"Picasso świata mody". Życie, śmierć i "powrót" Cristóbala Balenciagi
Coco Chanel narzuciła światu nowoczesną prostotę, Christian Dior nadał sylwetce teatralnego dramatyzmu, zaś Yves Saint Laurent zatarł granice płci, czyniąc z mody narzędzie nowoczesnej emancypacji; Cristóbal Balenciaga dokonał jednak przewrotu o charakterze fundamentalnym - na nowo definiując geometrię ciała w przestrzeni. Jego status od początku wymykał się też standardowym klasyfikacjom, zaś Cecil Beaton - brytyjski fotograf i kostiumograf - nie bez przyczyny nazywał go "Picassem świata mody", odnajdując w cięciach tkaniny tę samą abstrakcję, którą malarz z Malagi wprowadzał na płótna. W pracowniach przy Avenue George V powstawały tym samym konstrukcje, w których ciało przestawało być wyznacznikiem formy, stając się jedynie stelażem dla rzeźbiarskiej wizji. Tam też, między surowym rygorem krawieckim a śmiałą architekturą gazaru, krystalizował się język współczesnej wrażliwości.

Geometria u źródeł. Baskijskie korzenie i markizowy matronat
Surowość, dyscyplina i techniczna perfekcja, które po latach stały się znakami rozpoznawczymi domu mody Balenciaga, mają swoje źródła w kulturowym krajobrazie Kraju Basków. Tam bowiem - 21 stycznia 1895 roku - w rybackiej wiosce Getaria na świat przyszedł Cristóbal Balenciaga Eizaguirre. Tam też - w krawieckiej pracowni matki - odebrał on pierwszą lekcję szacunku do rzemiosła; obserwując żmudny proces powstawania detali, zrozumiał, że moda to nie tylko abstrakcyjny szkic, ale i fizyczna praca nad tkaniną.
Decydującym momentem w biografii Cristóbala stało się spotkanie z markizą de Casa Torres (ta identyfikowana jest zaś na ogół jako Blanca Carrillo de Albornoz y Elío - babka Fabioli, przyszłej królowej Belgów). Wpływowa arystokratka, spędzająca lato w Getarii, dostrzegła wówczas talent młodzieńca, stając się tym samym jego mecenaską. Legenda głosi, że Balenciaga, zafascynowany jej kostiumem marki Drecoll, poprosił o możliwość jego skopiowania. Efekt okazał się na tyle satysfakcjonujący, że markiza sfinansowała jego edukację w Madrycie. Ten wczesny matronat miał znaczenie strategiczne - dał młodemu twórcy dostęp do archiwów haute couture i pozwolił na "inżynierię wsteczną" dzieł ówczesnych mistrzów, a także wprowadził go w świat niewerbalnych kodów estetycznych arystokracji.
Już w 1917 roku, mając zaledwie 22 lata, Cristóbal otworzył swój pierwszy dom mody "Eisa" w San Sebastián (ledwie 25 kilometrów od rodzinnej miejscowości), szybko zyskując uznanie samych członków i członkiń hiszpańskiej rodziny królewskiej. Dopiero zmiany, które zaszły w Hiszpanii w latach 30., zmusiły go do wyjazdu i otwarcia - w roku 1937 roku - paryskiego atelier, położonego przy wspomnianej już Avenue George V. Adres ten już wkrótce miał stać się "świątynią nowej estetyki".
"Klasztor" przy Avenue George V. O ciszy, która zbudowała legendę
Dom mody Balenciagi różnił się diametralnie od teatralnych salonów konkurencji - panowała tam atmosfera niemal mistycznego skupienia; personel, zwłaszcza zaś starsze, ubrane na czarno vendeuses, które stały się onieśmielającymi strażniczkami "świątyni" - jednym spojrzeniem oceniały wszak, czy potencjalna nabywczyni godna jest noszenia dzieł mistrza. Aura niedostępności wzmagała jednak estymę wśród globalnej elity; kreacje Cristóbala szybko upodobały sobie między innymi Marlene Dietrich, Greta Garbo, Gloria Guinness czy Barbara Hutton.
Relacja twórcy z klientkami wykraczała przy tym poza standardowy "układ handlowy", pozostając więzią opartą na bezgranicznym zaufaniu. Amerykańska ogrodniczka i filantropka Bunny Mellon zamawiała u niego nawet... ubrania do pracy w ogrodzie, wykonane z precyzją godną najlepszej sukni balowej. Mona von Bismarck - niekwestionowana ikona stylu tamtych czasów - potrafiła zaś zamówić u Balenciagi jednocześnie kilkadziesiąt egzemplarzy z tego samego sezonu, wierząc, że raz znaleziona forma idealna nie wymaga już żadnych korekt. On sam wyznawał zasadę, którą można ująć w ramy przekonania, że strój ma służyć kobiecie jako narzędzie autokreacji, zdejmując z niej ciężar dążenia do naturalnej doskonałości czy klasycznie pojmowanego piękna. Kreacje, mimo awangardowych form, dawały zaś noszącym je osobom poczucie niezachwianego komfortu i wynikającej zeń pewności siebie, co w świecie haute couture nie było wcale regułą.
