożna i Magdalena Pyć-Leszczuk
Merkurja, Magdalena Narożna i Magdalena Pyć-LeszczukGałązkaAKPA

Według statystyk aż 14 mln Polaków wierzy w astrologię, co siódmy chodzi do wróżki, co szósty wierzy w amulety, a niektórzy biznesmani wybierają nazwy swoich firm we współpracy z astrologami, a relacje w zespołach budują, korzystając z ustawień systemowych. Paulina Sykut-Jeżyna i Krzysztof Ibisz rozmawiali z astrolożką Merkurją, piosenkarką Magdaleną Narożną, bizneswoman Magdaleną Pyć-Leszczuk, tancerzem Michałem Bartkiewiczem, psychologiem z Uniwersytetu Warszawskiego Maciejem Siemiątkowskim i księdzem Tomaszem Trzaską. Głos oddaliśmy także naszym widzom, pytając ich, czy warto wierzyć wróżkom.

Dlaczego chodzimy do wróżki? Czy w ten sposób można sobie zaszkodzić?

Astrolożka Anna Grzywaczewska-Ciuciura przyznała, że szukając wróżki czy wróża, bardzo łatwo jest trafić na zwykłego oszusta, bo wiarygodności tychże osób właściwie nie da się zweryfikować. "Jest ogromne pole do nadużyć", mówiła. Jak w takim razie sprawdzić, kto widzi przyszłość, a kto tylko szuka łatwego zarobku?

"Sprawdzalnością. Jeżeli ktoś, kto prognozuje tę przyszłość i ma efekty, to wtedy można mówić, że ma kompetencje", wyjaśniła Merkurja, ale zaznaczyła też, że zdarzają się uzależnienia od wróżb, a to nie tylko szkodzi, ale także sprawia, że stajemy się jeszcze łatwiejszym celem dla oszustów.

Magdalena Pyć-Leszczuk zajmuje się biznesem i mówi wprost, że swoje decyzje uzależnia od tego, co mówią gwiazdy lub numery. Nasza gościni sama zgłębiła tajniki numerologii, aby móc odpowiednio planować swoje działania. Wspomniała, że doradza także rodzinie, ale nigdy nie ogłaszała swoich usług.

"Skończyłam roczną szkołę numerologii, którą na sobie testuję i na sobie sprawdzam. [...] Mam tę wiedzę i ją wykorzystuję i naprawdę jest fenomenalna", mówiła Magdalena i dodała, że jej celem nigdy nie jest przewidywanie przyszłości, tylko szukanie wskazówek, kiedy coś zrobić, a kiedy się wstrzymać. "Mam firmy, które ustawiałam numerologicznie pod dany dzień, nazwy mam wyliczone", dodała.

Magdalena Narożna wspomina wizytę u szeptuchy, a Michał Bartkiewicz przepowiednie udziału w "Tańcu z Gwiazdami"

Magdalena Narożna opowiedziała historię swojej wizyty u podlaskiej szeptuchy, do której zabrały ją koleżanki. Starsza pani słynęła w okolicznych wsiach ze swojej wiedzy, a nasza gościni zarówno w trakcie tego spotkania, jak i później, przekonała się, że nie były to tylko plotki.

"Zaskoczyła mnie ogromnie. To, co usłyszałam wstecz - włosy mi się zjeżyły. Dużo ciekawych rzeczy powiedziała mi na przyszłość, które mi się w większości sprawdziły", mówiła Magdalena i dodała, że tamta wróżka nie brała pieniędzy za swoje usługi. Narożna postanowiła też przestrzec wszystkich, przytaczając historię swojej znajomej, która trafiła na oszustkę, straciła ogromne kwoty, a uzależnienie od tej relacji przypłaciła niemalże rozpadem małżeństwa.

Z kolei Michał Bartkiewicz opowiedział o tym, jak wróżka przepowiedziała mu... udział w "Tańcu z Gwiazdami".

"To był 2019 rok, byłem w takim momencie, że szukałem, co się będzie ze mną działo, jak potoczy się moja kariera. I powiedziała mi wtedy, że w 2020 czeka mnie totalna zmiana, wejdę w nowe środowisko, będę pracował z nowymi ludźmi i zakończy się to dla mnie ogromnym sukcesem", zdradził Michał i dodał, że owa wróżka wyczytała o nim bardzo dużo informacji za pośrednictwem numerologii.

