Bochnia - dwa poziomy jednej historii
Nietypowe studio "halo tu polsat" znalazło się tym razem ponad dwieście metrów pod ziemią. Maciej Rock zjechał do Kopalni Soli w Bochni, gdzie towarzyszyli mu prezes tejże - Krzysztof Zięba oraz burmistrzyni miasta - Magdalena Łacna.
"Historia miasta i kopalni jest jedna" - podkreślał Zięba.
Już w 1248 roku natrafiono tu na złoże soli kamiennej, a pięć lat później książę Bolesław V, zwany Wstydliwym, lokował Bochnię na prawie magdeburskim (przy czym Kraków otrzymał podobny przywilej dopiero w roku 1257). Tutejszy obiekt jest najstarszą kopalnią soli kamiennej w Polsce, a od 2013 roku - wraz z Wieliczką i Zamkiem Żupnym - figuruje na liście światowego dziedzictwa UNESCO.
Choć dziś nie wydobywa się tu już soli, pod ziemię zjeżdżają turyści oraz turystki. Czekają na nich między innymi górnicza kolejka, licząca sobie sto czterdzieści metrów zjeżdżalnia, Kaplica Świętej Kingi, a także Komora Ważyn, gdzie można nawet spędzić noc pod ziemią. Jak tłumaczył Zięba, mikroklimat wyrobisk od dawna wykorzystywany jest także w celach zdrowotnych.
Łacna przypominała jednak, że Bochnia nie kończy się na kopalni. Na powierzchni warto zacząć od rynku Starego Miasta z pomnikiem Kazimierza Wielkiego (który wzniesiono w 1871 roku z inicjatywy środowiska związanego z Janem Matejką) oraz urzędu miasta, gdzie znajduje się kolejny symbol miasta.
"Na magistracie mamy wciąż działający austriacki zegar z drugiej połowy XIX wieku. To taka nasza perełka" - mówiła burmistrzyni.
Nieopodal mieszczą się z kolei Muzeum imienia profesora Stanisława Fischera oraz Bazylika Kolegiacka Świętego Mikołaja (z kolejną Kaplicą Świętej Kingi, której polichromie zaprojektował wspomniany już Matejko). Dalej rozciągają się Planty Salinarne - przypominające o funkcjonującym niegdyś na powierzchni zapleczu żupy - dziś łączące dawną kuźnię ze współczesną tężnią; zupełnie inny charakter ma z kolei Muzeum Motyli Arthropoda z największą w Polsce stałą ekspozycją motyli świata. Listę (choć zdecydowanie niepełną) domyka wspomniany przez Łacną cmentarz przy ulicy Orackiej - jedna z najstarszych nekropolii w regionie, otwarta jeszcze w 1787 roku.
Wiśnicz i Lipnica. Historie zapisane w murach, drewnie i smakach
Kilka kilometrów od Bochni znajduje się Nowy Wiśnicz, a w nim zamek, którego początki sięgają XIV wieku; o jego historii opowiadała Aleksandra Ochel-Grzesik, kuratorka obiektu. Rezydencja Kmitów w XVII stuleciu została rozbudowana przez Stanisława Lubomirskiego, dziś zaś można ją poznawać zarówno podczas klasycznego zwiedzania, jak i za pomocą Bastionu VR, pozwalającego spojrzeć na dawny Wiśnicz z perspektywy wirtualnego lotu nietoperza.
Z zamkiem wiąże się również ważny rozdział dziejów polskiej kuchni. Stanisław Czerniecki, kuchmistrz Aleksandra Michała Lubomirskiego, później zaś sekretarz królewski Jana III, stworzył tutaj "Compendium ferculorum, albo zebranie potraw", wydane w 1682 roku i uznawane za pierwszą zachowaną w całości polską książkę kucharską. Ponad trzysta receptur pokazuje przy tym kuchnię odległą od dzisiejszych wyobrażeń.
Nieco dalej zmienia się nie tyle epoka, ile sceneria - kolejnym przystankiem jest bowiem Lipnica Murowana. W 2026 roku ta świętuje siedemsetlecie lokacji dokonanej przez Władysława I - i choć dziś jest wsią, miejski status utrzymała aż do 1934 roku. Jednym z najcenniejszych lokalnych zabytków pozostaje Kościół Świętego Leonarda, po którym oprowadzała Aneta Florek. Świątynia znalazła się w 2003 roku na liście światowego dziedzictwa UNESCO, jako jeden z drewnianych kościołów południowej Małopolski. Obecny budynek pochodzi z końca XV wieku, choć miejscowa tradycja wiąże to miejsce ze znacznie wcześniejszym obiektem sakralnym. Florek zwracała uwagę na polichromie, pełniące dawniej funkcję swoistej Biblii pauperum, a także na legendę o znajdującym się za ołtarzem słupie, który miałby stanowić pozostałość słowiańskiego miejsca kultu.
Znacznie młodszy rozdział lokalnych dziejów pisze z kolei rodzinna manufaktura lodów. Barbara Kawalec-Bereta opowiadała, że jej początki sięgają 1966 roku, gdy produkcję rozpoczął jej ojciec, Szymon Kawalec. Receptura do dziś opiera się na mleku, jajkach, cukrze i owocach; Robert Bereta rozwija zaś rodzinną pasiekę - stąd między innymi lody z własnym miodem.
Kamienie Brodzińskiego, czyli malownicza natura z literackim śladem
Ostatni przystanek prowadzi na mierzącą czterysta czterdzieści jeden metrów nad poziomem morza Paprotną (zwaną też Paprocką), gdzie znajdują się Kamienie Brodzińskiego - grupa ostańców wierzchowinowych, nazwanych na cześć Kazimierza Brodzińskiego, a więc poety i jednego z prekursorów polskiego romantyzmu. Czesław Anioł, geograf i pisarz, oprowadzając po skalnym kompleksie, wskazywał na charakterystyczne formy skał: baszty, grzyby, ambony oraz występy.
Według miejscowej tradycji Brodziński właśnie tutaj szukał ciszy i inspiracji do pierwszych utworów. Anioł wspominał także radiestezyjne opowieści o "pozytywnej energii" miejsca, co stanowi element lokalnego folkloru.
"Ludzie przychodzą tu nie tylko po to, by odpocząć fizycznie, ale również uspokoić swoje myśli i swoje wrażenia" - przekonywał.
O ile nauka nie potwierdza istnienia podobnej energii, o tyle pewne pozostaje, że skały, las i literacka pamięć tworzą jeden z najbardziej charakterystycznych krajobrazów okolic Bochni.
Choć białe złoto pozostaje pierwszym skojarzeniem z Bochnią, nie jest ostatnim słowem w opowieści o jej okolicach. Najbardziej rozpoznawalny symbol okazuje się tu zatem początkiem poznania, nie zaś jego granicą.








