Aby pomóc nam lepiej gospodarować świątecznymi zakupami i resztkami, zaprosiliśmy do studia "halo tu polsat" parę ekspertów. Na żółtej kanapie usiedli Alina Ochrymiuk z Koła Gospodyń Wiejskich w Karakulach oraz Marek Borowski, prezes Banku Żywności w Olsztynie.
Jak wykorzystać stare sposoby, by nie marnować jedzenia
Alina Ochrymiuk przypomniała, że wiele rozwiązań już kiedyś stosowali nasi przodkowie:
"Warto wrócić do tradycji naszych przodków, czyli postawić na bardzo dobrą żywność, przyprawioną odpowiednimi przyprawami naturalnymi, żeby to się nie marnowało. Kiedyś nie było tych urządzeń tak jak w tej chwili, ludzie robili to swoimi sposobami. Najbardziej popularnym to było suszenie mięsa. Właśnie chciałam zaprezentować ususzoną przeze mnie polędwicę. Taka polędwica nie będzie się marnowała, ponieważ ona sobie może leżeć i leżeć" - chwaliła swój wyrób pani Alina, pokazując przy okazji pięknie wysuszoną wędlinę.
Nasz gościni dodała, że dawniej jedzenie było przygotowywane z myślą o długim przechowywaniu i pełnym wykorzystaniu wszystkich produktów.
"Wędzone mięsko też długo poleży, jeśli jest dobrze uwędzone. Kiedyś przed Wielkanocą to na wszystkich podwórkach stały wędzarnie i tam się to po prostu wędziło. Było też pieczenie mięsa w piecu chlebowym - całe blachy rolad różnych, z gąsek, każda gospodyni miała też drób. To był taki zapach, taki smak, że do dziś to pamiętamy. Chcemy to młodemu pokoleniu przekazać, żeby przetrwało jak najdłużej" - mówiła pani Alina.
Dzięki takim metodom nie tylko ograniczano marnowanie żywności, ale też rozwijano kulinarne umiejętności i smakowite tradycje. Nasza gościni podkreślała, że warto uczyć młodsze pokolenia, jak mądrze gospodarować jedzeniem, wykorzystując zarówno nowoczesne urządzenia, jak i tradycyjne sposoby przechowywania.
Planowanie zakupów i przechowywanie - najprostsze triki
Marek Borowski zwrócił z koeli uwagę, że głównym źródłem marnowania żywności są zakupy "na zapas" i brak przemyślenia, ile naprawdę zjemy:
"Oczywiście jeżeli chodzi o święta, to warto przejrzeć swoje szafki, lodówki, sprawdzić co mamy, zastanowić się, kogo będziemy gościć na święta, jakie dania przygotujemy i zrobić zakupy na miarę. Kupowanie za dużo jest najczęstszą przyczyną marnowanej żywności. Kupujemy jej za dużo, później stoi w szafkach, w lodówkach, psuje się i w efekcie trafia do kosza" - mówił.
Ekspert podkreślił, że warto podejść do świątecznych przygotowań metodycznie - przeanalizować menu, przewidzieć liczbę gości i zdecydować, które potrawy faktycznie będziemy serwować na bieżąco. Małe porcje nie tylko zmniejszają ryzyko marnowania, ale też zachęcają wszystkich do spróbowania większej liczby potraw.
"Bardzo ważne jest, żeby na święta były przygotowane małe porcje jedzenia. Jeżeli przygotowujemy duże, nikt tego nie zje i później mamy problem, co z tym zrobić. Natomiast jeżeli przygotujemy małe porcje, z przyjemnością wszyscy posmakują i będą w stanie więcej tych potraw zjeść".
Dodatkowo nasz gość radził, żeby myśleć o przechowywaniu i dalszym wykorzystaniu jedzenia - nie wszystko musi lądować w lodówce, a resztki można zamienić w nowe dania lub przekazać potrzebującym:
- Metody tradycyjne: wekowanie, mrożenie, podsuszanie czy konserwowanie potraw.
- Dziel się jedzeniem: rodzina i znajomi chętnie zabiorą resztki do domu.
- Lodówki społeczne: "Warto zastanowić się, żebyśmy zapakowali resztki i zanieśli do takiej lodówki społecznej, bo naprawdę dużo osób potrzebuje wsparcia i jedzenia. To także styl życia zero waste" - mówił nasz gość.
Kreatywne wykorzystanie resztek
Koła Gospodyń Wiejskich pokazują, że z pozornie niczego można wyczarować smaczne dania. Pani Alina podała proste przykłady.
"Najprostsze to ziemniaki, które zostają z obiadu - można zrobić kopytka. A kiedyś była to tak zwana >>tołkanica<< - ziemniaki tłuczone, dodawano skwareczki albo wypieki z mięs, zapiekano na patelni i podawano ze zsiadłym mlekiem. Było też przemielanie resztek pieczonych mięs na małe uszka do rosołu" - wspominała.
Codzienne nawyki, które ograniczają marnowanie
Marek Borowski dodaje, że nie trzeba od razu rewolucjonizować życia - wystarczą drobne, codzienne nawyki:
"Nakładam sobie na talerz tyle, ile jestem w stanie zjeść. Często obserwuję, jak ludzie wyrzucają jedzenie z talerza - to jest jedna z rzeczy. Druga rzecz - planując zakupy, zwracajmy uwagę, co jesteśmy w stanie zjeść w określonym czasie. Nie kupujmy wszystkiego z długim terminem przydatności do spożycia - zastanówmy się, kiedy to spożyjemy i kupmy odpowiednio."
Dzięki takim prostym zasadom, święta mogą być zarówno smaczne, jak i bardziej przyjazne dla środowiska oraz portfela.
Zobacz też:
Słowiańskie korzenie i cała masa przesądów. Nasi przodkowie wierzyli w wielką moc wielkanocnej palmy
Triki z sodą oczyszczoną idealne na wiosenne porządki