Nowoczesny konstrukcjonizm. Między hiszpańskim dziedzictwem a krawiecką abstrakcją
Twórczość Balenciagi była przy tym nieustannym dialogiem z historią sztuki hiszpańskiej, przetłumaczonym na język nowoczesnej inżynierii materiałowej. I tak jego suknie z kolekcji "Infanta", stworzone pod koniec lat 30., stanowiły bezpośredni hołd dla portretów Diega Velázqueza, a częste wykorzystanie czerni, koronek i boler nawiązywało do estetyki Francisca Goi i Francisco de Zurbarána. Jednak tym, co szczególnie wyróżniało Balenciagę na tle epoki, okazuje się traktowanie ciała nie jako wyznacznika formy, lecz jedynie jako punktu podparcia dla architektonicznej konstrukcji. W przeciwieństwie do Diora, który w 1947 roku "zakuł" kobiety w gorsety New Look, ten dążył do autonomii bryły, wprowadzając między ciało a tkaninę nową wartość - powietrze.
Kluczowym momentem dla tej filozofii był rok 1958 i opracowanie - we współpracy ze szwajcarską manufakturą Abraham - gazaru. Ta tkanina o płóciennym splocie i mocno skręconej przędzy posiadała unikalną "pamięć kształtu", stając się dla Balenciagi tym, czym marmur dla Michała Anioła. To dzięki gazarowi mógł on bowiem realizować projekty przeczące niejako grawitacji, takie jak słynna awangardowa robe enveloppe ("kopertowa suknia") z 1967 roku. Jego innowacje konstrukcyjne obejmowały również "odsunięty dekolt", który optycznie wydłużał szyję, a także rękawy o długości 7/8, pozwalające na eksponowanie biżuterii.
Ewolucja sylwetki w twórczości baskijskiego twórcy to jednocześnie fascynujące studium odchodzenia od anatomicznego mimetyzmu. W 1951 roku wprowadził on tailleur semi ajusté (a więc "półdopasowany kostium"), który z przodu sugerował linię ciała, z tyłu zaś pozostawał luźny. Sześć lat później nastał natomiast swoisty "annus mirabilis" - powstałe wówczas projekty, takie jak robe sac ("suknia-worek") oraz manteau cocon ("płaszcz-kokon"), zdefiniowały kolejną dekadę. Prasa drwiła początkowo, nazywając te formy między innymi "workami na ziemniaki" i twierdząc, że trudno w nich o atrakcyjność, jednak klientki domu szybko doceniły wygodę i nowoczesność tych rozwiązań.
Balenciaga udowodnił, że "l'élégance, c'est l'élimination" ("elegancja to eliminacja"), usuwając zaszewki i taliowanie, a także tworząc formy czyste, niemal abstrakcyjne. Przykładem kunsztu może być też konstrukcja koronkowej robe baby-doll (sukni o "laleczkowym" kroju) z 1958 roku - pod warstwą delikatnej koronki kryła się skomplikowana inżynieria z nylonowego tiulu oraz taśm z włosia, które unosiły falbany, nadając im rzeźbiarską objętość bez zbędnego ciężaru. Szczytowym osiągnięciem techniki okazała się natomiast konstrukcja płaszcza z "jednego szwu" (manteau à une seule couture), powstającego z jednego kawałka tkaniny poprzez system skomplikowanych cięć i prasowania - dowód na to, że wizualny minimalizm wymagał maksymalnej komplikacji warsztatowej.
Król nie żyje, forma trwa. Nieśmiertelność krawieckiego kodu
Decyzja o zamknięciu domu mody w 1968 roku była aktem protestu przeciwko plebeizacji stylu i rosnącej dominacji prêt-à-porter (ubrań "gotowych do noszenia" - a więc produktu masowej konfekcji), które zdaniem Balenciagi anihilowały ducha haute couture. Mistrz wycofał się wówczas do Hiszpanii, gdzie zmarł cztery lata później - 23 marca 1972 roku. Branżowy magazyn "Women's Wear Daily" ogłosił wówczas, że "król nie żyje" - jednak wpływ, jaki wywarł on na modę, okazał się nieśmiertelny. Jego "szkoła" wydała na świat takich wizjonerów jak Hubert de Givenchy, Oscar de la Renta czy André Courrèges i Emanuel Ungaro, którzy przenieśli konstruktywizm Balenciagi w futurystyczną estetykę ery kosmicznej.
Choć sam twórca nie życzył sobie kontynuacji marki (stojąc na stanowisku, że dom mody to autorskie atelier, które bez osobistego nadzoru nad każdym szwem traci rację bytu), jej dziedzictwo okazało się zbyt potężne, by zniknąć. Po latach stagnacji dom mody odrodził się pod koniec lat 90. dzięki Nicolasowi Ghesquière’owi, a obecnie - dzięki trwającym dekadę rządom Demny (którego przed kilkoma miesiącami zastąpił Pierpaolo Piccioli) - wciąż prowokuje, reinterpretując archiwalia w duchu nowoczesnego, często nieco kontrowersyjnego oversize'u. Fakt, że nie tak dawno życiu projektanta poświęcono serial fabularny, dowodzi zaś, że postać "Picassa krawiectwa" nadal fascynuje masową wyobraźnię.
Jego spuścizna to jednak coś więcej niż marka - to trwała zmiana w myśleniu o ubiorze. Wyzwalając sylwetkę z "opresji", Cristóbal Balenciaga stworzył unikalne terytorium dla ekspresji jednostki wewnątrz architektonicznej bryły, udowodniając przy tym, że krawiectwo, w swym najczystszym wydaniu, może stać się autonomiczną dziedziną sztuki abstrakcyjnej.
Zobacz też:






