Zmysłowo podkreślone spojrzenie
Jeśli jest coś, co definiuje makijaż w stylu Bellucci, to właśnie oczy. Zawsze podkreślone, hipnotyzujące, ale nigdy przesadnie pomalowane.
Bellucci często nosi coś w rodzaju smoky eye, ale nie jest to ciężkie, wieczorowe przydymienie z mocną czernią i wyraźnym kontrastem. U niej wszystko wygląda bardziej subtelnie, jakby ten efekt pojawił się trochę "przy okazji".

Zamiast typowego czarnego smoky, częściej pojawiają się brązy, ciepłe taupe, czasem lekko przygaszone złoto. Kolory są budowane warstwowo, ale tak, żeby nie było widać granic. To właśnie to roztarcie robi największą robotę - oko wygląda na podkreślone, ale nie obciążone.
Charakterystycznym elementem jest też miękka kreska przy linii rzęs. Nie idealna, raczej lekko rozmazana. To właśnie ona dodaje spojrzeniu głębi i tej charakterystycznej zmysłowości.
Do tego dochodzą rzęsy, wyraźnie podkreślone, gęste, ale nadal w granicach elegancji. Bez teatralnego efektu, za to z maksymalnym skupieniem na spojrzeniu.
Naturalnie wyglądające brwi to klucz do sukcesu
U Monica Bellucci brwi nigdy nie wyglądają jak osobny, "dorysowany" element. One mają sprawiać wrażenie zadbanych, ale absolutnie nie przestylizowanych. Ich kształt pozostaje bardzo zbliżony do naturalnego - lekko zaokrąglony, bez ostrego łuku i bez przesadnego unoszenia końcówki.

To, co najbardziej je wyróżnia, to miękkość. Nie zobaczysz wyraźnie odciętego początku brwi ani graficznej dolnej linii. Zamiast tego początek jest delikatnie "rozproszony", często tylko lekko wypełniony kolorem, tak żeby płynnie przechodził w resztę. Całość wygląda raczej jak naturalne zagęszczenie włosków niż efekt pracy kredki.
Kolor też ma znaczenie, zawsze jest dopasowany, nigdy za ciemny. Brwi nie dominują na twarzy, nie przyciągają uwagi jako pierwsze. Ważna jest też objętość. Brwi Bellucci są pełne, ale nie są przesadnie wyczesane do góry ani usztywnione na siłę. Raczej lekko ułożone, czasem nawet odrobinę niesforne, co dodaje całości naturalności i luzu.
Usta w stylu Moniki Bellucci
Drugim filarem tego makijażu są usta. Monika Bellucci bardzo często stawia na klasyczną czerwień - głęboką, nasyconą, która natychmiast przyciąga uwagę.

To nie jest przypadkowy wybór. Czerwone usta w tym wydaniu podkreślają pewność siebie i dodają całemu lookowi elegancji.

Klucz tkwi w wykończeniu. Szminka nie jest ani matowa, ani błyszcząca. Raczej kremowa, miękka, dobrze stapiająca się z ustami. Dzięki temu kolor wygląda naturalniej i nie tworzy ciężkiego efektu.
Bardzo ważny jest też sam kształt ust. Zamiast mocno odrysowanej konturówki, wszystko jest delikatnie podkreślone i lekko zmiękczone na krawędziach. Usta mają wyraźny kontur, ale nie widać jednej, ostrej linii. Efekt jest bardziej subtelny, trochę rozmyty.
W codziennej wersji Bellucci często rezygnuje z mocnej czerwieni na rzecz spokojniejszych odcieni - beżu, przygaszonego różu, czasem czegoś wpadającego w brzoskwinię. Często pojawia się też odrobina połysku, która dodaje im objętości i sprawia, że wyglądają bardziej miękko.

Policzki - świeżość zamiast konturowania
Włoski glamour nie idzie w stronę mocnego modelowania twarzy. Zamiast wyraźnego konturu pojawia się subtelne ocieplenie cery.
Bronzer jest praktycznie niewidoczny. Muśnięty wysoko na kościach policzkowych, czasem lekko przeciągnięty w stronę skroni.
U Bellucci więcej robi róż. To on dodaje twarzy życia i świeżości. Nałożony lekko na środek policzków sprawia, że skóra wygląda zdrowiej, bardziej miękko.








