Lepsza Polska z... octem w tle. O szkodliwych detergentach i ekologicznych porządkach zdań kilka
O ile wiosenne porządki mogą kojarzyć się z niekoniecznie przyjemnym obowiązkiem, o tyle niewielu wie, że nie są one wynalazkiem współczesnych poradników, ale echem dawnych słowiańskich rytuałów, obecnym w nadwiślańskiej kulturze od wieków. Mimo że dziś z domów wypędzamy głównie kurz, nie zaś złe duchy, tradycja pozostała – choć z udziałem nieco innych narzędzi. W nowoczesnej wersji nie wszystko działa jednak na korzyść świata, który staramy się posprzątać, a dobre chęci mogą przynieść więcej szkód niż pożytku. Jak zmienić więc osławione porządki w działanie na rzecz natury, nie tracąc przy tym na efektywności? W "halo tu polsat” kwestie tę wyjaśniały Dominika Tarczyńska, dziennikarka i reprezentantka Stowarzyszenia Lepsza Polska oraz Urszula Hryniewicka, influencerka znana jako Lux Ula. Spoiler alert – wystarczy niewielki, choć kluczowy krok.

Czysty dom, brudna woda. Ukryta cena chemicznych przyzwyczajeń
"Czyścimy nasze domy chemią – detergentami, które mają barwniki, rozpuszczalniki i spulchniacze", tłumaczyła Dominika Tarczyńska ze Stowarzyszenia Lepsza Polska, obrazując, jak szkodliwe dla środowiska może być najzwyklejsze sprzątanie.
Dlaczego? Otóż cała tablica Mendelejewa, zawarta w składzie tego czy innego płynu, niemal natychmiast po spełnieniu swojego zadania trafia do wód i gleb, niszcząc ekosystemy wodne. Ostatecznie zaś... ląduje w organizmach żywych (także tych ludzkich). Z danych Komisji Europejskiej wynika zaś, że 53% polskich wód ma złą jakość – to z kolei nie powinno być odbierane jako ostrzeżenie, ale traktowane w kategoriach "ostatniego dzwonka".
Ów wpływ chemii na człowieka zilustrowała własnym przypadkiem druga z gościń, Urszula Hryniewicka. LuxUla przyznała bowiem, że detergenty, z których sama korzystała na co dzień, mogły mieć niebagatelny wpływ na jej płodność.
"Miałam takie problemy i po jakimś czasie okazało się, że chemia również miała na to wpływ", mówiła, dodając, że sprzątała wówczas bez rękawiczek, nie mając świadomości, że skóra to niejako "trzecia nerka", a wszystko, co trafia na dłonie, przenika dalej, bezpośrednio wpływając na zdrowie.
Pachnący... ocet? O najlepszym przyjacielu każdego sprzątania
Alternatywa? Prosta, tania i dostępna niemal na każdym rogu (ba, niegdyś wypełniająca wręcz sklepowe półki).
"Ocet jest wspaniałym składnikiem", przekonywała Tarczyńska.

Co jednak z zapachem, który dla wielu może okazać się nie do przejścia?
"Na rynku dostępne są zapachowe octy, ale możemy zrobić taki sami", wyjaśniała Hryniewicka, przedstawiając jednocześnie przepis na domowy środek czyszczący.
Do czystego słoika wystarczy więc wrzucić skórki z cytryny albo pomarańczy, zalać octem i odstawić na kilka dni. Mikstura zyskuje z czasem - po tygodniu cytrusowa nuta wygrywa zaś z octowym aromatem.
"Możemy używać takiego octu już po 24 godzinach, ale najlepsze efekty są po siedmiu dniach", dopowiedziała Ula.
Zastosowań jest jednak znacznie więcej. Ocet może działać i jako... naturalny płyn do płukania – zmiękcza bowiem tkaniny i w przeciwieństwie do klasycznej chemii nie wydobywa z nich nieprzyjemnych woni (dodatek kilku kropli olejku eterycznego pozwoli zaś całkowicie pozbyć zapachowych problemów). Klasyczny ocet z powodzeniem zastąpi też nabłyszczacz w zmywarce, a ten, jak zauważyła LuxUla, “trafia nie tylko do wody, ale też do naszych jelit". Mało? Wyczyści więc i kabinę prysznicową, odkamieni muszlę klozetową, a nawet usunie nieprzyjemny zapach z lodówki.
Czy działa? Oczywiście – i to lepiej niż niejeden naszpikowany chemią detergent.
"Jest też znacznie tańszy", przypominała Dominika.
My zaś, w ślad za Stowarzyszeniem Lepsza Polska, przypominamy, by dbanie o środowisko zacząć przede wszystkim od siebie, nie oglądając się na innych. Bo zmiany zaczynają się od niewielkich kroków, ot, takich jak ekologiczne sprzątanie. A środowisko jest właśnie tym, co dla niego robimy.