A co na to wszystko psycholog? Maciej Siemiątkowski podsumował wszystkie poprzednie wypowiedzi, stwierdzając, że był to idealny przegląd większości motywacji, które kryją się za decyzją o wizycie u wróżki.

"Motywacją może być lęk, niepokój, trudne rozstania, ale nie zapominajmy o tym, że mamy też ciekawość, taką zwykłą ciekawość", mówił psycholog.

Ale w tej całej dyskusji nie sposób nie poruszyć jeszcze jednej kwestii. A w tej materii może wypowiedzieć się tylko prawdziwy ekspert. W drugiej części rozmowy do gości zgromadzonych na naszej żółtej kanapie dołączył ksiądz Tomasz Trzaska.

Merkurja, Magdalena Narożna, Magdalena Pyć-Leszczuk, Maciej Siemiątkowski i Michał Bartkiewicz
Merkurja, Magdalena Narożna, Magdalena Pyć-Leszczuk, Maciej Siemiątkowski i Michał BartkiewiczGałązkaAKPA

Czy chodzenie do wróżki to grzech? Ksiądz nie ma wątpliwości

Chociaż religijność spada i coraz mniej Polaków regularnie chodzi do kościoła, to jednak jesteśmy jednym z bardziej uduchowionych narodów. Jak chodzenie do wróżki czy korzystanie z wróżb wygląda od tej strony? Czy to jest grzech? O to nasi prowadzący zapytali księdza Tomasza Trzaskę.

Nasz gość wspomniał, że Kościół ma długą historię, sięgającą jeszcze Starego Testamentu, związaną z wróżbami, zabobonami i różnie pojmowaną magią. Jego zdaniem sprawa przedstawia się w dość oczywisty sposób.

"W świecie nie ma trzech sił, czy czterech, czy pięciu czy dziesięciu. Jeżeli osoba wierząca ma relację z Bogiem, to w tej relacji nie ma miejsca na magię", mówił ksiądz i dodał, że jeżeli zakładamy istnienie jakiejś innej siły poza tą boską, to trzeba tę siłę uznać za demoniczną, pochodzącą od zła. Ksiądz Trzaska zauważył też, że w korzystaniu z wróżb przez osoby wierzące jest pewna sprzeczność. "Korzystamy z takiego mechanizmu, który nam mówi - pan Bóg jest wszechmogący ale...", i to ale u osoby wierzącej, jego zdaniem, nigdy nie powinno zaistnieć.

Ksiądz Trzaska przyznał, że korzystanie z usług wróżek to grzech, a nawet coś więcej: "W Katechizmie nawet się mówi, że jest to sprzeczne z religijnością".

W tym momencie do rozmowy włączyła się astrolożka Merkurja.

Anna Grzywaczewska-Ciuciura, czyli Merkurja
Anna Grzywaczewska-Ciuciura, czyli MerkurjaGałązkaAKPA

Merkurja spiera się z księdzem. Wspomina Mojżesza, który tłumaczył sny

"Mamy przykład Mojżesza, który tłumaczył faraonowi sny. I powiedział faraonowi, że będzie 7 lat chudych i 7 lat tłustych, czyli zajmował się wróżbiarstwem i prognozowaniem przyszłości na podstawie snów i ostrzegł go, to jest Biblii. Dzięki temu, że faraon wezwał Mojżesza, uniknął Egipt katastrofy. Czyli co, Mojżesz stosował trzecią siłę?", zapytała Anna Grzywaczewska-Ciuciura.

"Ja tutaj nie widzę rzeczywistości magii", odpowiedział ksiądz. "Czyli wróżbici tłumaczący sny są ok"? - Merkurja nie dawała za wygraną, ale nasz gość nie dał tak łatwo zbić się z tropu.

"Żebyśmy nie pomylili pewnych porządków. Mówimy o praktyce, trzeba zrobić krok wstecz i zapytać do kogo się odnoszę", kontynuował ksiądz Tomasz i dodał, że tłumaczenie snów wielokrotnie pojawia się w Biblii, ale to nie jest żaden objaw magii, tylko przejaw działania Boga.

Rozmowa wróżki z księdzem mogłaby, zapewne, toczyć się jeszcze długo i raczej żadne z nich nie przekonałoby tej drugiej strony do swoich racji. Na koniec rozmowy dostaliśmy też wyniki z ankiety przeprowadzonej wśród naszych widzów. 70 proc. z nich twierdzi, że nie warto wierzyć wróżkom.